» Recenzje » Sztejer III: Dajcie mi głowę zdrajcy! - Robert Foryś

Sztejer III: Dajcie mi głowę zdrajcy! - Robert Foryś


wersja do druku

Postapokalipsa do pociągu

Autor: Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło

Sztejer III: Dajcie mi głowę zdrajcy! - Robert Foryś
Ile jest obliczy literatury, nie sposób zliczyć. Wśród nich jest jedno, szczególnie bliskie wszystkim zmuszonym do długich podróży. Sztejer III to książka niemal idealna, aby zająć się nią w autobusie, tramwaju czy pociągu. Prosty, wciągający, sycący – taki jest najnowszy tekst Roberta Forysia.

________________________


Wolf pozornie jest najemnikiem, jakich wielu przemierza świat po Zagładzie. Zimny, pozbawiony skrupułów, szczególnie sprawny w mordowaniu. Mało kto wie, że pod tą maską ukrywa się Vincent Sztejer. Trudno dziwić się takiemu obrotowi sytuacji. Sztejer to wytrenowany w zabijaniu przez Klasztory wojownik, który zdradził swoich protektorów i postanowił przed nimi uciec. Teraz nie może ujawnić swego prawdziwego imienia – bo potężni Ojcowie nigdy nie wybaczają zdrady.

Dlaczego trzecia część Sztejera została nazwana literaturą idealną na czas podróży? Ta składająca się z dwóch obszernych części książka jest reprezentantem nurtu popularnego ostatnio w rodzimej fantastyce (głównie za sprawą twórczości Jacka Piekary), w którym cały kompozycyjny nacisk zostaje położony na protagonistę i jego dokonania. Zgodnie z tą zasadą, bezpośrednio powiązane fabuły obu składowych są proste (niemal jednowątkowe), bardzo dynamiczne, wypełnione akcją. Tym, czego Forysiowi nie można odmówić, jest dar opowiadania. Choć autor nie postawił przed sobą zbyt wielkich zadań (trudno o nie w mało skomplikowanych tekstach o tak dużym tempie wydarzeń), to właściwie nie potknął się ani razu. W Dajcie mi głowę zdrajcy! czytelnik nie uświadczy dłużyzn ani fabularnych mielizn – wszystko pędzi na łeb na szyję i jedynym, o co odbiorca musi się martwić, jest nadążanie za kolejnymi zwrotami akcji.

Tę solidność, wypływającą z konsekwencji w opisywaniu zdarzeń, można by zresztą przenieść także na inny grunt – kreację głównego bohatera. Jeśli czytelnik uzna za prawdopodobne wystąpienie tak patologicznego przypadku, jak bezlitosny Sztejer, to właściwie nie będzie mógł kwestionować żadnej z podjętych przez niego decyzji. Foryś bardzo umiejętnie unika potknięć, cały czas dbając o psychologiczną spójność najemnika. Jeśli mordować gnidy, to wszystkie (nawet, jeśli ukrywają się w ciele małego chłopca); jeżeli gnębić wroga, to w każdy możliwy sposób (nawet wtedy, gdy są to potężne Klasztory). Jackowi Piekarze, twórcy postaci Mordimera Madderdina, z którą Sztejer jest w oczywisty sposób powiązany, często zarzuca się "zmiękczanie" swego najsłynniejszego bohatera i sztuczne wzbogacanie go o nieuzasadnioną wrażliwość. Foryś tego błędu nie popełnia. Czytelnik poznaje bezlitosnego Wolfa i cały czas może być pewien, że ten nie zmieni się bez powodu. A fakt, że w dodatku zabijaka jest w jakiś tajemniczy sposób sympatyczny (może wynika to z wisielczego humoru?), wręcz idealnie sprawdza się w tego typu powieści.

