» Recenzje » Ślepe stado

Ślepe stado


wersja do druku

Jak owce we mgle

Autor: Redakcja: Tomasz 'Asthariel' Lisek

Ślepe stado
Ludzie przez wieki nie odnosili się do przyrody z należytym szacunkiem. Ta więc zbuntowała się, czego efektem są problemy właściwie ze wszystkimi jej zasobami; niedobory wody nie tylko pitnej, lecz także zdatnej do mycia, gleba niebędąca w stanie zrodzić wystarczającej ilości żywności oraz powietrze zanieczyszczone w stopniu wymuszającym nawet korzystanie z filtrów powietrza. Efekt łatwy do przewidzenia - rozprzestrzenianie się chorób i epidemii. Oto kolejna dystopijna wizja Brunnera, tym razem ukazującą świat wyniszczany przez jego mieszkańców.

W zeszłym roku wydawnictwo MAG rozpoczęło kolejną serię wydawniczą pod chwytliwą nazwą Artefakty. Jedną z trzech powieści, które trafiły na rynek w pierwszej kolejności znalazła się książka Johna Brunnera pt. Wszyscy na Zanzibarze. Nic więc dziwnego, że fani science-fiction doczekali się także wydania Na fali szoku, a we wstępnych zapowiedziach znajduje się już kolejny tytuł brytyjskiego pisarza, tym razem z gatunku fantasy. Nim jednak polski czytelnik będzie miał okazję przekonać się jak Brunner poradził sobie z utworem w innej konwencji, warto pochylić głowę nad Ślepym stadem, książką zmuszającą do refleksji nad stosunkiem człowieka do środowiska naturalnego.

Aspekt ekologiczny wraz z jego plastycznym przedstawieniem intrygują najbardziej - wiele książek przedstawia Ziemię zdewastowaną przez globalny konflikt bądź zagrożenie z kosmosu, lecz Brunner podszedł do tematu w odmienny sposób, ukazując skutki niepohamowanej eksploatacji środowiska naturalnego. Podobny motyw wziął na warsztat inny pisarz, którego dzieła również możemy poznać za sprawą wydawnictwa MAG, a mianowicie Paolo Bacigalupi w Wodnym Nożu, jednak to Brunnerowi należy oddać palmę pierwszeństwa jako że Ślepe stado zostało pierwotnie wydane w roku 1978, co odbija się na pewnych aspektach technicznych w książce, chociażby w przypadku metod czy środków wykorzystywanych np. podczas zamachów. Różne akty terroryzmu nie należą wcale do rzadkich, bowiem część ziemskiej populacji za wszelką cenę walczy nie tylko o większy respekt dla naturalnego środowiska, ale też o prawa biedniejszych okręgów czy społeczności, które pozbawione środków i urządzeń dostępnych jedynie zamożnym, pozostają zdane na własną rękę, obumierając powoli na skutek kolejnych zakażeń, braku żywności oraz problemów ze skażonym powietrzem i niezdatną do spożycia wodą, nie wspominając o podłej opiece medycznej.

