James Islington, Cień utraconego świata
» Recenzje » Siedem minut po północy

Siedem minut po północy


wersja do druku

Wstaniesz, w końcu wstaniesz, wszyscy wstajemy

Autor: Redakcja: Piotr 'Clod' Hęćka, Matylda 'Melanto' Zatorska

Siedem minut po północy
Śmierć bliskiej osoby zawsze jest wielką tragedią. To pojęcie ma jednak wiele odcieni – inaczej dramat przeżywa dojrzały, pogodzony z przemijaniem mężczyzna, inaczej chłopczyk, który po raz pierwszy styka się z nieuchronnym. Próbę opisu tej drugiej sytuacji podjął w Siedmiu minutach po północy Patrick Ness. Jak poradził sobie z tym trudnym zadaniem?

Conor pewnego razu budzi się siedem minut po północy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że powodem nagłego wyrwania ze snu jest olbrzymi cisowy potwór, który wyrósł za oknem jego pokoju. Ku zdziwieniu olbrzymiej poczwary, chłopiec wcale nie wygląda na szczególnie przerażonego; rozmawia z nią najzwyczajniej w świecie, jakby przeżył już coś, co uodporniło go na strach. W rzeczywistości jednak Conor boi się śmiertelnie – tyle, że źródłem jego obaw nie jest stojące za oknem monstrum, lecz dręczący go od jakiegoś czasu koszmar, wiążący się ze śmiertelnie chorą matką dziecka.

Siedem minut po północy to krótka, intensywna opowieść, z którą łączy się kilka niezwykłych rzeczy. Pierwszą z nich jest historia jej powstania: autorką głównego pomysłu jest Siobhan Dowd, która niestety nie zdążyła rozwinąć go w pełnoprawną powieść przed swoją śmiercią w roku 2007. Opisania spotkania cisowego potwora i małego chłopca na kilka chwil przed śmiercią jego matki podjął się więc inny pisarz, Patrick Ness. Siedem minut po północy ma jeszcze jednego współautora; jest nim Jim Kay, twórca licznych ilustracji towarzyszących treści pisanej. Rzadko wspomina się o wkładzie grafików w ostateczny kształt dzieła, jakim jest książka, w tym przypadku jednak nie sposób pominąć pracy ilustratora milczeniem. Siedem minut po północy to nie tylko tekst o przeżywającym pierwsze spotkanie ze śmiercią dziecku; to także mnóstwo mrocznych, klimatycznych obrazów, które wizualizują potężne emocje targające głównym bohaterem. Dzięki temu opowieść oddziałuje na czytelnika na innej płaszczyźnie niż klasyczna powieść: to, co napisał Ness. jest idealnie zgrane z wszechobecnymi ilustracjami Kaya, oferując odbiorcy oryginalne i niepowtarzalne przeżycie.

Dużo można mówić o formie Siedmiu minut po północy, zwracając uwagę zarówno na jej nietypowość, jak i naprawdę świetną jakość, ale to przecież tylko część powieści, dla większości czytelników dużo mniej istotna niż treść. Analizę samej historii warto zacząć od zadania sobie pytania: o czym właściwie Ness pisze? Wydawać by się mogło, że odpowiedź jest banalna: o chłopcu, który przeżywa śmierć matki. Trudno odmówić jej słuszności, ale trzeba by ją uściślić. W Siedmiu minutach po północy nadchodzący wielkimi krokami koniec nie jest wcale najważniejszy; ważniejszy jest proces oczekiwania na niego. Conor doświadczany jest przez chorobę najbliższej mu osoby, przez spowodowany niezrozumieniem ostracyzm, przez najbardziej prymitywny strach. Powolne dążenie do zbliżającego się nieuchronnie końca jest bardziej przerażające niż sam koniec. Rozsądek każe pogodzić się z odchodzeniem matki, ale emocje nie pozwalają działać w zgodzie z nim. Conor traci własną tożsamość, staje się tylko odbiciem cierpień matki. Ness mówi: to zrozumiałe, więcej – to normalne, kiedy odchodzą najbliżsi; jednocześnie pyta: co potem? Jak odzyskać siebie, gdy traci się wszystko? I tu pojawia się cisowy potwór.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Na temat tej niezwykłej istoty można by toczyć długie dysputy. Czy zjawia się w krytycznym momencie po to, żeby zbawić Conora? Żeby ekstremalnie przyspieszyć jego dojrzewanie? Żeby uświadomić jemu – i czytelnikowi – że pewnych spraw nie da się zbyć milczeniem, że bierność nie pomoże? Każdy odbiorca może inaczej zinterpretować rolę potwora, trudno jednak zaprzeczać jednemu faktowi: Siedem minut po północy to nie tylko relacja chłopca i umierającej matki; to także – a może przede wszystkim? - opowieść o spotkaniu dziecka z dorosłym światem, spersonifikowanym w cisowym potworze. Bywa on agresywny, bywa brutalny, ale zawsze jest prawdziwy. Bez niego nie ma dojrzałości. Dorastanie Conora, za które odpowiedzialna jest mroczna istota, przebiega ekstremalnie; Jacek Dukaj napisał kiedyś o tym procesie: za tobą, na ziemi, cień-pokurcz: zwłoki dziecka. Conor jest zaledwie dzieckiem, ale musi stanąć nad otchłanią, która, jak u Nietzschego, odpowiada na jego spojrzenie. I choć można i trzeba głównemu bohaterowi współczuć, to dużo ważniejsze jest ostateczne rozwiązanie, które najłatwiej streścić znowu powtarzając za Extensą: wstaniesz, w końcu wstaniesz, wszyscy wstajemy.

Brzmi to wszystko nieco patetycznie, ale pomyli się ten, kto uzna powieść Patricka Nessa za dzieło napuszone i podniosłe. Najważniejsze są tutaj emocje, które oddalają wszystkie racjonalne rozważania. I choć pojawia się w Siedmiu minutach po północy banał (prosta do bólu relacja Conora z ojcem, przewidywalne finały opowiadań potwora), to trudno nie uznać trudnej opowieści o dorastającym chłopcu za lekturę wyjątkowo wartościową. Jeżeli macie ochotę na intensywną, krótką i pełną przeżyć historię, niełatwo będzie znaleźć coś lepszego. Polecam.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Siedem minut po północy (A Monster Calls)
Autor: Patrick Ness
Tłumaczenie: Marcin Kiszela
Wydawca: Papierowy Księżyc
Data wydania: 12 czerwca 2013
Liczba stron: 216
Oprawa: miękka
Format: 160x210 mm
ISBN-13: 978-83-61386-27-8
Cena: 39,90 zł



Czytaj również

Siedem minut po północy
A kiedy przyjdzie także po mnie...
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.