» Recenzje » Sześć światów Hain

Sześć światów Hain


wersja do druku

Człowiek oczami Ursuli K. Le Guin

Autor: Redakcja: Tomasz 'Asthariel' Lisek

Sześć światów Hain
Są na tym świecie pisarze, których przedstawiać nie trzeba. Bez wątpienia do tego zacnego grona należy amerykańska autorka Ursula K. Le Guin. O ile jednak wykreowane przez nią Ziemiomorze kojarzy niemal każdy szanujący się fan fantastyki, to już tytuły wydane w ramach cyklu o Ekumenie są mniej znane. A szkoda.

W zbiorze zabrakło kilku historii z akcją osadzoną w świecie Ekumeny, zaś w sam skład omawianego wydawnictwa wchodzą: Świat Rocannona, Planeta wygnania, Miasto złudzeń, Lewa ręka ciemności, Słowo las znaczy świat oraz Wydziedziczeni. Każda z powieści ma odrębnych bohaterów, dzieje się w innym obszarze galaktyki, a dodatkowo oddzielają je pokaźne odstępy czasowe. Warto jednak podkreślić, iż kolejność powieści w zbiorze została zbudowana w oparciu o chronologię wydawniczą, nie zaś historię przedstawionego świata.

Wszystkie opowieści posiadają  wspólny mianownik, tzw. Ligę Wszystkich Światów. W jej skład niegdyś wchodziły dziesiątki, jeśli nie setki planet, które były połączone czymś na wzór unii polityczno-gospodarczej, w związku z czym wymieniały się m.in. wiedzą i technologią, dbając przy tym o pokój między światami. Niestety, ta idylla w pewnym momencie dobiegła końca, ale po długim czasie mieszkańcy planety Hain, których to przodkowie rozpoczęli proces zjednoczenia, postanawiają odbudować dawne relacje. Powieści przedstawiają różne okresy Ekumeny, powstawanie, złote dzieje kiedy to Liga poszerzała swoje kręgi, a także czasy, gdy jej miejsce znajdowało się pośród legend i bajek opowiadanych mroźnymi wieczorami.

Szybkie łącze? Nie, ansible

Co ciekawe pomimo posiadania urządzeń umożliwiających natychmiastową komunikację (w tej roli występują tzw. ansible) oraz nastawienia Ekumeny na stworzenie wspólnoty opartej o wymianę wiedzy i zdobyczy nauki, to nie wysoko rozwinięta technologia i jej wpływ na człowieka odgrywają tutaj pierwsze skrzypce. Cała uwaga została skierowana w stronę pojedynczych jednostek i ich rozwoju w różnych grupach społecznych, niemal całkowicie ignorując kwestie techniczne. Najwięcej przemyśleń natury technologicznej znalazło się w ostatniej, zaś pierwszej wg chronologii świata, powieści pt. Wydziedziczeni, a to za sprawą głównego bohatera, geniusza fizyki Szeveka, który znalazł się w otoczeniu na pozór idealnym dla naukowca, łączącym złudny brak władzy w państwie, jasno wyznaczone role społeczne, własne mieszkanie w obrębie uczelni i czas podzielony na prowadzenie wykładów oraz dalsze badania. Zderzenie z rzeczywistością następuje szybciej niż można się było spodziewać, a jego efektem są ograniczenia i pewne specjalne wymogi, których należy przestrzegać podczas publikowania naukowych teorii oraz konieczność pracy nad urzeczywistnieniem doniosłego, lecz również bardzo niebezpiecznego w niewłaściwych dłoniach projektu. Le. Guin za pomocą historii Szeveka ukazała jak wielki wpływ na naukowców i wytwory ich intelektu mogą mieć nie tylko osoby sprawujące władzę, które z jednej strony oficjalnie wspomagają ich dążenia, zaś z drugiej nie mają skrupułów przed kontrolowaniem i wchodzeniem z butami w życie intelektualistów, ale także ludzi im bliskich lub bliskimi się dopiero stających. Wydziedziczeni są najdłuższą powieścią ze zbioru i początkowo mogą przyprawić o znużenie, lecz po kilkunastu stronach intryga się rozkręca, a losy Szeveka zaczynają bardziej intrygować. Nie jest on bynajmniej bezwolną marionetką w rękach wyżej postawionych co tylko dodaje kolorytu całej historii, która potrafi wzbudzić żywsze emocje. Najbardziej poruszającą powieścią pozostaje niemniej Lewa ręka ciemności

