» Opowiadania » Romantyczna przygoda

Romantyczna przygoda


wersja do druku
Autor: Redakcja: TO~

Romantyczna przygoda

Niech wszyscy wiedzą, czego chcą elfy!

Tych jędrnych kształtów małych piersiątek,

chcemy z toporem walecznych dziewczyn

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Ich oczy jak gwiazdy, a uśmiech to Słońce.

Zdradzę wam wszystkim tę tajemnicę

kiedy radosny i gdy pełen smutków

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

za dnia, o zmierzchu, nocą, o świcie

elf pragnie kobiet od krasnoludów.

- Hihihi jesteś najgorszym poetą jakiego znam – Humberta cały czas się uśmiechała.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

- Przy najpiękniejszej z krasnoludów język mi się plącze – powiedział Elf Duncann.

- Przesadzasz. Jestem niska i niezgrabna.

- Piękno nie leży w wyglądzie. Piękno tkwi w tym, kim jesteś. Nikt nie umie mnie rozśmieszyć bekaniem tak, jak ty.

 

- Kochanie wróciłem!

- O nie! Mój mąż! Szybko do szafy!

Humberta zamknęła Duncanna w ostatnim momencie, tuż przed tym, gdy przyszedł Nosgrod, najbogatszy krasnolud w mieście i jej mąż. Każdy kto spotkałby Nosgroda na ulicy, wziąłby go za przeciętnego mieszczanina. Miał doskonale skrojony, pozbawiony ozdób garnitur. Brak zdobień był jego dewizą życiową. Cały dom był urządzony skromnie i nigdzie nie było widać przepychu. Nosgrod zwykł mawiać, że bogaci są bogatymi, gdyż nie wydają kroci na symbole statusu. Ci którzy to robią, zaciągają długi od bogatych.

- Co słychać kochanie? Jak sprawy na giełdzie? – zapytała Humberta.

- Całkiem dobrze. Udało mi się dziś sprzedać jedną spółkę z dużym zyskiem.

- Zawsze miałeś talent do interesów.

- Przyszedłem wcześniej, bo chciałem cię ostrzec. W naszej dzielnicy pojawił się niejaki Duncann, elfi bard-wagabunda i zbereźnik. Może starać się wyłudzić gościnę i przede wszystkim pieniądze. To podejrzany typ.

- Wiadomo już czy, kogoś okradł?

- Jeszcze nie. Ale należy uważać. Dobrze kochanie, ja mam dziś jeszcze jedno ważne spotkanie w interesach.

Nosgrod wyszedł z mieszkania, a Duncann wyszedł z szafy.

- Dzięki, że mnie nie wydałaś.

- Nie myśl, że i ja nie słyszałam wcześniej o tobie tego i owego. Flirtujesz z każdą kobietą, z wieloma masz romanse, jesteś najbardziej rozwiązłym elfem w państwie.

- Owszem flirtuję. Ale ja to nazywam inaczej.

- To znaczy jak?

- Altruizmem.

- Altruizmem?

- Każda kobieta lubi być doceniona. Lubi czuć się atrakcyjna i kochana. Tyle rzeczy w życiu przypomina nam, że jesteśmy brzydcy, niedoskonali, nieakceptowani. W takim świecie, moją misją jest rozświetlić dzień tym wspaniałym istotom.

- Fajna bajeczka. Jesteś zwykłym seryjnym uwodzicielem.

- Przykro mi, że tak o mnie myślisz. Sądziłem, że żywisz wobec mnie cieplejsze uczucia.

- Jesteś miły, ale nie jestem głupia. Jeśli spróbujesz poprosić o pieniądze, walnę ci toporem między oczy. A teraz powinieneś już wyjść.

Miesiąc później do Humberty przyszedł list. Był krótki:

„Od naszego rozstania w każdej nowopoznanej kobiecie widzę twoją twarz. Spotkajmy się o zmroku pod wielkim jaworem. Duncann”.

Spotkali się.

