» Recenzje » Rozmowa z Charliem Fletcherem

Rozmowa z Charliem Fletcherem


wersja do druku

Kolejne sceny widzę w swojej głowie niczym na dużym ekranie

Autor: Redakcja: Michał 'von Trupka' Gola, Tomasz 'Asthariel' Lisek

Rozmowa z Charliem Fletcherem
Charlie Fletcher to uznany scenarzysta, który w 2006 roku zadebiutował także na rynku wydawniczym. Polskim czytelnikom znany jest przede wszystkim dzięki trylogii Nadzoru, której ostatni tom niedawno ukazał się nakładem Fabryki Słów. Poznajcie bliżej autora, który, jak twierdzi, od początku pisał z myślą o swoich dzieciach i po prostu miał farta, że jego pierwsza książka została przez kogokolwiek wydana.

Aleksandra 'yukiyuki' Cyndler: Przez wiele lat zawodowo zajmowałeś się pisaniem scenariuszy do filmów i produkcji telewizyjnych. Nagle, ponad dwanaście lat temu, zdecydowałeś się zacząć pisać książki. Co było przyczyną tej decyzji?

Charlie Fletcher: Zdałem sobie ze smutkiem sprawę, że zarabiam dużo pieniędzy, pisząc scenariusze do produkcji, które nigdy nie powstają. Postanowiłem więc napisać coś dla moich dzieci. Historia ta rozrosła się w trylogię Stoneheart. Byłem prawdziwym farciarzem i moja pierwsza książka została kupiona przez wydawnictwo, co w efekcie doprowadziło do tego, że mam dwie niezależne kariery zawodowe związane z pisaniem.

Wiem, że to pytanie stanowi zmorę większości pisarzy, ale po prostu muszę je zadać. Skąd czerpiesz inspiracje do swoich książek? Wiem, że to w pewien sposób oczywiste – pochodzą one z życia i obserwacji tego, co nas otacza, ale czy możesz chociaż trochę rozwinąć ten temat? Skąd pochodzi pomysł na napisanie Trylogii Nadzoru? To przecież seria umiejscowiona w Wiktoriańskiej Angli pełnej magii, nadprzyrodzonych istot i ludzi obdarzonych niezwykłymi zdolnościami. Taka tematyka – jak sądzę – nie pochodzi z Twojego życia?

Było takie wierzenie ludowe, że jednym ze sposobów, aby ochronić się przed groźnymi, nadnaturalnymi istotami w mroku, było noszenie ze sobą czegoś z żelaza. Takie stworzenia były bardzo wrażliwe na działanie tego metalu, zacząłem się więc zastanawiać, jak czułyby się i reagowały na zmiany w świecie w trakcie rewolucji przemysłowej, kiedy to ich naturalne tereny byłyby coraz bardziej poprzecinane przez tory kolejowe, które blokowałyby ich dawne szlaki wędrówek. Tak naprawdę moja seria to historia o kolizji starego, pierwotnego świata z nowym światem ery przemysłu. Poza tym zawsze chciałem napisać historię o nieprzeciętnej drużynie bohaterów, z interesującymi osobowościami, problemami i skazami charakterów… Oba te tematy razem stały się zaczątkiem Trylogii Nadzoru.

Jesteś także autorem trylogii Stoneheart, która skierowana jest głównie do młodszego odbiorcy. Jednakże seria o członkach Nadzoru przeznaczona jest zdecydowanie dla starszego czytelnika. Czemu zmieniłeś grupę docelową swoich książek? I który typ literatury jest trudniejszy do tworzenia?

Od początku pisałem książki z myślą o moich dzieciach, które z czasem po prostu dorosły. Siłą rzeczy, skoro one są już dorosłymi ludźmi, także ja musiałem zmienić grupę wiekową moich czytelników i zacząć pisać książki przeznaczone dla starszych odbiorców. Nie sądzę, aby była wielka różnica w pisaniu dla różnych grup wiekowych… no, może poza tym, że nie muszę się już tak przejmować językiem, jakim posługują się moje postacie. Czasami mogę sobie nawet pozwolić na wulgaryzmy...

Jaki typ researchu wykonujesz do swoich książek?

Przede wszystkim bardzo dużo czytam. Jest to literatura faktu, fikcja literacka… bez planowania, selekcji czy zastanawiania się nad sensem danej lektury, czytam wszystko co mi wpadnie w rękę. Ponadto odwiedzam muza, galerie, kawiarnie… szwendam się bez celu zbierając wrażenia, które potem mogę przelać na papier.

Czy zdarza Ci się portretować swoich przyjaciół w książkach? Czy któreś z twoich postaci mają jakieś cechy charakterystyczne, czy zachowania zaczerpnięte od ludzi z twojego otoczenia?

