» » Tancerze Burzy

Tancerze Burzy


wersja do druku

Złudny aromat lotosu

Autor: Redakcja: Matylda 'Melanto' Zatorska, Patryk Cichy

Tancerze Burzy
Pierwsza książka stawiającego początkowe kroki wydawnictwa z Warszawy, debiut australijskiego autora, powieść osadzona na wyspach Shima, wzorowanych na Japonii z domieszką steampunku, kojarzonego głównie z epoką wiktoriańską w Anglii... Iście kosmopolityczna mieszanka, czyż nie? Taki zbieg geograficznych okoliczności jest może ciekawostką, lecz w czasach globalnej wioski nie jest połączeniem niepowtarzalnym. Dla czytelnika zaś ważniejsze jest to, czy Tancerzy Burzy Jay Kristoffa jest powieścią dobrą, czy nie.

Wyspy Shima są pożerane przez moc, która zapewniła im potęgę oraz przewagę w wojnie z przeklętymi gaijinami. Tylko nieliczne zakątki tych niegdyś dzikich wysp nie zostały zagarnięte pod uprawę krwawego lotosu, wyjaławiającą grunt i zatruwającą wszystko, co żywe. To jednak nie koniec nieszczęść. Potężna Gildia, której członkowie nigdy nie zdejmują swoich mechanicznych skafandrów z obawy przed skażeniem, brutalnie tłumi wszelkie ogniska sprzeciwu, a także przejawy magii. Ma na to przyzwolenie brutalnego, pozbawionego wszelkich skrupułów szoguna Yoritomo. Ostatni przejaw jego obłędu to chęć zdobycia potężnego tygrysa gromu, arashitory, bestii od wielu lat uważanej za gatunek wymarły. Jednak mistrz łowów, Masaru, oraz jego córka, Yukiko, nie mają wyboru – muszą spróbować spełnić zachciankę władcy.

Na pierwszy plan w powieści wybija się z pewnością świat stworzony przez autora. Choć może bardziej właściwe byłoby użycie określenia "świat przetworzony", gdyż wyspy Shima są przepełnione japońskimi zwyczajami, wierzeniami i bronią. Dziwne, że Kristoff nie zdecydował się po prostu umieścić akcji swej debiutanckiej książki w dawnej, lecz odmienionej, Japonii. Można przypuszczać, iż chciał sobie w ten sposób zaoszczędzić niezwykle czasochłonnych starań o zgodność z historią oraz złośliwych uwag czytelników wytykających wszelkie nieścisłości. Bez uciekania się do hipotetycznych rozważań należy jednak stwierdzić, że Australijczykowi udało się nie tylko odmalować klimat Kraju Kwitnącej Wiśni, ale także dodać do niego – za pomocą wyrazistych opisów –  przekonywającą aurę technologicznego zepsucia.

Mieszane uczucia budzi za to kreacja postaci. Z jednej strony Yukiko i Buruu to ciekawa, nietypowa para. Młoda, zgorzkniała dziewczyna, której mocno nie po drodze z wiecznie odurzonym lotosem ojcem, oraz… stwór rodem z legend, będący swoistym głosem natury. Yukiko próbuje bronić dorobku ludzkości, lecz dla arashitory jest ona robactwem, chorobą trawiącą piękne niegdyś ziemie. Intrygującą odskocznię stanowią rozdziały, w których to jest on narratorem – za co autora należy pochwalić. Dialogi tej dwójki potrafią rozbawić, a oboje budzą sympatię. Lecz tylko Buruu można uznać za postać wychodzącą poza zgrane schematy. Pozostałe postaci, nie tylko Yukiko, są jednowymiarowe i wpisują się wyłącznie w jedną rolę. Mamy więc szalonego okrutnika u władzy, skruszonego wojownika, oraz ojca, który nie potrafi uporać się z demonami przeszłości.

Ambiwalentnie można także oceniać warstwę fabularną. Pozytywnie wypada tu budowanie napięcia, tempo akcji (choć nieco rwane pod koniec) oraz satysfakcjonujące zakończenie. Kristoff nie przesadza ze zwrotami akcji, choć nie unika pewnej przewidywalności. Jest to bezpośrednio związane ze wspomnianą wcześniej schematycznością. Owa wada nie jest tak wyraźna jak w przypadku postaci, gdyż częściowo niweluje ją absorbujący świat oraz płynna narracja. Nie zmienia to jednak faktu, że jak na powieść skupioną na akcji i przygodzie, zbyt mało tu prawdziwie zaskakujących zdarzeń.

Tancerze Burzy okazują się więc być książką, która sprawia trudności w jednoznacznej ocenie. Ciekawie przedstawiony świat, momentami świetne opisy oraz interesująca para pierwszoplanowych bohaterów stawiają czoła schematyczności, która cechuje kreację większości postaci i fabułę. Starcie to byłoby nierozstrzygnięte, gdyby nie to, że debiut Jaya Kristoffa potrafi wciągnąć pomimo wad. Należy także docenić siłę przekonywania samurajów wyposażonych w łańcuchowe katany. Innymi słowy, jest to niezły początek lekkostrawnej sagi w steampunkowym stylu.

6.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Tancerze Burzy (Stormdancer)
Cykl: Wojna lotosowa
Tom: 1
Autor: Jay Kristoff
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawca: Uroboros
Data wydania: 5 czerwca 2013
Liczba stron: 448
Oprawa: miękka
Format: 135x202 mm
ISBN-13: 978-83-7881-851-9
Cena: 29,90 zł



Czytaj również

Tancerze burzy, Bratobójca
Ciekawi bohaterowie w nieprzekonującym świecie
- recenzja
Tancerze Burzy
Lotos musi zwiędnąć!
- recenzja
Tancerze Burzy - fragment
Tygrys gromu. Arashitora

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.