Tajemnica godziny trzynastej

Zimowe pustki i strachy

Autor: Agata 'aninreh' Włodarczyk

Tajemnica godziny trzynastej
Co ma myśleć dziewczynka, która budzi się sama, w opuszczonym, zimnym pałacu, otoczona odłamkami szkła i na dodatek ubrana w suknię zupełnie nie ze swojej epoki? A co gorsza – nie pamiętająca, kim jest i co właśnie tam robiła? Po raz kolejny Nina, główna bohaterka serii Tajemnice Diabelskiego Kręgu Anny Kańtoch, będzie musiała rozwiązać niezwykłą, niepokojącą tajemnicę.

Zanim jednak dziewczyna podejmie próbę dowiedzenia się, co właściwie stało się w sali balowej, w której się obudziła, przede wszystkim będzie musiała zadbać o przetrwanie. Okryta tylko cienką narzutką, w równie cienkich bucikach, może nie przeżyć nadchodzącej nocy – zwłaszcza, że znowu zaczął padać śnieg. Gdy wychodzi poszukać pomocy, okazuje się jednak, że nie tylko pałac jest opuszczony. Niewielkie, pokryte białą czapą miasteczko jest niepokojąco i złowrogo ciche. Nina analizować swoją sytuację zaczyna dopiero po tym, jak znajduje schronienie w otwartym, opuszczonym mieszkaniu. Powoli, bardzo powoli, zaczynają też wracać do niej urywki wspomnień. O tym, jak pojechała wcześniej na ferie razem z Tamarą, Hubertem i Jackiem pod opieką Ewy Wiśniewskiej do niewielkich, przygranicznych Wilczych Dołów. Pytanie tylko, czy zdąży przypomnieć sobie wszystko zanim… no właśnie, zanim co? Tego Nina również nie pamięta.

W Tajemnicy godziny trzynastej Anna Kańtoch po raz kolejny pokazuje, że bardzo dobrze czuje się w narracjach kryminalnych. Tym razem jej protagonistka, obdarzona nadnaturalną inteligencją czternastoletnia Nina, będzie musiała najpierw rozwiązać zagadkę tego, kim sama jest, jak znalazła się w miasteczku, a później – co właściwie się w nim wydarzyło. Stosując dwie, przeplatające się linie czasowe – jedną opisującą teraźniejszość Niny oraz drugą, na którą składają się retrospekcje i powolnie powracające wspomnienia dziewczyny – dawkuje informacje w taki sposób, aby wzbudzić u czytelnika ciekawość, niepokój oraz napięcie. Podobnie jak w poprzednich tomach, tak i w tym jej historia w warstwie opisowej jest „gęsta”, zawierając dużo szczegółów dotyczących otoczenia, odzwierciedla spostrzegawczość głównej bohaterki oraz buduje nastrój tej historii. Sprawia to jednak, że lektura Tajemnicy godziny trzynastej nie należy do lekkich, ale też taka być nie ma, bo w końcu to kryminał a nie miła, przyjemna komedia.

Przez całą powieść Kańtoch udaje się utrzymać fabułę na poziomie odpowiednim dla zamierzonych czytelniczek i czytelników. To jest wciąż bardzo dobra powieść młodzieżowa z ciekawymi zagadkami przyprawionymi szczyptą magii oraz niemożliwego. Jednocześnie skonstruowana jest w taki sposób, że dla starszych odbiorców również pozostaje atrakcyjna. Przy czym Nina nigdy nie wychodzi poza zarysowane dla niej ramy: wiekowe oraz poznawcze; pomimo wszystko wciąż pozostaje tylko nastolatką. Jedyne, co odróżnia ją od rówieśników, to dar inteligencji, który otrzymała od Wybrańca, jak i wszystkie związane z tym konsekwencje. Cały czas będzie miała problemy z nawiązywaniem kontaktów i prowadzeniem swobodnych, niezobowiązujących rozmów, co nie dość, że przysparzać jej będzie kłopotów, to również utrudni prowadzenie śledztw. Jak bowiem ludzie odbierać mają dziewczynkę, która zadaje im niepokojące pytania dotyczące tego, jak ktoś umarł? Wydaje się, że Nina już zawsze będzie po prostu dziwnym, specyficznym dzieckiem, a później młodą kobietą.

Chociaż jest to tom trzeci większego cyklu, to Tajemnicę godziny trzynastej można czytać bez znajomości poprzednich części, choć wówczas wiele nawiązań do przeszłości Niny staje się dość enigmatyczna i, przez to, zachęcająca do sięgnięcia po wcześniejsze przygody dziewczynki. Warto zapoznać się z tą serią – Anna Kańtoch jest autorką wielokrotnie nagradzaną nie bez przyczyny. Wychodzące spod jej pióra powieści wciągają i urzekają klimatem, językiem, fabułą, a bohaterowie ciekawią i fascynują, nawet jeśli nie za bardzo ich lubimy. Nie inaczej jest i w tym przypadku. Czy czytać? Oj, zdecydowanie.