- O piękna jak cieszą się moje oczy na twój widok!

- Jak zwykle czarujesz. Czego chcesz?

- Mam tylko jedną prośbę.

- Nie dam ci żadnych pieniędzy.

- Nie pragnę ich. Ucieknij ze mną w świat. Żyjmy razem przeżywając przygody, czerpiąc garściami z tego, co oferują bogowie. Cieszmy się podróżą, przyrodą i ciekawymi ludźmi, których spotkamy na drodze. Ucieknijmy razem. Bez żadnych pieniędzy, zdani na siebie i własną pomysłowość, wiedząc, że wspierając się damy radę.

Co robić? Z jednej strony miała bezpieczny dom i dobrze ustawionego męża. Mimo iż żyli skromnie, byli szczęśliwi i niczego im nie brakowało. Z drugiej strony czekało na nią pełne przygód i emocji życie z elffim wariatem kochającym krasnoludzkie kobiety. Co wybrać? Jak postąpić? Serce, czy rozum? Marzenia czy przyziemne życie? Emocje czy rozsądek?

- To wariactwo. To nie może się udać. Nie jestem już młodą stulatką. Nie powinnam. Zgadzam się.

Pięć dni Nosgrod szukał swej żony. Szóstego dnia na stole w jadalni znalazł list. Był krótki.

„Jeśli nie chcesz by twojej żonie coś się stało przynieś okup w wysokości dziesięciu tysięcy sztuk złota i zostaw o zmroku pod wielkim jaworem”.

Na początku ogarnęło go przerażenie. Później gniew i chęć walki z każdym, kto zagrozi jego domostwu. Później pojawiła się troska. A na koniec bezsilność. Bo niby co mógł zrobić? Powiadomić straż miejską? Nie ma chyba bardziej niekompetentnych i bojaźliwych ludzi. Iść samemu z okupem? Straci pieniądze i jeszcze pewnie jego zabiją. W końcu wpadł na pewien pomysł. Najpierw wyjął z kufra swój topór. Nie wyciągał go od czasów młodości. Zamachnął się kilka razy na próbę, by zobaczyć czy nie wyszedł z wprawy. Potem wyruszył do karczmy. Nie, nie po to by się upić i poprosić o radę barmana. Nosgrod wiedział co robić. To w karczmie zaczynała się przygoda w każdym podrzędnym fantasy. Co? Że tu jesteśmy już w środku opowiadania? Bo to jest fantasy jeszcze podrzędniejsze. Na pewno kojarzysz czytelniku tę scenę – drużyna poszukiwaczy przygód i podchodzący do niej osobnik w kapturze mówiący „mam dla was questa”.

Nosgrod nie miał kaptura, ale miał złoto. Podszedł do największych zakapiorów w karczmie i obiecał im okrągłą sumkę swoich kochanych pieniędzy za ratunek żony. I żeby było ciekawiej, pokazał swój topór i powiedział, że chce w tej akcji brać udział.

Zostawił okup pod wielkim jaworem. Odszedł, by nie prowokować porywaczy. Drużyna najemników z ukrycia obserwowała okolicę. Wkrótce pojawiła się dwójka osobników. Zabrali okup. Humberty nie było. Nosgrod i najemnicy ruszyli śladem porywaczy. Niezauważeni dotarli za nimi aż do starego domu, w którym tamci się ukrywali.

Trach! Trach! Drzwi domu poszły w drzazgi, gdy Nosgrod rozwalił je toporem. Do pomieszczenia wbiegł mały oddział najemników z krzykiem „Oddawać broń padalce! Na ziemię! Na ziemię! Policja… o przepraszam nie ta kwestia”. Dwójka porywaczy była totalnie zaskoczona, szybko ich obezwładniono.

- A teraz gadać – wycedził przez zęby Nosgrod – gdzie jest moja żona!?

- Przysięgam nie wiemy! Widzieliśmy tylko jak wyruszała w drogę na wschód z jakimś elfem. Postanowiliśmy, że trochę zarobimy.

