» Recenzje » Śmiertelne maski

Śmiertelne maski

Śmiertelne maski
Harry Dresden, jedyny w Chicago zawodowy mag do wynajęcia, znawca arkanów wiedzy tajemnej, zaznajomiony z niemal każdą liczącą się w paranormalnym uniwersum organizacją, miłośnik pięknych kobiet i zdezelowanych samochodów, właściciel kota z pretensjami i gadającej czaszki oraz – last but no least – dyżurny zbawca świata, znów wkracza do akcji, by w Śmiertelnych maskach zmagać się z kolejnym potężnym wrogiem.

Wszystko zaczyna się niewinnie – zaproszony do udziału w talk show na temat magii Dresden jak zwykle narozrabiał, lecz przy tym miał okazję poznać dwóch wielce intrygujących dżentelmenów: doktora Paolo Orteggę – wybitnego znawcę i demaskatora zjawisk paranormalnych (zaś w istocie wysłannika Czerwonego Dworu) oraz przedstawiciela Watykanu – ojca Vincenta. Obaj złożyli magowi propozycje nie do odrzucenia – wampir wyzwał go na pojedynek, zaś ksiądz zlecił odszukanie niedawno skradzionego artefaktu o potężnej mocy. Specjalista od rozwiązywania spraw nierozwiązywalnych przystał na obie, choć ze znikomym entuzjazmem, nie przypuszczając w jak zagmatwaną historię się wplątał i ile będzie musiał poświęcić, by ją rozwiązać.

Oczywiście Harry 'kłopoty to moja specjalność' Dresden wzywa na pomoc najbardziej wypróbowanych przyjaciół. Zatem przez karty powieści przewija się większość znanych już z poprzednich tomów postaci – niektóre pełniąc role pierwszoplanowe, inne jedynie marginalnie zaznaczając swą obecność. Najbardziej znaczącą rolę odgrywają Rycerze Krzyża, których przedstawicielem był do tej pory Michael Carpenter – szlachetność, honor i miłosierdzie wcielone. Teraz do niezłomnego wyznawcy Białego Chrystusa dołączają dwaj towarzysze: pochodzący z Rosji Sania – młodzieniec o pokaźnej posturze i równie imponujących dylematach religijnych oraz wiekowy, acz nad podziw biegły w sztukach walki mistrz Shiro, wojownik doskonały, budzący przerażanie u wszystkich swych wrogów. Ich zachowanie czasami bliskie jest fanatyzmowi, lecz Butcher nie lubi jednowymiarowości, przydaje im więc cechy czyniące "krzyżowców" znacznie sympatyczniejszymi – między innymi autoironię bliską cynizmowi. Dodatkowym wsparciem jest dla Dresdena Karrin Murphy – nikt tak dobrze, jak pani porucznik nie potrafi połączyć ze sobą racjonalnego, "policyjnego" myślenia z wiarą w sprawy, do których eksploracji nie wystarczy li tylko szkiełko i oko. Natomiast Johnny Marconi, do tej pory kreowany jako bezwzględny przywódca podziemnego światka Chicago, trzymający swoich podwładnych żelazną ręką, tym razem odsłania swój słaby punkt, co w pewien sposób usprawiedliwia notoryczne działanie na szkodę władającego magią inwestygatora.

