» Recenzje » Słoneczna loteria

Słoneczna loteria

Słoneczna loteria
Jeśli pamięć mnie nie myli, w maju przypadnie ósma rocznica rozpoczęcia serii Rebisu poświęconej twórczości Philipa K. Dicka. Od samego początku – a przeczytałem zdecydowaną większość zgromadzonych w niej powieści i zbiorów – wrażenie robiła na mnie jakość kolejnych wydań, ze szczególnym wyróżnieniem dla przedmów, bo wydawcy zawsze udało się namówić któreś z ważnych nazwisk polskiej fantastyki do podzielenia się wspomnieniami związanymi z lekturą Kalifornijczyka. 

Tym razem padło na Jarosława Grzędowicza, który wychwala Dicka pod niebiosa za połączenie literackiej płodności i równego poziomu twórczości. Autor Pana Lodowego Ogrodu zapomniał chyba o co najmniej kilku potknięciach swego idola, ale można mu to wybaczyć – bo Słoneczna loteria to powieść co najmniej udana.

Ted Benteley jest idealistą. Wada ta sprawia, że rezygnuje z pracy w jednym ze Wzgórz (czyt. korporacji) i stawia się u Lotermistrza, władcy Układu Słonecznego, który ma wykorzystać jego ponadprzeciętny umysł w odpowiedni sposób. Problem w tym, że trafia na czas zmian na politycznych szczytach (pozornie losowych, jak wszystko w tym uniwersum). Przez co wpada w kłopoty na niewyobrażalną skalę.

W Słonecznej loterii, jak to u Dicka bywa, dziwnych, niecodziennych sposobów na ujęcie rzeczywistości – zarówno w rozumieniu ludzkiego życia, jak i materii literackiej – jest całe mnóstwo. Mniej więcej w połowie lektury pojawia się jednak pytanie: czy autor wyeksponował właśnie ten najciekawszy, ten najbardziej nośny? Zarówno tytuł, jak i przedmowy (Grzędowicza, dłuższa, oraz króciutka Dicka) sugerują, że miało być nim igranie z prawdopodobieństwem, dokładniej – próba ujęcia go w sposób statystyczny, jak ma to miejsce w teorii gier. I rzeczywiście, szkielet całej fabuły stanowi ten mityczny dla świata powieści obrót butelki, która decyduje o tym, kto będzie rządził przez kolejne lata. Nie trzeba jednak być ekspertem od anatomii, by wiedzieć, że szkielet zwykle nie jest widoczny – i to poniekąd przypadek Słonecznej loterii.

Główna intryga osnuta jest wokół algorytmu mini-maxu, jednak na pierwszym planie widoczna jest głównie walka telepatów-ochroniarzy z przemyślnie zaplanowanym człowiekiem-pułapką. Brzmi to dobrze, fakt, ale przenosi ciężar gatunkowy z filozoficznych (czy też może metafizycznych) fundamentów na pędzącą akcję. Emocje – jak najbardziej, tych w Słonecznej loterii nie brakuje, nieco mniej natomiast legendarnej nieufności wobec świata i rzeczywistości. Ta pojawia się, owszem, ale raczej podgryza z cienia, niż rzuca się na czytelnika w dzikim szale, jak ma to miejsce w najsłynniejszych dziełach Dicka. Nie jest to opowieść konwencjonalna, co to to nie, ale nie jest też tak oddalona od dosłowności, jak można by się spodziewać.

To wrażenie obcowania z bardzo ambitną powieścią akcji wzmagają jeszcze klasyczne dla Kalifornijczyka fragmenty rodem z literackiego kiczu. Postaci kobiece, jak zwykle, pełnią bardzo ograniczone role: w najlepszym przypadku katalizatora pewnych pomniejszych wydarzeń, w najgorszym – ozdobnika. Czytelnicy niezaznajomieni z Dickiem mogą poczuć się też przytłoczeni tempem wydarzeń; w tej galopadzie wszystko dzieje się naraz, punkty kulminacyjne łatwo przeoczyć, bo przychodzą zupełnie niespodziewanie, a najprostszy dialog może przekształcić się nagle w dyskusję o kluczowym dla fabuły znaczeniu.

Słoneczna loteria nie należy do największych klasyków, jakie wyszły spod pióra Philipa K. Dicka, co nie oznacza wcale, że nie jest to powieść warta zainteresowania i lektury. Powstała przed takimi tekstami jak Ubik czy Płyńcie łzy moje, rzekł policjant, ale jej ambicje zapowiadały geniusz, który się w nich ziścił. Dla miłośników Kalifornijczyka jest to pozycja obowiązkowa.

7.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Słoneczna loteria
Autor: Philip K. Dick
Tłumaczenie: Jan Zieliński
Wydawca: Rebis
Data wydania: 12 marca 2019
Oprawa: twarda
Cena: 49,90 zł



Czytaj również

Inwazja z Ganimedesa
Podbój jak każdy inny
- recenzja
Raport mniejszości
Krótko i dosadnie
- recenzja
Ubik
Korporacja psioników
- recenzja
Krótki, szczęśliwy żywot brązowego Oxforda
Dickowy kalejdoskop
- recenzja
Marsjański poślizg w czasie
Zawieszeni pomiędzy przyszłością a przeszłością
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.