» Recenzje » Star Carrier: Pierwsze uderzenie

Star Carrier: Pierwsze uderzenie


wersja do druku

Piloci myśliwców kontra niezwyciężona rasa obcych

Autor: Redakcja: Patryk Cichy, Matylda 'Melanto' Zatorska

Star Carrier: Pierwsze uderzenie
Nakładem wydawnictwa Drageus ukazała się powieść Pierwsze uderzenie - pierwszy tom cyklu Star Carrier. Autora tej serii, Iana Douglasa, trudno nazwać amatorem. Na swoim koncie ma kilkadziesiąt książek wydanych zarówno pod własnym nazwiskiem, jak i pseudonimami, a także pokaźną liczbę opowiadań. Biorąc pod uwagę tak olbrzymią bibliografię, rozpoczynając lekturę można było spodziewać się albo literackiej chałtury, albo książki na wysokim poziomie, w której pisarz w pełni wykorzystał swoje niemałe doświadczenie. Która z tych możliwości okazała się prawdziwa?

Ian Douglas przenosi nas w XXV wiek. Dzięki gwałtownemu rozwojowi genetyki, robotyki, infotechnologii oraz nanotechnologii (w skrócie GRIN) Człowiek wyruszył w kosmos, tworząc kolejne przyczółki ludzkości coraz dalej od rodzimej planety. Niespełna wiek przed wydarzeniami opisywanymi w powieści nawiązano kontakt z obcą cywilizacją, wysłannikami Galaktycznego Imperium Sh'daar. Jednak po kilkudziesięciu latach pokojowej koegzystencji Sh’daar zażądali, by ludzie przyłączyli się do ich imperium, nie przyjmując do wiadomości odpowiedzi odmownej. Rozpoczęła się wojna z Turuschami, jedną z ras poddanych Imperium, w której Ziemia była stroną ponoszącą coraz większe straty.

Jakie są przyczyny inwazji? Czy ludzie mają jakiekolwiek szanse w starciu z przeciwnikiem dysponującym przeważającymi siłami i możliwościami uzupełniania strat? Odpowiedzi na te pytania poznamy wraz z głównymi bohaterami Pierwszego uderzenia.

Na plan pierwszy wysuwa się Trevor Grey – pilot myśliwca grawitacyjnego, podstępem wcielony do wojska. To osoba ze skomplikowaną przeszłością, outsider nie mający w życiu żadnego celu poza lataniem, dla którego jest gotów znieść prawie wszystko. Autor postarał się zbudować solidne podstawy społeczno-kulturowe dla tego bohatera, motywując nimi bardzo wiele jego decyzji i zachowań. Jest impulsywny, brakuje mu natomiast poczucia przynależności czy misji. To postać, wraz z którą uczymy się, co to znaczy służba i poświęcenie, a także jakie to uczucie gdy odpowiedzialność za los tysięcy ludzi spoczywa na barkach niewielkiej garstki pilotów, mających za zadanie spowolnić natarcie wroga. Jednak, chociaż Trevor kryje w sobie kilka niespodzianek, jego kreację można uznać za dość przewidywalną – nikogo raczej nie zaskoczy jak potoczą się jego losy.

O wiele ciekawszą postacią jest stacjonujący na gwiezdnym lotniskowcu "Ameryka" kontradmirał Alexander Koenig, dowódca floty Ziemian zmierzającej na Eta Boötis. Przydzielono mu niełatwe zadanie obrony kolonii na tej planecie, ewakuacji stacjonującego tam oddziału marines oraz przetransportowania do centrali ich więźniów – dwóch przedstawicieli Turuschów. Analityczny umysł Koeniga pozwala znaleźć najlepsze rozwiązania taktyczne, dzielić siły i wysyłać do walki odpowiednie jednostki. Podejmowanie decyzji nie przychodzi mu łatwo, jest też świadomy faktu, że wiele osób straci życie wskutek jego rozkazu, lecz akceptuje nieubłagane prawidło wojny: czas na opłakiwanie poległych przychodzi dopiero po jej zakończeniu. Widać, że to postać bardziej złożona, targana emocjami, których nie może uzewnętrznić ze względu na zajmowaną pozycję i odpowiedzialność, jaka na niej spoczywa. Niestety, poza powyższymi informacjami, o admirale dowiadujemy się naprawdę niewiele. Pozostaje mieć nadzieję, że jego charakterystyka zostanie pogłębiona w kolejnych tomach cyklu.

