Pamięć zwana imperium
» Recenzje » Studnia Wstąpienia

Studnia Wstąpienia

Studnia Wstąpienia
Z mgły zrodzony urzekał łotrzykowskim klimatem, dynamiczną i pełną zwrotów akcją, a także interesującymi, szybko zapadającymi w pamięć postaciami. Czy Studnia Wstąpienia może się poszczycić podobnymi zaletami, co pierwszy tom cyklu Ostatnie Imperium? A może jest znacznie lepsza? Zobaczcie sami.

Drużyna Kelsiera pokonała Ostatniego Imperatora, kończąc jego brutalne rządy ucisku i terroru. Śmierć tyrana otworzyła drogę reformom społecznym i zmianom w systemie sprawowania rządów, lecz te, po tysiącu lat jednoosobowej dyktatury, nie przychodzą łatwo – przyzwyczajeni do silnej władzy skaa oczekują natychmiastowej poprawy swojej sytuacji, zaś arystokraci niechętnie akceptują przemiany burzące status quo. Młody szlachcic-idealista Elend został królem i teraz stara się zbudować stabilny rząd, dbający o prawa wszystkich poddanych, zarówno skaa, jak i szlachetnie urodzonych. Jednak sytuacja nie wygląda różowo. Vin ma pełne ręce roboty, by uchronić Elenda przed atakami skrytobójców nasłanych przez inne rody, zaś atium Imperatora nadal nie zostało odnalezione, więc każdy kolejny zamach przybliża chwilę, gdy dziewczyna nie będzie w stanie obronić ukochanego. Na domiar złego u bram miasta stają trzy armie prowadzone przez arystokratów gotowych siłą przejąć schedę po poprzednim władcy. Zbliżająca się zima, brak towarów pierwszej potrzeby oraz działania spekulantów potęgują napięcia wśród ludności skłonnej poddać miasto bez walki, aby tylko zapewnić sobie przetrwanie. Elend i jego wierna grupa doradców zdają sobie sprawę, że tylko cud może ich uratować, bowiem los Luthadel wydaje się przesądzony.

Studnia Wstąpienia w znaczącym stopniu różni się od Z mgły zrodzonego, w którym mimo poważnej, a chwilami wręcz mrocznej tematyki wyczuwało się nastrój złodziejskiego przekrętu – było dużo planowania i brawurowych, momentami wręcz szalonych przedsięwzięć, na pierwszy rzut oka (na drugi zresztą też) niemających szansy na powodzenie. Ton i tempo akcji nadawał przede wszystkim Kelsier, będący pomysłodawcą i głównym prowodyrem działań spiskowców. Jednak w Studni Wstąpienia Kelsiera nie ma, a jego miejsce zajmują inne postacie, także i tym razem mające decydujący wpływ na odbiór powieści. Podobnie jak w poprzednim tomie wydarzenia przedstawiane są z perspektywy różnych osób – głównie Vin, Sazeda oraz Elenda, w kilku miejscach na plan pierwszy wybija się również Breeze, Straff Venture (ojciec Elenda i jeden z agresorów pragnących przejąć władzę) oraz jego Zrodzony z Mgły – Zane. Bohaterowie, których zdążyliśmy już poznać, pod wpływem bieżących wydarzeń ulegli różnego typu przemianom, pokazując czytelnikowi swoje najlepsze (albo najgorsze) strony. Na uwagę zasługują przede wszystkim: Vin, która przestała być przestraszonym dzieckiem ulicy i powoli uczy się, czym jest przyjaźń, zaufanie oraz miłość; Elend, który z trudem znosi konfrontację książkowych teorii i ideałów z rzeczywistością oraz Sazed mający problem z dostosowaniem się do roli nauczyciela i porzuceniem aktywnego uczestnictwa w poczynaniach grupy w Luthadel. Oczywiście jest jeszcze całe grono bohaterów drugoplanowych, momentami nawet bardziej interesujących od protagonistów. Wystarczy tu wspomnieć o towarzyszącym wszędzie Vin kandrze (którego kontrakt dziewczyna przejęła) – postaci zaskakującej, złożonej i prawdziwie fascynującej. Momenty ukazujące rozwój relacji między tym dwojgiem należą do jednych z najciekawszych w całej powieści.

