» Recenzje » Sługa cesarstwa

Sługa cesarstwa


wersja do druku
Sługa cesarstwa
Sługa honoru, drugi tom cyklu Adama Przechrzty Materia Secunda, przedstawiającego przygody znanych z serii Materia Prima bohaterów, alchemika Olafa Rudnickiego i carskiego oficera, Aleksandra Borysewicza Samarina, był zauważalnie słabszy od poprzedzajacego go Sługi krwi. A jak wygląda sytuacja ze Sługą cesarstwa? Czy nie zawiódł pokładanych w nim nadziei i stanowi godne zakończenie trylogii, rekompensując braki poprzedniej części?

Akcja powieści rozpoczyna się w momencie zakończenia Sługi honoru i stanowi płynną kontynuację wcześniejszego tomu. Rudnicki ma zbadać i uzdrowić cesarskiego syna, księcia Guanga – nawet za cenę własnego życia. Obdarzony nieprzeciętną mocą chłopak zachowuje się niczym dzikie zwierzę, siejąc postrach w sercach wszystkich, z którymi się zetknie. Szybko okazuje się jednak, że zachowanie księcia to efekt zakrojonego na szeroką skalę, wieloletniego spisku i tylko ktoś zaznajomiony z mocą theokataratos ma szanse pokonać intrygantów.

Oba poprzednie tomy cyklu pełne były opisów działań militarnych i starć wojsk, przeplatanych elementami światotwórczymi, co tworzyło wrażenie zrównoważonej i przemyślanej konstrukcji i nie pozwalało na znużenie podczas lektury. W Słudze cesarstwa elementy służące kreowaniu świata przedstawionego schodzą na drugi plan, bowiem poza nielicznymi fragmentami skupionymi na Samarinie, akcja gna do przodu praktycznie od pierwszych do ostatnich stron. Olaf Rudnicki wpierw musi przeszkodzić konspiratorom w realizacji spisku wymierzonego w rodzinę cesarską, uratować własną głowę i zapewnić sobie względną nietykalność, a później – bagatela – pokonać całą armię Białych. W części poświęconej alchemikowi potyczka goni potyczkę, nie brakuje magicznych pojedynków, starć z udziałem zmiennokształtnych istot, oblężeń oraz brawurowo poprowadzonych operacji wojskowych, z których niektóre przypominają krwawe jatki.

Z kolei Saszka uwikłany jest w działalność konspiratorską, zmierzającą do pokonania Świętej Drużyny, wpływowej organizacji pragnącej poprowadzić Rosję ku kolejnej ogólnoświatowej wojnie. To jedyne momenty, gdy czytelnik może złapać chwilę oddechu od wojennej zawieruchy, bowiem wątek Saszki skupia się przede wszystkim na jego interakcjach z rodziną cara Mikołaja, służbami państwowymi i różnymi oficjelami, a także fanatycznymi drużynnikami tak zaślepionymi swoją wizją wielkiej Rosji, że nie dostrzegają realnego ryzyka zagłady ich ukochanego kraju. Niestety, Aleksander Borysewicz Samarin nie stanowi już tak ważnej dla fabuły postaci jak w cyklu Materia Prima, zaś przygody Rosjanina służą głownie prezentacji sytuacji w świecie, z którego wyrwano Rudnickiego, a także ukazaniu losu jego najbliższych.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Podobnie jak w Słudze krwi, także w recenzowanej pozycji rozwój Olafa Rudnickiego jako postaci dotyczy jedynie poziomu jego zdolności bojowych, ze szczególnym uwzględnieniem mocy, jaką udaje mu się zgromadzić. Jeśli już wcześniej można było odnieść wrażenie, iż protagonista osiągnął poziom prawdziwego superbohatera, któremu niegroźny jest żaden przeciwnik, to teraz skala jego możliwości urasta do wręcz absurdalnych rozmiarów. Olaf jednym uderzeniem zmiata oddziały wroga, zaś jego ataki przesądzają o losach całych bitew. Nawet gdy przyjdzie mu zmierzyć się z kimś, kto wcześniej kreowany był na potężnego przeciwnika, protagonista może liczyć na szybki trening podnoszący jego możliwości lub na nieoczekiwane wsparcie jednego ze swoich potężnych sprzymierzeńców, zawsze gotowych wybawić go z opresji.

Bardzo wyraźnie zauważalny jest jeszcze jeden fakt – na każdym etapie jego drogi, Olafa otacza wianuszek służących mu pomocą i wsparciem kobiet. Są jego przewodniczkami, nauczycielkami, mentorkami, doradczyniami lub ochroniarzami. Te wszystkie nieprzeciętne, piękne i utalentowane panie mają wyraźną słabość do przybysza z innego świata, a wiele z nich wręcz marzy, aby ich znajomość przerodziła się w coś więcej niż przyjaźń. Niestety – poza drobnymi cechami odróżniającymi je od siebie, większość z nich zlewa się w masę bez twarzy, bowiem wszystkie wykreowane zostały w ten sam sposób – autor wyraźnie skupił się na ilości, a nie na jakości wprowadzonych na scenę postaci damskich.

Z żalem należy stwierdzić, iż Sługa cesarstwa jest powieścią całkowicie przeciętną, w której Przechrzta powielił prawie wszystkie swoje wcześniejsze błędy. Ponad połowa książki nie ma prawie żadnego znaczenia fabularnego i zawiera niemiłosiernie rozwleczone opisy kolejnych potyczek i starć militarnych, które zdominowały wszystkie inne elementy akcji. Niestety, autor nie utrzymał poziomu w zakresie światotwórstwa, zaniedbał sensowne i wiarygodne rozbudowywanie portretów postaci, a ponadto spotęgował do rangi absurdu liczbę szczęśliwych przypadków – do tego stopnia, iż przygody Rudnickiego w pewnym momencie zaczynają bardziej nużyć niż angażować uwagę czytelnika.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
5.0
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Sługa Cesarstwa
Cykl: Materia Secunda
Tom: 3
Autor: Adam Przechrzta
Wydawca: Fabryka Słów
Data wydania: 12 maja 2023
Liczba stron: 535
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7964-871-9
Cena: 69,90 zł



Czytaj również

Sługa honoru
Jak alchemik został mistrzem sztuk walki
- recenzja
Sługa krwi
Olaf Rudnicki powraca w wielkim stylu
- recenzja
Cień
Alechemik znowu ratuje Polskę
- recenzja
Namiestnik
Polityk mimo woli
- recenzja
Adept
Magia i alchemia pod rosyjskim zaborem
- recenzja
Demony czasu pokoju
U Razumowskiego (prawie) po staremu
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.