Kolejnym intrygującym bohaterem jest Tactican Zdecydowany Kwiat Lotosu, będący dowódcą jednej z jednostek Turuschów. Nie można napisać o nim zbyt dużo, gdyż byłby to niewybaczalny spoiler. Warto jednak wspomnieć, że wydarzenia opisywane z jego perspektywy bardzo dobitnie unaoczniają różnice w postrzeganiu, interpretowaniu i komunikowaniu pewnych rzeczy przez rasę obcych. Douglas w najdrobniejszych szczegółach dopracował kreację portretu psychologicznego istoty tak bardzo różnej od ludzi, że wszelkie próby zrozumienia wydają się wręcz niemożliwe.

Czytając Pierwsze uderzenie będziemy mogli obserwować wydarzenia oczami nie tylko kontradmirała Koeniga, Tacticana, czy Trevora Greya. Przez karty powieści przewija się liczne grono kapitanów innych statków kosmicznych oraz pilotów myśliwców, a także wybranych przedstawicieli wojsk naziemnych. Niestety, ci bohaterowie to w większości postacie drugoplanowe, nie odgrywające w fabule większej roli. Można zauważyć, iż ich obecność służy przeważnie pokazaniu jakiegoś wydarzenia mającego miejsce daleko od głównego frontu, lub zmianie sposobu postrzegania pewnych spraw. Postacie te mają pobieżną charakterystykę i są ledwie zarysowane, co może trochę rozczarowywać. Warto jednak pamiętać, że jest to zgodne z realiami wojny, która pochłania miliony ofiar, pozostawiających jedynie suche wzmianki w raportach dowódców i w danych statystycznych.

Nie da się ukryć, iż początek cyklu Star Carrier to typowy przedstawiciel militarnej SF. Czytając Pierwsze uderzenie będziemy świadkami kosmicznych pojedynków z Turuschami, omawiania strategii wojskowych, skomplikowanych manewrów całej floty, oraz wykorzystania najróżniejszego typu ekwipunku wojskowego. Douglas poświęcił bardzo dużo uwagi opisom rozwoju i funkcjonowania różnych technologii, naukowym analizom z zakresu biologii, geologii czy genetyki. Z lektury dowiemy się m.in. w jaki sposób zwykłe myśliwce mogą zmieniać kształt i dostosowywać swoje możliwości do wymagań misji, oraz jak funkcjonuje napęd grawitacyjny. Dowiemy się także, czym są chemoorganoheterotrofy, czy są to przedstawiciele fauny, flory czy też zupełnie inne organizmy. Takie detale urealniają świat przedstawiony, dając mu stabilne podstawy i powodują, że słowo "science" w nazwie gatunku, do którego ta powieść przynależy, nie jest tylko pustym określeniem. Równie fachowo i ze znawstwem przedstawione są opisy kosmicznych bitew. Te wyjątkowo plastyczne, dynamiczne i widowiskowe walki olbrzymich lotniskowców oraz rojów niewielkich, zwrotnych myśliwców z flotą nieprzyjaciela obfitują w dramatyczne momenty, akty poświęcenia i heroicznej odwagi. Są one chwilami wręcz patetyczne, lecz właśnie dlatego nie sprawiają wrażenia wojskowych sprawozdań, absorbują uwagę i budzą silne emocje u czytelnika.

Powieść Iana Douglasa nie jest dziełem na miarę najlepszych tomów sagi o Honor Harrington, jednak żaden fan wojskowej fantastyki naukowej nie powinien być zawiedziony. Jest to z pewnością świetne otwarcie serii, która zapowiada się niezwykle interesująco i ma potencjał, aby jeszcze niejednym zaskoczyć.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

 

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Pierwsze uderzenie (Earth Strike)
Cykl: Star Carrier
Tom: 1
Autor: Ian Douglas
Tłumaczenie: Justyn Łyżwa
Wydawca: Drageus Publishing House
Data wydania: 9 maja 2013
Liczba stron: 432
Oprawa: miękka
Format: 125x195 mm
ISBN-13: 978-83-64030-02-4
Cena: 34,90 zł



Czytaj również

Ciemna materia
Tłoczna pustka kosmosu
- recenzja
Star Carrier: Otchłań
Epopei kosmicznej ciąg dalszy
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.