Hehe. Koszmarny Issachar Templebane wygląda dokładnie jak ja. Poza tym, kiedy piszę o psach, to zawsze jest to mój pies Archie.

A co cię motywuje do pisania?

Jak powiedział świętej pamięci Dr Johnson: "tylko głupek pisze dla czegoś innego prócz pieniędzy"… Jednak ja lubię sam proces tworzenia i sposób, w jaki historia potrafi w takim samym stopniu zaskoczyć jej twórcę, jak odbiorcę.

Jak wygląda twoja praca nad książką? Czy piszesz od przypadku do przypadku, kiedy masz wenę twórczą, czy raczej masz ustaloną dzienną rutynę i określony czas gdy pracujesz?

Mój dzień wygląda mniej więcej tak: budzę się, przepływam milę, parzę sobie porządny kubek kawy i zaczynam pisać. Potem zjadam lunch z żoną, która także jest autorką i artystką, i wracam do pisania. Idę na spacer z psem, a kiedy wrócę, znów siadam do pisania. Teraz przychodzi czas na scenariusze, czytanie książek i w końcu sen. I tak w kółko. Nie jest to może porywający tryb życia, ale dla mnie działa świetnie.

Jak lubisz spędzać wolny czas kiedy nie piszesz książek ani scenariuszy?

Wtedy zwyczajnie się obijam i popadam w zadumę. Lubię też spacery z moim psem. No i oczywiście kiedy tylko mogę, czytam książki.

Przyznałeś już kilkakrotnie, że dużo czytasz. Co wpadło ci w ręce ostatnio?

Space Opera Catherynne Valente, Heart of Oak Tristana Jonesa, i New Dark Age: Technology and the End of the Future Jamesa Bridle’a.

Czy masz swoich ulubionych autorów, powieści i historie które wywarły na ciebie szczególny wpływ, albo takie które wyjątkowo cenisz?

Czytam w sposób bardzo nieuporządkowany, dlatego też moja lista to prawdziwa zbieranina nazwisk: Dickens, Herge, Larry McMurtry, Terry Pratchett, John Kennedy O’Toole, Patrick O’Brien, James Thurber, George Elliott, `Louisd L’Amour, Raymond Chandler, Laurence Ferlinghetti, Freeman Dyson, JRR Tolkein, SJ Perelman. Spróbujcie znaleźć w tym jakiś wspólny mianownik!

A co z powieściami innych autorów fantastyki? Czy możesz polecić jakiegoś, którego książki mogłyby spodobać się twoim czytelnikom?

To dziwne, ale prawie nie czytam fantasy. Ale wszystko co wyszło spod pióra Frances Hardingejest jedyne w swoim rodzaju i wyjątkowe, podobnie jak książki Catherynne Valente.

Czy chciałbyś kiedyś zobaczyć film albo serial będący adaptacją twoich książek? Kto byłby twórcą scenariusza, gdybyś mógł wybierać?

Już kiedy piszę swoje powieści, to kolejne sceny widzę w swojej głowie niczym na dużym ekranie. Jednak mimo, że sam tworzę scenariusze bazujące na książkach innych autorów, nigdy nie zdecydowałbym się sam zaadoptować moich powieści na potrzeby telewizji. Niedawno skończyłem ośmioczęściową adaptację thrillera psychologicznego, który jest właśnie filmowany. Z doświadczenia wiem, że czasami trzeba być naprawdę bezwzględnym, kiedy przenosi się książkę na ekran, a ja lubię moje powieści dokładnie w takiej formie, w jakiej powstały i nie chciałbym ich zmieniać. Byłbym zbyt opiekuńczy i za bardzo bym się z nimi cackał, aby powstał naprawdę dobry scenariusz.

W roku 2017 miał swoją premierę Ostatni, trzeci tom trylogii Nadzoru (nota bene właśnie wydany w Polsce). I co teraz? Odpoczywasz czy już pracujesz nad kolejną książką?

Moja kolejna książka jest już napisana i będzie miała swoją premierę w kwietniu tego roku. Nie będzie to fantasy i będzie się działa w przyszłości…

Czy masz jakieś marzenia, które chciałbyś aby się spełniły? Czego redaktorzy i czytelnicy portalu Poltergeist mogliby Ci życzyć?

Byłoby miło gdyby na świecie było mniej tworzących podziały psychopatów, którzy mieszają w polityce całego świata i wywołują zamęt… Jak śpiewał Elvis Costello (w piosence napisanej przez Brinsley Schwarz) "Co jest zabawnego w pokoju, miłości i zrozumieniu…"?

 

Zdjęcie Charliego Fletchera pochodzi z jego oficjalnej strony.




Czytaj również

Paradoks
Nadzór w opałach
- recenzja
Ostatni
Nadzór - ostatnie starcie
- recenzja
Nadzór
Magiczny wiktoriański Londyn
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.