Pozostali bohaterowie, niestety, nie są zbyt ciekawi. Foryś ma skłonność do gubienia gdzieś rysu postaci, który mógłby sprawić, że ta zapadnie czytelnikowi na dłużej w pamięci, a to duży błąd. Szczególnie, gdy ludzie z kart tekstu są tylko odtwórcami z góry wyznaczonych ról. Tak jest z Dominikiem: hardym młodzikiem, cynikiem dopasowanym do bezlitosnego świata, który kończy jako postrzelony idealista. Podobnie prezentuje się jego współbrat Jorg Lejman – sadystyczny morderca okazuje się nagle zadłużonym desperatem. Prawie wszyscy pozostali bohaterowie (z chlubnym wyjątkiem w postaci Huberta Staffa) to zaledwie mgliste cienie na pograniczu opowiadanej historii, co jest konsekwencją przyjętego przez Forysia modelu literatury, skupionej na wyrazistym protagoniście i dynamicznej fabule.

Największą bolączką Sztejera jest jego przerażająca wręcz wtórność w stosunku do wielu innych powieści fantasy i brak treści, które można by uznać za owoce wyobraźni Forysia. Powieść wydaje się być poskładaną z wielu klocków, nieco przez autora zmodyfikowanych i dopasowanych do siebie. Sam główny bohater, choć spójny, to potomek w linii prostej Mordimera (dostaje w spadku poczucie humoru i niechęć do tortur, a także pewien ogólny rys zimnego zabijaki), Geralta (wyobcowany, ironiczny twardziel) i wszystkich innych fantastycznych samotników z trudną przeszłością. Co gorsza, fabuła pierwszej części książki jest oparta na tym samym pomyśle co Żar serca z Młota na czarownice. Zamknięta społeczność, którą stopniowo niszczą działania napalonych inkwizytorów – toż to niemal kalka z tego opowiadania! Nawet Jorg Lejman dziwnie przypomina pewnego kanonika… Jakby tego było mało, Foryś nie popisuje się także żadnym pomysłem jeśli chodzi o kreację świata wydarzeń. Jego postapokaliptyczna rzeczywistość jest zwyczajna – ot, chodzą sobie ludzi z mieczami jak przez setki lat, a cała różnica polega na istnieniu broni palnej, przypominających zombie mutantach i pogmatwanej sytuacji geopolitycznej.

Można się pokusić o stwierdzenie, że trzeci Sztejer jest naprawdę dobry, jeżeli czytać go z przymrużonym okiem: wtedy na pierwszy plan wysuwa się dynamiczna, pełna zwrotów akcji fabuła i sprawny warsztat Forysia. Dopiero gdy przyjrzeć się książce bardziej szczegółowo, na wierzch wychodzą jej wady: wtórność i całkowity brak jakichkolwiek oryginalnych elementów. W związku z tym pozostanę przy swoim stanowisku: Sztejer idealnie sprawdzi się podczas dwu- czy trzygodzinnej podróży, jako niezobowiązująca i prosta rozrywka.
6.5
Ocena recenzenta
5.17
Ocena użytkowników
Średnia z 3 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Sztejer III: Dajcie mi głowę zdrajcy!
Cykl: Sztejer
Tom: 3
Autor: Robert Foryś
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 13 lipca 2012
Liczba stron: 340
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195mm
Seria wydawnicza: Asy polskiej fantastyki
ISBN-13: 978-83-7574-726-3
Cena: 35,90 zł



Czytaj również

Z zimną krwią - Robert Foryś
Seks, nuda i przemoc
- recenzja
Za garść czerwońców - Robert Foryś
Nazywam się Hirsz, Joachim Hirsz
- recenzja
Za garść czerwońców - Robert Foryś
Uniżony sługa Ich Królewskich Mości
- recenzja

Komentarze


Bleddyn
   
Ocena:
0
Fajne czytadło. Dwie poprzednie były lepsze. Bohater i nasze rodzime klimaty w sosie postapokalipsy to główna zaleta.
10-08-2012 21:54

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.