Sam mag zmuszony jest tradycyjnie do skorzystania z wszelkich swoich wielokrotnie już przetestowanych umiejętności. Harry znów przedzierać się będzie przez cienką zasłonę dzielącą świat żywych i martwych, czerpiąc magię z każdego ze znanych mu źródeł i wykorzystując tym razem nie aż tak chętnego do współpracy Boba. Jako wytrawny taktyk i strateg zacznie z wyprzedzeniem planować kolejne punkty obu swych misji, by jak zwykle na koniec zadziałać instynktownie kierując się emocjami, popełniając słono kosztujące błędy lub w natchnieniu odkrywając jedyne słuszne (choć przecież nie mające prawa zadziałać) rozwiązania. Wcieli się też w bezlitosnego wojownika, a jednocześnie częściej niźli w poprzednich tomach ulegać będzie podszeptom sumienia, poznając aż nazbyt dokładnie wszystkie odcienie rozpaczy. I wreszcie przyjdzie mu podjąć rolę romantycznego kochanka, zaplątanego w tragiczny związek bez przyszłości. Powraca bowiem Susan Rodriguez – jego wielokrotnie tracona i odzyskiwana dziewczyna, a wzajemne relacje tych dwóch połówek jednego jabłka stają się coraz bardziej burzliwe, by nie rzec przejaskrawione. Dychotomiczny rozdźwięk pomiędzy Harrym – radosnym komentatorem wydarzeń, mistrzem ciętego dowcipu i wielbicielem życia na najwyższych obrotach – a jego cierpiętniczym alter ego, które ujawnia się podczas każdorazowego spotkania z ex-dziennikarką, a zarazem neo-wampirzycą, jest trudny do zaakceptowania, zwłaszcza iż ta przemiana zachodzi w sposób kompletnie nienaturalny, na podobieństwo pstryknięcia przełącznikiem.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Na szczęście owe werterowskie epizody nie pojawiają się zbyt często i przez dominujące partie książki dane nam jest obcowanie z ulubionym magiem w wersji charyzmatycznej, w której go poznaliśmy i obdarzyliśmy sympatią. A okazji do udowodnienia, jak łatwo potrafi zdobywać nowych przyjaciół oraz wrogów, będzie miał w Śmiertelnych maskach aż nazbyt wiele, gdyż do gry wchodzą nowe instytucje i organizacje. Do tych teoretycznie bardziej sympatycznych należy Archiwum mające nadzorować pojedynek z Ortegą, którego personifikacją jest mała dziewczynka (bardziej przerażająca niż imaginarium ukazanych na kartach powieści potworów) oraz jej bezwzględny ochroniarz. Natomiast wplątani w sprawę Całunu Turyńskiego Denarianie, swymi korzeniami sięgający do czasów biblijnych, to połączenie wypaczonych magią ciał i zdegenerowanych psychicznie umysłów zasilanych demoniczną mocą, których przywódca to wcielenie zła w jego najbardziej złowrogiej odmianie, w sposób inteligentny i wyrafinowany dążący do apokalipsy. Na dodatek jest to szwarccharakter wielce intrygujący, gdyż jego motywacje nie zostają w tym tomie całkowicie wyjaśnione, zaś powiązania z Harrym i wiedza na temat przeszłości maga gwarantują, iż pojawi się jeszcze nie raz w opisywanej przez Butchera historii.

Lecz nie same dramatyczne wątki i wstrząsające epizody sprawiły, iż Akta Dresdena zyskały sobie tak wielu zwolenników. To umiejętne połączenie akcji, magii, tajemnicy, tropów spiskowych i obyczajowych obserwacji, które spięte błyskotliwą narracją stanowią godny umieszczenia w Sèvres wzorzec urban fantasy. Wszystkie te komponenty zawarte są również w Śmiertelnych maskach (które trudno czytać bez znajomości poprzednich tomów – zbyt wiele w nich nawiązań do wcześniej opisanych wydarzeń oraz wykoncypowanych w nich postaci), kreator Dresdenowego uniwersum żongluje w nich nastrojem, raz ujmując w dłoń atrybuty Talii, by za moment wcielić się w Melpomenę, a ten wizerunek porzucić przywdziewając szaty Erato (w których zdecydowanie nie jest mu do twarzy). Jego opisy walk toczonych magią, mieczem, bronią palną oraz gołymi rękami są równie wciągające, jak rozterki moralne głównego protagonisty – powracające niczym uporczywy refren pytanie, czemu dokonał konkretnych wyborów, na które do samego końca książki nie uzyskujemy jasnej odpowiedzi. Nie zawodzą również tradycyjnie błyskotliwe dialogi, stanowiące nie tylko źródło nieokiełznanego i często surrealistycznego dowcipu, lecz również uzupełniające portrety charakterologiczne powieściowych bohaterów o nowe szczegóły. Natomiast finalne partie książki utrzymane są w znacznie bardziej depresyjnym klimacie, niż miało to miejsce we wcześniejszych odsłonach cyklu. Towarzyszy im melancholijna zaduma nad sensem działań Harry’ego, przyszłością tylekroć ratowanego przezeń świata i ceną, jaką zarówno on sam, jak i jego bliscy muszą za owe heroiczne wyczyny płacić. Ta zmiana sugeruje przesunięcie punktu ciężkości sagi o magu-detektywie, tak jakby Butcher skorygował nieco swój dotychczasowy literacki kurs i z zatoki rozrywkowego, lekkiego, łatwego i przyjemnego czytadła wypłynął na szeroki przestwór oceanu literatury mającej znacznie głębsze i bardziej mroczne inspiracje.

Prawda to, czy też moja stricte subiektywna nadinterpretacja? Wszak w piątej odsłonie doli i niedoli imć pana Dresdena wciąż dominują kanoniczne dla całego cyklu wyznaczniki, zaś rewolucyjna przemiana maga nad magami, przenicowująca jego dotychczasowy charakter, mogłaby być trudna do przyjęcia przez rozliczne grono wielbicieli tej postaci. Jaką ścieżkę wyznaczy Butcher swojemu protagoniście przekonają się oni sięgając po kolejny tom jego przygód, co sama uczynię z niekłamaną przyjemnością.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.5
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Śmiertelne maski
Cykl: Akta Dresdena
Tom: 5
Autor: Jim Butcher
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Wydawca: MAG
Data wydania: 7 października 2015
Liczba stron: 496
Oprawa: miękka
Cena: 35 zł

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.