» Recenzje » Strażnik mroku

Strażnik mroku

Strażnik mroku
Cykl Królestwo zmierzchu wraz ze Strażnikiem mroku dobiega końca – nareszcie, chciałoby się rzec. Po czterech długich tomach nadszedł czas ostatecznej rozgrywki (naprawdę ostatniej, to nie tylko chwytliwy tytuł rozdziału, jak miało to miejsce w Naznaczonym przez bogów), która zadecyduje o dalszych losach Krain. Powieść ta doskonale podsumowuje sagę; to ostatni fragment doskonale przeciętnej, absolutnie niczym niewyróżniającej się na tle konkurencji historii. Jeżeli ktokolwiek zapamięta ją na dłużej, to tylko ze względu na spore rozmiary.

Isak przygotowuje się do starcia z Azaerem. Po upadku Scree, po krwawych bitwach z Meninami, po śmierci najbliższych przyjaciół i własnym zmartwychwstaniu musi wykrzesać z siebie siły na jeszcze jedną walkę. Tym razem przynajmniej wie, że to wielki finał całej wojny o władzę nad boskim panteonem, po którym nic nie wróci na swoje miejsce. Jeżeli cień zwycięży, to wszyscy jego przeciwnicy skończą w odmętach piekieł, w przeciwnym wypadku to właśnie Isak i jego kompani będą musieli przywrócić choćby pozory normalności w zniszczonych Krainach. Już niedługo wszystko się rozstrzygnie.

Strażnik mroku to książka, która trafi tylko i wyłącznie do miłośników cyklu opowiadającego o losach Isaka. Nie tylko dlatego, że bezpośrednio kontynuuje wątki z wszystkich poprzednich tomów, ale także z tego powodu, że bardzo mocno przypomina je pod względem budowy, fabuły, kompozycji. Wszyscy ci, którzy znają Naznaczonego przez bogów, poczują się podczas lektury jak w domu – spotkają starych znajomych i wraz z nimi wyruszą w kolejną z dziesiątek misji. Jedyna różnica tkwi w tym, iż Lloyd od razu pozwala czytelnikowi odczuć, że wielkimi krokami zbliża się do ostatecznego rozstrzygnięcia. Od początku klimat jest jeszcze bardziej podniosły niż we wcześniejszych częściach, a zadania stojące przed bohaterami (czy też, jak stwierdziliby co bardziej złośliwi, zwykłe questy do odhaczenia, za które można zgarnąć wartościowe nagrody) czasami są wręcz absurdalnie monumentalne. Prowadzi to do patosu, prowadzi do wymuszonego tragizmu, ale nie można czytać Królestwa zmierzchu bez pogodzenia się z obecnością tej ciężkiej, przytłaczającej atmosfery. W całym cyklu, łącznie ze Strażnikiem mroku, nie ma miejsca na komizm w jakiejkolwiek postaci.

Powieść nie zaskakuje także pod względem prowadzenia fabuły. Składa się ona z dwóch ważnych wątków: podróży Isaka i jego przyjaciół do Vanachu oraz pościgu za Azaerem. Błędem Lloyda jest to, że w ostatniej części cyklu nie tyle otarł się o banał, ile uznał go za rusztowanie, na którym rozpiął całego Strażnika mroku. Pierwsza połowa książki to opis tego, jak bohaterowie poszukują artefaktów mogących przezwyciężyć potęgę przeciwnika. W drugiej owego przeciwnika ścigają – i to by było na tyle. Szkoda, że finał długiej sagi jest tak prosty. Co prawda Lloyd próbuje jakoś skomplikować swoją opowieść, ale jego starania spalają na panewce. Weźmy za przykład choćby jeden z częściej pojawiających się w tego typu powieściach motyw – zdradę. Pisarz od początku sugeruje czytelnikowi, że pośród kompanów Isaka znajduje się agent Azaera. Niestety, kiedy na jaw wychodzi jego tożsamość, odbiorca nie może zrobić nic więcej niż tylko wzruszyć ramionami. Motywacja tej postaci okazuje się banalnie prosta, a ona sama jest na tyle mało ważna, że nie ma mowy o żadnej więzi między nią a czytającym. Ogólnie rzecz biorąc, czytelnik brnie przez Strażnika mroku bezrefleksyjnie, bez większych emocji, a największą zaletą powieści jest to, że pochłania się ją błyskawicznie.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Królestwo zmierzchu zaczęło się naprawdę nieźle – Siewca burzy był powieścią prostą, ale naładowaną akcją i bardzo przyjemną. Potem było tylko przyzwoicie (z wyjątkiem Złodzieja grobów, który nudził śmiertelnie) i podobnie się kończy. Strażnik mroku nie jest niczym więcej niż prostą konsekwencją poprzednich tomów i sprawdza się jako domknięcie fabularnej klamry; jeżeli liczyliście na coś więcej, możecie się zawieść. Jeśli jednak chcecie się dowiedzieć, czy Isak pokonał Azaera i jak potoczyły się losy Mihna, Vesny, Legany i Emina, z pewnością będziecie w stanie czerpać z tej lektury sporo przyjemności.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 1
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Strażnik mroku (The Dusk Watchman)
Cykl: Królestwo Zmierzchu
Tom: 5
Autor: Tom Lloyd
Tłumaczenie: Agnieszka Jacewicz
Wydawca: Rebis
Data wydania: 5 lipca 2013
Liczba stron: 686
Oprawa: miękka
Format: 132x202 mm
ISBN-13: 978-83-7510-995-5
Cena: 44,90 zł



Czytaj również

Herold zmierzchu - Tom Lloyd
Jeszcze więcej burz
- recenzja
Złodziej grobów - Tom Lloyd
Nudno bez białookich, panie, nudno
- recenzja
Siewca burzy - Tom Lloyd
Burzy nie będzie
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.