Liga broni, liga radzi

Wspólnota bowiem nie poprzestawała na zamkniętym i ściśle określonym gronie państw członkowskich, co skutkowało wysyłaniem ambasadorów na planety, które pragnęła włączyć w swe szeregi. Bywało, że dyplomaci poświęcali całe życia na realizacje wyznaczonych im misji, a to z racji na dalekie i długie podróże, które i tak stanowiły najłatwiejszy element ich pracy. Lwią część czasu spędzali na poznawaniu obyczajów, przekonywaniu zwierzchników planety do połączenia sił oraz łagodzeniu uprzedzeń rdzennych mieszkańców odwiedzanych terenów. Trud podjęty przez jednego z nich stanowi oś fabularną w Lewej ręce ciemności, opowieści, która niezwykle szybko przestaje być zwykłą relacją z działań dyplomaty, stając się pełnokrwistym dramatem, w którym odnajdziemy zdradę, mozolnie budowane zaufanie między dwojgiem ludzi, nadworne intrygi a wszystko to okraszone motywem podróży. Kluczowym wątkiem fabuły jest fakt, iż planetę na której znalazł się nasz protagonista zamieszkują hermafrodyci - autorka wykorzystała to do snucia rozmyślań na tematy związane z rolami kobiet i mężczyzn w społeczeństwie, tożsamości płciowej, tworzenia relacji międzyludzkich oraz seksualności rzutującej na inne aspekty codziennego życia. Zwłaszcza wykorzystanie podróży jako pretekstu do ukazania budowy relacji między ludźmi pochodzącymi z całkowicie odmiennych, światów potrafi wstrząsnąć czytelnika, zwłaszcza, że podobnie jak w przypadku pozostałych powieści, wydźwięk historii można z łatwością uznać za tyleż poruszający, co gorzki.

Zderzenie różnych światów obserwujemy także w Planecie wygnania. Akcja skupia się na dwóch osadach ulokowanych w niewielkiej odległości oraz ich mieszkańcach, których nastawienie względem siebie można by nazwać nieufnym, ale to nie oddawałoby powagi całej sytuacji. Oba plemienia współpracują ze sobą, ale tylko w stopniu wymaganym do zapewnienia sobie pożywienia. Delikatny sojusz staje się jeszcze bardziej kruchy, gdy u wrót stają dzikie plemiona zjednoczone przez jednego z wodzów, stającego na czele wielkiej armii. Osadnicy muszą wybierać, pomiędzy dumą i uprzedzeniami, a zwiększeniem swojej szansy na przetrwanie. Odpowiedź wprawdzie nie okazuje się przesadnie zaskakująca, ale bardziej skomplikowana niż to się może wydawać po tym skrótowym opisie, zwłaszcza, gdy w to wszystko wmieszamy jeszcze wątek miłosny.

Podróż do wnętrza siebie

Podczas lektury wielokrotnie natkniemy się także na wewnętrzne rozważania bohaterów, ich rozterki i poznawanie siebie. Taka sytuacja ma miejsce chociażby w Świecie Rocannona, mini powieści przedstawiającej podróż jej tytułowego protagonisty po obcym mu świecie. Postanowił pomóc tubylcom i wyruszył w drogę wraz z kilkoma z nich, co oczywiście doprowadziło do ukazania niektórych zwyczajów oraz mentalności osadników fikcyjnego świata. Rocannon zagląda także do swojego umysłu i duszy, przez co odkrywa w sobie zdolności, o których nie miał pojęcia. Szukanie siebie nabiera wagę w Mieście złudzeń, którego bohater został znaleziony przez miejscową ludność i nazwany Falkiem. Sam jednak nie pamięta absolutnie nic ze swego życiorysu, nie wie nawet skąd wziął się na tej planecie i czy żyje na niej od urodzenia. Jego umysł to tabula rasa, którą z czasem wypełnia wiedzą i umiejętnościami potrzebnymi do przeżycia w niemal opustoszałym świecie. Po pewnym czasie dowiaduje się o istnieniu sposobu na odzyskanie wspomnień, ale w tym celu czeka go podróż pełna niebezpieczeństw i konieczność podjęcia decyzji, która każdemu spędzała by sen z powiek.

Wśród ważnych tematów nie mogło zabraknąć utworu traktującego o eksploatacji środowiska i niewolnictwie, a ma to miejsce w powieści Słowo las znaczy świat, gdzie piękno przyrody jest wycinane w pień i to dosłownie, ze względu na tartaki, w których pracują tak zwane „stworzątka”, niewielkich rozmiarów tubylcy całkowicie podporządkowani ludzkiej woli. To historia o tym jak mógłby zachować się człowiek odnajdując całkowicie inny świat, który potrafiłby bez wielkiego wysiłku zdominować, a mieszkańców nagiąć do własnej woli. Konflikt został przedstawiony z obu perspektyw, ludzi wyniszczających planetę wykorzystując tubylców oraz samych “stworzątek” nie godzących się na taki stan rzeczy.