Próbowali ich jeszcze przesłuchiwać. Najemnicy używali ostrzejszych metod niż pytań otwartych, ale, z jeńców niczego nie udało się wydobyć. Nosgrod zapłacił najemnikom za akcję. Nie żałował pieniędzy. Obiecał im drugie tyle, jeśli zabiorą go na wyprawę na wschód w poszukiwaniu jego żony. Musi tylko wrócić do domu po najpotrzebniejsze rzeczy.

A tam spotkał Humbertę.

- Kochanie! Gdzie byłaś?! Martwiłem się o ciebie!

- Przepraszam cię Nosgrodzie. Popełniłam błąd. Wydawało mi się, że mam nudne, wyprane z emocji życie. Marzyłam o czymś więcej. O przygodach. O podróżach. O wielkich czynach. O romansie.

- Romansie?

- Tak. Wyruszyłam w podróż w świat, by tego doświadczyć. Ale wyprawy w nieznane ładnie wyglądają w opowieściach i w marzeniach. Gdy uderza w ciebie rzeczywistość, gdy musisz nocować w obskurnym, zawszonym zajeździe pełnym szumowin, z których każdy marzy by cię okraść bądź zabić. Gdy musisz się zadowolić podejrzanym jedzeniem, gdy jesteś przemoknięty i zziębnięty, i bolą cię nogi od ciągłej wędrówki, i wiesz, że jutro będzie powtórka i wiesz, że tak będzie wyglądało całe twoje życie, zaczynasz się zastanawiać.

- A romans?

- Podobał mi się jeden elf.

Cisza.

- Do niczego nie doszło. Tylko flirt. Sprawiał, że znowu czułam się jak młoda stulatka. Sęk w tym, że to co było w nim najbardziej pociągające szybko zaczęło mnie denerwować. Niektóre elfy są nazbyt altruistyczne. Zaczęłam rozumieć co utraciłam. I przypomniałam sobie, że miłość to niekoniecznie porywy serca. To wspólnota wartości myśli i doświadczeń. Poczucie, że płyniemy na jednym statku. To wszystko miałam w tobie. Ty jesteś moim prawdziwym romansem. Czy mi wybaczysz?

- Kochanie… jak mógłbym ci nie wybaczyć? Nikt nie potrafi mnie rozśmieszyć swoim bekaniem tak jak ty.

Rzucili się w objęcia i pocałowali.

- Kochanie?

- Tak Humberto?

- Do twarzy ci z tym toporem.

 

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Komentarze


    Krótkie przemyślenie
Ocena:
+1

Widać, że autor się postarał.

02-04-2020 13:03
Adeptus
   
Ocena:
+1

Skoro już doszło do odkopu, to powiem, że całkiem fajne opowiadanie, jakoś wcześniej mi umknęło. Chociaż trochę się dziwnie czyta te same dialogi bez "didaskaliów".

Aha, takie zdanie:

Najemnicy używali ostrzejszych metod niż pytań otwartych

Trochę dziwne brzmi, może chodziło o o "niż pytania otwarte"? Albo "częściej używali"?

02-04-2020 13:45
Johny
   
Ocena:
0

Może umknęło, bo to zostało opublikowane nie na blogu, lecz na stronie. Dzięki za miłe słowa. Dużo dla mnie znaczą. Po tym jak przestawiłem się z pisania taśmowego byleby ćwiczyć i chciałem napisać tekst jak najlepszy ze wszystkimi poprawkami, doszedłem do wniosku że jestem kompletnym grafomanem i z moich opowiadań nic nie będzie. Takie komentarze dają iskierkę nadziei, że owszem może było sporo rzeczy do poprawy ale znalazły się też takie które się spodobały. Nie wiem czy wrócę do opowiadań (na razie pisuje sobie inne rzeczy), ale jeśli tak, to wszyscy którzy tracili poczytalność po moich tekstach mogą was za to winić :P.

03-04-2020 12:42

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.