Wielka szkoda, że żaden ze wspomnianych wyżej bohaterów – w większości interesujących i nietuzinkowych – nie ma w sobie charyzmy Ocalałego z Hathsin. Wraz ze śmiercią Kelsiera w powieści zabrakło osoby nadającej tempo wydarzeniom, co niestety odbija się na całej lekturze, momentami dłużącej się niemiłosiernie. Brak jej lekkości i tego unikalnego, lekko zawadiackiego stylu, będącego wyznacznikiem wielu powieści łotrzykowskich. W Z mgły zrodzonym nawet misje samobójcze miały w sobie rys buńczuczności i nonszalancji, jednak w tej części został on bezpowrotnie utracony. W Studni Wstąpienia wyczuwa się poważniejszy nastrój – bohaterowie czują na sobie ciężar odpowiedzialności, są przygaszeni i zdesperowani. Niestety to ogólne przygnębienie udziela się też momentami czytelnikowi, a potęgują je jeszcze wielostronicowe opisy narad, filozoficznych i społecznych rozważań, wewnętrznych dylematów oraz rozterek. Kwestie dotyczące politycznej manipulacji, konstrukcji prawa i różnego typu luk w jego sformułowaniu, roli króla oraz tego, czy Elend nadaje się do sprawowania władzy – wszystko to zajmuje naprawdę wiele stron, a powieść bez wątpienia zyskałaby na pewnych skrótach. wspomniane wyżej zagadnienia nie są bez znaczenia dla fabuły, wiele z nich może też naprawdę zainteresować czytelnika (rozważania dotyczące powinności władcy oraz tego, czy powinien kierować się wolą ludu i dostosowywać do jego oczekiwań naprawdę skłaniają do myślenia), jednak pewne kwestie powtarzają się jak zepsuta płyta i za którymś razem wywołują już tylko znużenie. Pośród nich jaśniejszym punktem są lekcje "bycia królem" prowadzone przez Terrisańską Opiekunkę, specjalizującą się w biografiach władców, która bezlitośnie musztruje rozlazłego Elenda, ucząc go prezencji, wzbudzania zaufania i szacunku.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Na szczęście Studnia Wstąpienia to nie tylko polityka i filozofia. Polityczni przeciwnicy krążą wokół siebie, spiskują, nasyłają na siebie zabójców i szpiegów, w tle zaś rozgrywają się wydarzenia związane z tytułową Studnią Wstąpienia (udzielenie jakichkolwiek informacji w tym zakresie byłoby niewybaczalnym spoilerem), dzięki czemu monotonne, niezbyt wciągające fragmenty przeplatają się z ze scenami bardziej dynamicznymi i pełnymi napięcia, zaś czytelnik nie traci zainteresowania lekturą. Ta sinusoida utrzymuje się mniej więcej przez dwie trzecie książki, jednakże ostatnie dwieście stron to już prawdziwa jazda bez trzymanki – akcja pędzi w zawrotnym tempie, obfitując w spektakularne walki i allomantyczne pojedynki. Ta część książki zawiera ponadto kilka interesujących informacji dotyczących zdolności Zrodzonych z Mgły, jak również w znaczącym stopniu pogłębia wiedzę czytelnika o kilku aspektach świata przedstawionego jedynie pobieżnie zarysowanych w tomie poprzednim.

Pozostając w tym temacie, warto wspomnieć, iż Sanderson konsekwentnie uzupełnia obraz Ostatniego Imperium o kolejne szczegóły, skupiając się przede wszystkim na kilku fundamentalnych dla całej historii kwestiach. Pierwszą z nich jest postać Bohatera Wieków, jego roli i tego, dlaczego Rashek zagarnął moc dla siebie; druga to rola Terrisańskich Opiekunów w zachowywaniu i odtwarzaniu utraconej wiedzy; zaś trzecia to dziedzictwo pozostawione przez obalonego władcę, a raczej jego twory: rasa kolosów oraz kandry. Mimo że obie grupy istot mają olbrzymi wpływ na fabułę, nie dowiadujemy się o nich wszystkiego, a wiele wskazuje na to, że będą miały do odegrania dużą rolę również w kolejnej części cyklu. Opisy w Studni Wstąpienia są na równie wysokim poziomie, jak w poprzednim tomie, są plastyczne i barwne, pozwalają na łatwą wizualizację charakteryzowanych elementów. W scenach walk uderzają dynamiką oraz świetnym odwzorowaniem szybko zmieniającej się sytuacji bez wrażenia chaosu, w którym łatwo pogubić się, kto kogo bije, a kto ucieka. U Sandersona wszystko jest na swoim miejscu, a jego umiejętności operowania słowem robią naprawdę duże wrażenie.

Studnia Wstąpienia jest powieścią bardzo dobrą, ale zauważalnie słabszą od pierwszej książki z cyklu. Nadmiar opisów politycznych narad, analiz oraz dysput, jak również wielostronicowe rozważania filozoficzne połączone z licznymi wewnętrznymi dylematami bohaterów powodują, że są momenty, gdy lektura nadmiernie się dłuży. Brak charyzmy u bohaterów, a może przede wszystkim brak tej jednej postaci, która nadałaby ton i tempo całej historii, także wpływa ujemnie na odbiór książki. Pozostaje tylko czekać na Bohatera Wieków w nadziei, że Sanderson po raz kolejny nas zaskoczy i pokaże, na co go stać.  

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
9.25
Ocena użytkowników
Średnia z 4 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Studnia Wstąpienia
Cykl: Ostatnie Imperium
Tom: 2
Autor: Brandon Sanderson
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Wydawca: MAG
Data wydania: 12 sierpnia 2015
Liczba stron: 672
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788374805551
Cena: 49 zł



Czytaj również

Studnia Wstąpienia
Rozdział 1 i 2
Żałobne Opaski
Stróże prawa wyruszają w nieznane
- recenzja
Żałobne Opaski
Jedźmy na wschód, tam musi być jakaś cywilizacja
- recenzja
Cienie tożsamości
Manipulujący i zmanipulowani
- recenzja
Cienie tożsamości
Robimy rewolucję
- recenzja
Bohater Wieków
Wiara plus nadzieja to furtka dla możliwości
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Asthariel
   
Ocena:
0

Jak już kiedyś pisałem, mnie z kolei ten tom podobał się bardziej niż Z mgły zrodzony - wydaje mi się, że jest więcej interesujacych postaci, oraz sama polityka oraz rozważania, co dzieje się po obaleniu tyrana w fantasy były ciekawe.

22-09-2015 19:37

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.