» Recenzje » Republika złodziei

Republika złodziei


wersja do druku

Gdzie się podziali złodzieje z tamtych lat

Autor: Redakcja: Marcin 'lemon' Łukasiewicz, Matylda 'Melanto' Zatorska

Republika złodziei
Jeszcze kilka lat temu uważałem Scotta Lyncha za jednego z najbardziej obiecujących pisarzy fantasy ostatniej dekady. Zarówno Kłamstwa Locke'a Lamory jak i Na szkarłatnych morzach spełniały wszelkie moje wymagania, pomimo okazjonalnie występujących wątków szytych grubymi nićmi. Niestety, na tom trzeci przyszło czekać tak długo, że rosnące z każdym rokiem oczekiwania uczyniły krzywdę Republice złodziei, która może nie jest książką złą, ale na pewno – rozczarowującą.

Niecni Dżentelmeni wprawdzie uszli z życiem wraz z obrazami skradzionymi z Wieży Grzechu, ale nie dość, że zyskali na tym znacznie mniej niż się spodziewali, to Locke został otruty i (pozbawiony nadziei na wyzdrowienie) czeka na swoją śmierć. Sfrustrowany Jean kontaktuje się z wszelkimi dostępnymi specjalistami, jednak wszystko wskazuje na to, że dla Lamory nie ma żadnego ratunku – przynajmniej do momentu, w którym zjawia się Arcydama Cierpliwość, Więzimagini z Karthainu oferująca mu wybawienie pod jednym warunkiem. Locke ma poprowadzić partię Głębokich Korzeni do zwycięstwa w organizowanych co kilka lat wyborach, które mają mniej wspólnego z polityką, a więcej z rozrywką dla mieszkańców miasta. Teoretycznie nieskomplikowane zadanie nie będzie jednak tak proste, jak się wydaje, gdyż konkurencyjnemu ugrupowaniu pomaga Sabetha – jego dawna miłość oraz była członkini ich niewielkiego gangu.

Jest to jednak tylko połowa historii; drugą stanowi seria retrospekcji, w których obserwujemy początki relacji między Lockiem a Sabethą oraz perypetie Niecnych Dżentelmenów na deskach teatru. Tu właśnie pojawia się pierwszy z problemów powieści: wątek związany z przedstawieniem jest całkowicie oddzielony od wydarzeń rozgrywających się w teraźniejszości. Oczywiście można polemizować, że poświęcenie połowy Republiki... na wspominki służy lepszemu przedstawieniu charakteru Sabethy i powodów, dla których rozstała się z głównym bohaterem, ale nie mogę się pozbyć wrażenia, że czytelnik niewiele by stracił, gdyby powyższe przyczyny zostały zwyczajnie wymienione w dialogu. Samej historii nie mogę nic zarzucić, czyta się przyjemnie i miło jest ponownie zobaczyć braci Sanza, ale całość lepiej by się sprawdziła jako odrębnie wydana nowelka, zamiast zapychać miejsce w długo wyczekiwanej książce.