Przedstawię Ci to metaforycznie

W zbiorze zamieszczona została także kilkustronicowa przedmowa samej autorki stanowiąca wstęp do najciekawszej i najbardziej poruszającej historii, czyli Lewej ręki ciemności. Le Guin pisze „Gdybym potrafiła wyrazić to niemetaforycznie, nie napisałabym tych słów, nie napisałabym tej powieści”. I trudno się z autorką nie zgodzić, ponieważ wszystkie zamieszczone w zbiorze opowieści mają nam pokazać problemy dotyczące właściwie każdego społeczeństwa, poczynając od nierówności ludzi wobec siebie, ich seksualności, tożsamości i roli płci, poprzez wolność jednostki i całych grup społecznych, aż po ekologię i ukazanie całych społeczeństw, całych państw zjednoczonych wspólną ideą. Na dodatek udało jej się to ubrać w niezmiernie atrakcyjny świat, a raczej światy, tak różne od siebie, posiadające odmienne warunki środowiskowe, własną historię, kulturę i zwyczaje. Znajdziemy osady wręcz prymitywne, innym razem pustynie lub planety o rozwiniętej roślinności, niezdobyte góry, a te wszystkie miejsca staną się teatrem dla pełnokrwistych bohaterów, którym ostatnie co można zarzucić to bycie przesadnie wyidealizowanymi. Nie trudno uwierzyć w ich istnienie, emocje, które nimi targają, wspólnie przeżywając ich historie. Największymi zaletami powieści są właśnie wzbudzane przez nie uczucia i refleksje, a także pieczołowicie wykreowany świat i wiarygodni, „ludzcy” bohaterowie, których konfrontuje z trudnymi sytuacjami, niekiedy zmuszając do działań na granicy wytrzymałości fizycznej i, znacznie częściej, psychicznej.

Poruszane problemy są ponadczasowe, ich odwzorowanie możemy znaleźć tak w zagadnieniach znanych z historii jak i rzeczywistości, która nas otacza. Warto dodać, że pomimo ważkich kwestii podejmowanych przez autorkę, udało jej się uniknąć moralizatorskiego i pompatycznego tonu. Żeby jednak nie było zbyt pięknie wydawnictwo nie ustrzegło się kilku potknięć. Jednym z nich jest oddanie w ręce czytelników zestawu opowieści ze świata Ekumeny, ale niestety zestawu niepełnego, ponieważ w tym świecie akcję ma jeszcze kilka pomniejszych utworów amerykańskiej autorki, choć trzeba oddać sprawiedliwość, że w Sześciu światach Hain znalazły się te najbardziej kanoniczne. Oprócz tego wydaniu, swoją drogą bardzo eleganckiemu i opasłemu tomowi, zabrakło paru słów o samej autorce i chronologii umieszczonych w zbiorze powieści.

Warto!

Ursula K. Le Guin stworzyła science fiction różne od tego co prezentowała fantastyka w czasach kiedy wydany został Świat Rocannona, utwór rozpoczynający zbiór Sześć Światów Hain. W przeciwieństwie do wielu twórców gatunku, w fantastycznonaukową otoczkę postanowiła ubrać historie będące przede wszystkim studium nad człowiekiem, jego psychiką i moralnością, przemianami oraz postępowaniem zarówno w czasach dostatku, jak i biedy czy nawet w prymitywnych warunkach. To nie są utwory dla osób poszukujących wartkiej akcji, kosmicznych bitew i pojedynków. Autorka postawiła sobie za cel wzbudzenie refleksji na temat ludzi, ich ewoluowania, roli w społeczeństwie, kładąc przy tym szczególny nacisk na tolerancję, kwestie płci i równość ludzi wobec siebie. Szkoda tylko, że w tym zbiorczym wydaniu zabrakło kilku pomniejszych opowieści ze świata Ekumeny, chociaż nawet pomimo tego niedociągnięcia, żaden czytelnik lubujący się w fantastyce, nie powinien przejść obok tej pozycji obojętnie.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
9.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Sześć światów Hain
Autor: Ursula K. Le Guin
Tłumaczenie: Katarzyna Staniewska, Agnieszka Sylwanowicz
Wydawca: Prószyński i S-ka
Data wydania: 3 listopada 2015
Liczba stron: 944
Oprawa: twarda
Format: 151 x 231mm
ISBN-13: 978-83-8069-175-9
Cena: 69,90 zł



Czytaj również

Czarnoksiężnik z archipelagu
Magiczna podróż do Ziemiomorza
- recenzja
Rybak znad Morza Wewnętrznego
Opowiadania z Ekumeny i trochę więcej
- recenzja
Ziemiomorze
Alternatywa dla Tolkiena
- recenzja
Ziemiomorze
Znać trzeba i basta!
- recenzja
Carrie
Krwawy debiut Kinga
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

ThimGrim
   
Ocena:
+1

Czytałem dwie z mini powieści umieszczonych w tym zbiorze (Słowo las znaczy świat i Wydziedziczeni, ale drugi utwór w oryginale) i niestety żadna z nich mi się nie podobała. Tzn. Słowo las znaczy świat było trochę lepsze, ale bez zachwytów. Podobnie zresztą miałem z dwoma pierwszymi częściami Ziemiomorza. Chyba coś mi nie podchodzi autorka...

09-02-2016 18:11
Karriari
   
Ocena:
0

To nie jest lektura dla wszystkich, Guin posiada swój specyficzny styl, przez co potrafi jednych zainteresować, a innych znużyć nim na dobre pochłonie ich lektura.

20-02-2016 00:36
historyk
   
Ocena:
0

Karriari

Powieść posiada bohaterów... Proponuję wrzucić w gogle i poszukać czym różni się "mieć" od "posiadać".

03-03-2017 01:48

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.