» Recenzje » Strażnik Podłego Miasta - Daniel Polansky

Strażnik Podłego Miasta - Daniel Polansky


wersja do druku

Strażnik przeciętnej treści

Autor: Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło

Strażnik Podłego Miasta - Daniel Polansky
Przednią okładkę Strażnika podłego miasta, oprócz tytułu rzecz jasna, zdobi taki oto napis: "Zbrodnie, narkotyki, prostytutki… i magia". Cztery słowa wystarczą, żeby czytelnik mógł mniej więcej domyślić się, o czym będzie traktować debiutancka powieść Daniela Polansky'ego. Czyżby miało to być typowe urban fantasy, tylko w nieco mroczniejszym klimacie?

_______________________


Podłe Miasto, jak sama nazwa wskazuje, to miejsce nieprzyjemne. Brud, smród i ubóstwo można znaleźć na każdym kroku, a jeśli poszukać dokładniej, dojdą do tego handel narkotykami, prostytucja i przemoc w najróżniejszych postaciach. Trudno oczekiwać, by bohater wywodzący się ze skażonego złem środowiska wyrósł na obrońcę uciśnionych, rycerza o moralności i usposobieniu anioła, który uzbrojony w niezachwiane przekonanie o ludzkim dobru stawia czoła wszelkim przeciwnościom. Toteż nie ma się czemu dziwić, że Opiekun (bo innych określeń w stosunku do protagonisty w powieści nie uświadczymy) to wręcz kwintesencja, idealne odzwierciedlenie tego wszystkiego, co do zaoferowania ma Podłe Miasto. Mimo to, gdy w okolicy z niewyjaśnionych przyczyn giną niewinne dzieci, nie pozostaje obojętny i postanawia rozwikłać tajemnicę.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Debiut Polansky’ego to mozaika klisz, których korzeni należy upatrywać w takich gatunkach jak: thriller, kryminał, urban fantasy, a na upartego nawet horror. W teorii nie ma w tym absolutnie niczego złego, w praktyce wygląda to jednak zgoła inaczej. Skoro prawie cała powieść opiera się na doskonale znanych schematach, to nawet jeśli autor posługuje się nimi w mistrzowski sposób, nie da się oprzeć wrażeniu déja vu, które co rusz pojawia się podczas lektury. Przyjrzyjmy się bohaterowi: Opiekun najlepsze lata ma już za sobą, jest samotnym cynikiem o (w założeniu) ciętym języku, lubującym się w czarnym, wręcz wisielczym humorze. Dodajmy do tego trudne dzieciństwo, ostry niczym brzytwa umysł, rozliczne talenty umożliwiające przeżycie w najtrudniejszych warunkach, problem ze związkami damsko-męskimi i jedną lub dwie tragedie, które ustawiły jego życie, a otrzymamy… właśnie do bólu archetypicznego protagonistę kryminału, będącego kalką setki jemu podobnych.

Sytuacji, niestety, nie ratują ani postacie drugoplanowe, ani świat przedstawiony. W pierwszym wypadku mamy do czynienia z kolejnym zestawem średnio intrygujących stereotypów: potężnie zbudowany przyjaciel z czasów wojny, który obecnie prowadzi spokojny żywot jako karczmarz; na pozór butny wychowanek, tak po prawdzie wpatrzony w swego mistrza; "szef wszystkich szefów", obowiązkowo niczym się z wyglądu niewyróżniający; egocentryczny arystokrata, będący mistrzem szermierki; o ironio! znajdzie się tu nawet "zimna suka" i to pod takim właśnie pseudonimem. Postacie niby nie są nudne, ale brak im oryginalności, a zwłaszcza charakterystycznych cech, wyróżniających je z oceanu im podobnych. To efekt dobrej rzemieślniczej roboty, niewybijający się jednak ponad przeciętność. Podobną jakość prezentuje świat, w którym Polansky osadził swoją opowieść. W tle przewija się kilka ludzkich ras, wyznań religijnych, ale odgrywają one tak marginalną rolę, że powieść nic by nie straciła, gdyby je całkowicie pominąć. Wydaje się, że autor chciał stworzyć świat pełen brudu i degrengolady, ale poszedł o krok za daleko w stronę mroku, niebezpiecznie zbliżając się w kierunku tzw. grimdarku. Widząc nieprawość, zepsucie i postępujący eskapizm na każdym kroku, przestaje się je w końcu dostrzegać, stają się bowiem nieodłączną częścią tła, tym samym kompletnie tracąc moc przekazu.

Wszystko to można by jeszcze wybaczyć, gdyby autor zaserwował czytelnikom pełną nieoczekiwanych zwrotów akcji, trzymającą do samego końca w napięciu historię, ale i ten aspekt pozostawia nieco do życzenia. Mniej więcej w połowie powieści Polansky kieruje światła reflektorów na jednego z podejrzanych, a czyni to w tak pretensjonalny sposób, iż nawet średnio wyrobiony czytelnik domyśli się, że coś tu nie gra. Mimo wszystko przedstawiona opowieść nie jest do końca zła, jeśli tylko nie winduje się oczekiwań zbyt wysoko. Również poruszane tu i ówdzie tematy mogą intrygować – przykładem niech będzie pytanie, jak daleko można się posunąć, mając na uwadze tzw. "dobro ogółu". Szkoda tylko, że autor na swój głos wybrał niereformowalnego narkomana-socjopatę, przez co wydźwięk wygłaszanych przez niego fraz traci na wiarygodności.

Na koniec zostawiłem największą bolączkę, która w dużej mierze odciska negatywne piętno na przyjemności płynącej z lektury. Chodzi o redakcję, a konkretniej: zbyt silne przywiązanie do oryginału. Strażnika podłego miasta toczy od środka okropna choroba – jest to fatalny w skutkach przypadek "zaimkozy". "Moje, mój, mnie, mego" w pierwszej połowie książki pojawiają się tak często, iż z rozpaczy można złapać się tylko za "swoją" głowę. Doprawdy nie wiem, czemu korekta nie zdecydowała się na wycięcie zbędnego balastu, który w języku polskim razi w oczy i przyprawia o zgrzytanie zębów. Wierność oryginałowi to jedno, ale dbanie o poprawność i czystość języka ojczystego powinno stać na pierwszym miejscu.

Powieść Daniela Polansky’ego mogłaby uchodzić za sztandarowy przykład niezłej rzemieślniczej roboty. Historia oparta na wielokrotnie sprawdzonych kliszach niczym nowym nie zaskakuje, ale i nie zawodzi. Archetypiczny bohater to kalka wielu jemu podobnych postaci, ale i on spełnia swoją rolę. Strażnika podłego miasta można porównać do maszyny, którą złożono z dobrze znanych i wielokrotnie sprawdzonych elementów w taki sposób, żeby na pewno wszystko ze sobą dobrze współgrało. Niestety, całkowicie transparentny styl wraz z śmiertelnym przypadkiem "zaimkozy" podcięły tej, w sumie niezłej powieści, skrzydła. Może następnym razem będzie lepiej.
5.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 1
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Strażnik Podłego Miasta (Low Town)
Cykl: Podłe Miasto
Tom: 1
Autor: Daniel Polansky
Tłumaczenie: Jarosław Włodarczyk
Wydawca: Bukowy Las
Data wydania: 6 marca 2013
Liczba stron: 428
Oprawa: miękka
Format: 140x205 mm
ISBN-13: 978-83-62478-82-8
Cena: 41,90 zł

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.