Niestety, związany z wyborami wątek główny to największa wada nowego dzieła Lyncha. Mówiąc krótko, stawki są zbyt niskie. W poprzednich tomach byliśmy świadkami kolejno: walki o uratowanie Camorry przed Szarym Królem i krwawej zemsty na nim oraz lawirowania między interesami Requina, Stragosa i piratów. Chociaż było wiadomo, że ostatecznie bohaterowie przezwyciężą wszelkie trudności, to w każdym z tych przypadków nie ulegało wątpliwości, iż Locke i Jean są w poważnych tarapatach. Takiego właśnie złudzenia brakuje w Republice..., jako że już na starcie Cierpliwość stwierdza, że nic się nie stanie, jeśli ich misja się nie powiedzie, przez co intrydze brakuje środków, by wywołać jakiekolwiek emocje. Co więcej, sama manipulacja głosowaniem i zdobywanie stronników zostały opisane bez fantazji; wysiłki sprowadzają się do banalnych psikusów wyrządzanych sobie nawzajem przez Locke'a i Sabethę, zupełnie jakby autor postawił sobie za punkt honoru napisanie książki o tematyce wyborczej, ale nie miał zielonego pojęcia, jak się za to zabrać, by wzbudzić zainteresowanie czytelnika. Sporo można zarzucić także tempu akcji – o ile pierwsze sto stron jest interesujące, to dalej następuje szereg pozbawionych znaczenia prób zdobycia przewagi nad konkurencyjnym stronnictwem, które nie są ani fascynujące, ani zabawne.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Fabuła być może nie jest zła, ale z powodu swej przeciętności zawodzi w porównaniu do poprzednich tomów. Mimo to książkę czyta się przyjemnie, w głównej mierze dzięki swobodzie, z jaką Lynch posługuje się piórem, zwłaszcza w dialogach stanowiących najjaśniejszy punkt powieści. Pomimo okazjonalnych słabszych scen to właśnie rozmowy napędzają obie intrygi i pozwalają przymknąć oko na zdecydowanie nieporywający wątek główny. Nie mogę tego samego powiedzieć o miejscu akcji, jakim jest Karthain – zarówno Camorra jak i Tel Verrar opisane były na tyle barwnie i kolorowo, że same w sobie uchodziły za bohaterów. Miasto Więzimagów wypada przy nich tak blado, że lekturze towarzyszy rozczarowanie wynikające ze zmarnowania potencjalnie interesującej scenerii.

Zauważalny spadek formy daje się również dostrzec w sposobie, w jaki poradził sobie z bohaterami. Locke zgubił gdzieś swój urok i przebiegłość, ukazując w zamian niezdrową obsesję na punkcie ukochanej, Z kolei Jean Tannen został sprowadzony do roli pomocnika głównego bohatera, od czasu do czasu wyrażającego swoje zdanie na jakiś temat, ale poza tym nie ma zbyt wiele do roboty w powieści. Najsłabiej jednak wypada galeria postaci drugoplanowych, spośród których na plus wyróżnia się tylko i wyłącznie Cierpliwość – cała reszta jest całkowicie jednowymiarowa i nie zapada w pamięć.

Każdemu poczytnemu autorowi zdarzają się słabsze książki w cyklu: Martin miał Ucztę dla wron, Erikson – Myto Ogarów, a Lynch zawodzi Republiką złodziei. Powieść pełni funkcję przerywnika między wprowadzeniem głównych postaci i nakreśleniem świata z pierwszych dwóch tomów, a poważniejszą akcją, która wedle wszelkiego prawdopodobieństwa rozpocznie się od tomu czwartego. Nie tracę nadziei, jako że seria wciąż ma szansę na dołączenie w przyszłości do klasyki fantasy, jednak póki co Amerykanin musi ponownie coś udowodnić czytelnikom.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.0
Ocena recenzenta
6.28
Ocena użytkowników
Średnia z 9 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Republika złodziei (The Republic of Thieves)
Cykl: Niecni Dżentelmeni
Tom: 3
Autor: Scott Lynch
Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec i Wojciech Szypuła
Wydawca: MAG
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 23 października 2013
Liczba stron: 680
Oprawa: miękka
Format: 135x202 mm
ISBN-13: 978-83-7480-396-0
Cena: 45 zł



Czytaj również

Republika złodziei
Niecni Dżentelmeni nadal w formie
- recenzja
Kłamstwa Locke'a Lamory
Złodziejom niech się wiedzie
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

leto_ii
   
Ocena:
+3

Oby następny tom ukazał się szybciej. Cykl ma potencjał, z książki na książkę coraz więcej wiemy o świecie, a Lynch pokazuje, że umie sprawnie operować piórem, dzięki czemu nawet nieco słabszy tom trzeci i tak dobrze się czyta.

25-03-2014 00:11
Patryk Cichy
   
Ocena:
+1

Sądzę, że przynajmniej część niedostatków książki można tłumaczyć niedawnymi kłopotami zdrowotnymi Lyncha - dobrze, że w ogóle powieść ukończył. Należy mieć nadzieję, że pisanie było dla niego procesem terapeutycznym i do tworzenia kolejnego tomu przystąpi z większą werwą.