Zwani są oni Trainistami, od nazwiska bodaj największego działacza na rzecz ekologii, Austina Traina, który ze względu na podejrzenia o przewodzenie terrorystycznemu odłamowi ekologicznie ukierunkowanej części społeczeństwa pozostaje zmuszony do przebywania w ukryciu. Ludzki świat chwieje się w posadach, lecz wciąż istnieją ludzie i grupy starające się pomóc potrzebującym. Jednym z przejawów pomocy był transport żywności do afrykańskiego miasteczka. Sęk w tym, że pokarm okazał się skażony, doprowadzając do chorób i śmierci wielu mieszkańców. Z czasem wyszły na jaw przypadki szaleństwa, i bynajmniej nie mówimy tutaj o „lekkiej” niepoczytalności, lecz o zagrożeniu dla wszystkich osób znajdujących się w pobliżu chorego delikwenta.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Niepokojąco realny obraz świata, zostaje jeszcze silniej wzniecony charakterystycznym stylem Brunnera. Akcja całej powieści rozgrywa się w ciągu roku, a każdy miesiąc stanowi oddzielny rozdział, w ramach którego można natknąć się nawet na kilkanaście krótszych i czasem zamkniętych fragmentów przedstawiających kolejne elementy świata, desperackie próby wyleczenia choroby, działania podjęte na wskutek szaleństwa zainfekowanych, czy też główne wątki krążące wokół skażonej żywności, trainistów i samego Traina. Narracja pozostaje szarpana przez całą powieść, przez co nie warto chwytać jej na parę minut. Gdy jednak postanowimy poświęcić książce więcej czasu, to ta zdecydowania nam to wynagrodzi. Sugestywne opisy szaleńczych wyczynów, degradacja nie tylko środowiska, lecz także społeczeństwa i kolejne akty desperackiego poszukiwania ratunku zostały oddane w sposób chłodny, wręcz lakoniczny potęgując wrażenia płynące z lektury. Brytyjski pisarz postawił na nieco surowy i pozbawiony barwnych opisów język, który bardzo dobrze oddaje charakter upadającego świata, w którym tak wiele osób stara się zadbać o zaspokojenie potrzeb znajdujących się na pierwszych stopniach piramidy Maslowa. Ponadto każdy miesiąc poprzedzają krótkie utwory, najczęściej wiersze, bądź ich fragmenty, które podobnie jak wydźwięk całej powieści, nie napawają optymizmem. Atmosfera zaszczucia i tragizm ludzkiego losu bije od niemal każdej strony, co autor świetnie pokazał wplatając pomiędzy najważniejsze wydarzenia skrótowe notki z artykułów albo komentarze mediów na temat obecnej sytuacji lub najświeższych, poznanych przed chwilą przez czytelnika, wydarzeń. Mimo dramatycznej sytuacji, wciąż istnieją podziały społeczne, a nieliczni bogacą się na produkcji filtrów wody i masek tlenowych, zaś na drugim planie znajdują się rozgrywki polityczne, głównie pomiędzy korporacjami a rządem i wspomnianą organizacją trainistów. Nawet w obliczu podupadającej cywilizacji pewne kwestie pozostają niezmienne.

O ile świat oraz ogólny zamysł fabularny zostały przedstawione niezwykle interesująco, to trzeba zaznaczyć, iż autor poskąpił ciekawych postaci. Te przede wszystkim odgrywają nakreślone im role, jednym z odstępstw jest Austin Train, który jest osobą intrygującą głównie ze względu na swego rodzaju tajemniczość i powściągliwość, ale też zdrowy rozsądek nie pozwalający mu wychylić się w momencie, gdy jego nazwisko łączone jest z grupą terrorystyczną. Niewielkie znaczenie pozostałych, nawet tych często pojawiających się person, wynika głównie ze zobrazowania świata i społeczeństw w taki sposób, iż każdy czytelnik może utożsamić się z którymś mieszkańcem skażonej Ziemi.

Brunner ponownie prezentuje czytelnikom dystopijny wizerunek świata, jednocześnie nie wpadając w ton nasączony patosem czy moralizatorstwem. Specyficzna narracja wraz z sugestywnymi i pozbawionymi kwiecistych metafor opisami przedstawiają wizję, której pomimo upływu blisko pięćdziesięciu lat od premiery książki wciąż nie można uznać za przedawnioną. Warto samemu przekonać się czym może grozić niepohamowana eksploatacja zasobów matki Ziemi.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
6.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Ślepe stado (The Sheep Look Up)
Autor: John Brunner
Tłumaczenie: Wojciech Próchniewicz
Wydawca: Mag
Data wydania: 3 lutego 2016
Liczba stron: 464
Oprawa: twarda
Seria wydawnicza: Artefakty
ISBN-13: 978-83-7480-633-6
Cena: 39,00 zł



Czytaj również

Ślepe stado
- fragment
Na fali szoku
Jutro spotkało dziś
- recenzja
Wszyscy na Zanzibarze
Intrygujące przygnębienie
- recenzja
Nasze imię Legion, nasze imię Bob
No można i tak w ten kosmos się udać
- recenzja
Legion: Wiele żywotów Stephena Leedsa
To nie tylko halucynacje
- recenzja
Grisza #3. Zniszczenie i odnowa
Nie taka wielka epopeja
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.