Ja sam jestem dopiero po tomie pierwszym, który czytałem po angielsku bodajże ze cztery lata temu... Drugi (też anglojęzyczny) czeka już długo na mojej półce, ale na razie się za niego nie zabieram, bo niewiele już pamiętam z poprzedniego. Nie podobał mi się aż tak bardzo, żebym miał ochotę czytać go ponownie, no i proszę - jestem w impasie.

27-03-2014 10:40
mr_mond
   
Ocena:
+2

@Patryk Cichy
To może jakieś streszczenie na wikipedii czy coś takiego? ;)

27-03-2014 10:51
lemon
   
Ocena:
+1

Nie podobał mi się aż tak bardzo, żebym miał ochotę czytać go ponownie, no i proszę - jestem w impasie.

Przybij piątkę. Mnie też się Lamora nie spodobał specjalnie, więc się go pozbyłem i wracać do Lyncha nie zamierzam. To świetne wyjście z impasu.

27-03-2014 22:18
Patryk Cichy
   
Ocena:
0

@lemon: przybić zawsze mogę po koleżeńsku, ale na pewno nie w ramach przymierza przeciw Lynchowi. Pierwszy tom naprawdę mi się podobał, ale po prostu nie aż tak, żebym miał ochotę na ponowne czytanie. Dałbym pewnie z 7,5/10 - 8/10. I na półce pozostanie - póki co.

Co mógłbym mu zarzucić? Trochę za długi był, z tego co pamiętam. Zyskał by na, powiedzmy, 100-stronicowym skrócie.

27-03-2014 22:40
Clod
   
Ocena:
+1

Psioczycie, a mi Republika złodziei bardzo przypadła do gustu. To jedna z tych książek, które dosłownie się pochłania, nie mogłem się oderwać od lektury. I wcale nie przeszkadzała mi ani mniej epicka skala przekrętów, ani nie zawiodłem się na Sabethcie, ani na jej relacji z Locke'em. Co prawda oczekiwania miałem zgoła inne, ale miejscami miło się zaskoczyłem. Nie wspominając już o przecież bardzo dobrym stylu, bo warsztat Lyncha wyróżnia się stanowczo na plus, jeśli brać pod uwagę tych obecnie najpopularniejszych autorów fantasy. Dobra rzecz, choć mogło być lepiej.

28-03-2014 21:18
Patryk Cichy
   
Ocena:
+1

@Clod: fajnie, że jesteś zadowolony z książki, ale koniec Twojego komentarza - "mogło być lepiej" - w zasadzie pokrywa się z opinią innych (oczywiście nie liczę siebie, bo nie czytałem), w której nieodmiennie pojawia się rozczarowanie. Mniejsze czy większe, ale jednak wygląda na to, że raczej nikt nie powie, iż tom trzeci jest lepszy niż poprzednie, lub chociaż równie dobry. A to już samo w sobie o czymś świadczy.

28-03-2014 21:31
Clod
   
Ocena:
+1

Z tym, że różnica według mnie jest na poziomie: tom 1 - 9; 2 - 8,5; 3 - 8. Nie ma tak wielkiej przepaści między Na szkarłatnych morzach a Republiką złodziei, jak to mogłoby wynikać z niektórych recenzji. Wydaje mi się, że zbyt wielu recenzentów ocenia tę książką przez pryzmat swoich niespełnionych oczekiwań, a nie tego, co otrzymali od autora, czyli bardzo sprawnie napisanej przygody, z świetnymi dialogami, bohaterami i światem. Nie ma tu może szeroko zakrojonej intrygi i tylu twistów, co w poprzednich tomach, ale tam nie dostaliśmy fragmentów autorskiego dramatu nawiązującego do dzieł Shakespera, tworzącego analogię i ramę do opowiedzianej historii. Ale po co docenić wysiłek i oryginalność autora, skoro lepiej byłoby, gdyby popełnił autoplagiat i znów zrobił to samo, tyle że trochę inaczej? Jestem ciekaw, czy tekst Republiki... opublikowany pod pseudonimem lub przez debiutującego autora również zebrałby cięgi za te same aspekty ;) Stąd też bliższa mojemu sercu i odczuciom jest recenzja mr_monda, choć sam w omówieniu zwróciłbym uwagę i podkreślił jeszcze inne elementy :)

28-03-2014 22:22

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.