» Artykuły » Inne artykuły » Redaktorzy oceniają - wrzesień 2011

Redaktorzy oceniają - wrzesień 2011


wersja do druku
Redaktorzy oceniają - wrzesień 2011
W okresie od 1 do 30 września 2011 roku w Dziale Książkowym opublikowane zostały 23 recenzje, których średnia ocena wyniosła 7,39. Najwyższą ocenę − 10 – otrzymało Sekundę za późno Williama R. Forstchena, podczas gdy najniżej oceniony został cykl Upadli Thomasa Sniegoskiego - 2:


Czytać:




Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

"Czy ktoś z was wyobrażałby sobie ówczesny świat bez prądu, samochodów, nowinek technicznych, gorącej wody czy choćby kina? Z pewnością nie. Człowiek tak bardzo uzależnił się od współczesnych "gadżetów" zelektronizowanej techniki, że nie umiałby by bez niej żyć. A gdyby musiał? Gdyby nagle w całym kraju padła absolutnie cała sieć energetyczna, to co by się stało ze społeczeństwem? Właśnie taką wizję końca ludzkiej cywilizacji przedstawił William Forstchen w swej książce Sekundę za późno.

Powieść z początku może wydawać się lekko nudnawa, jednak im dalej w przysłowiowy las, tym bardziej akcja nabiera tempa. To co jest najbardziej przerażające, to niemal żywa wizja przedstawiająca degenerację społeczeństwa, które pozbawione dotychczasowych wygód i, jakby się mogło wydawać, podstawowych środków do życia zaczyna walczyć ze sobą o każdy kęs jedzenia.

Ciekawym pomysłem było nie podanie przez autora powieści kto zaatakował USA. W zasadzie do końca powieści tego nie wyjaśniono. Wyjaśniono tylko kto mógłby tego dokonać i kto ostatecznie przyszedł Amerykanom z pomocą. Uświadomiło mi to, jak bardzo kruche są Stany Zjednoczone oraz, że niemal każdy może zagrozić temu kolosowi na glinianych nogach. Warto dodać, że styl autora jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze, a jednocześnie dosadny. Nie ma u niego miejsca na lanie wody, pisanie peanów czy wybielania czegokolwiek.

Nie jest to książka dla każdego, niemniej każdy powinien chociaż spróbować ją przeczytać. Bo to co jest w niej napisane może się naprawdę wydarzyć za naszego życia. I to jest najbardziej przerażające."

Artur 'Vermin' Tojza



"Ubik to relatywnie krótka powieść, w której przeplata się zaledwie kilka wątków: psionicy i antypsionicy, moratoria i półmartwi ludzie, dziwaczna podróż w przeszłość oraz tytułowy Ubik. Początkowo wszystko tworzy logiczną całość, ale w pewnym momencie (mniej więcej w połowie) fabuła nagle zaczyna tracić logiczną spójność. Coraz większą rolę w powieści zaczyna odgrywać przeplatanie się rzeczywistości i złudzenia, a na wierzch wychodzi najważniejsze pytania, jakie Dick zadaje w Ubiku: co istnieje? Co jest prawdą?

Obok nieustannego przeplatania się jawy i snu warto zwrócić uwagę na wątek tytułowego Ubika. W doskonałym zakończeniu Dick zdaje się sugerować, że to on może być celem poszukiwań bohaterów, choć ci nie wiedzą, czym jest. Właściwie czytelnik sam nie jest w stanie do końca odczytać intencji pisarza: w krótkich notkach, które poprzedzają każdy kolejny rozdział, Ubik kreuje się na panaceum: raz jest lekiem na bezsenność, raz doskonałym nabłyszczaczem, czasami idealnym biustonoszem lub kasą pożyczkową. Zakończenie pozwala interpretować wątek Ubika jako okazję do zadania pytań o istnienie i naturę Boga, Absolutu, istoty wyższej. To dowód na maestrię, z jaką Dick potrafił łączyć błahostki i filozoficzne pytania, powagę z lekkością; choć wątek tytułowego specyfiku (miejsca? przedsiębiorstwa? instytucji?) od początku wydaje się niewinnym żartem, psikusem, jaki wkrada się w przerażającą rzeczywistość, okazuje się kluczem otwierającym drzwi do kolejnych interpretacji Ubika.

Odpowiednie opracowanie (naprawdę świetna przedmowa Łukasza Orbitowskiego) i doskonałe wydanie (twarda oprawa z obwolutą, szycie) idealnie współgrają z niesamowitą powieścią Philipa K. Dicka. Zanurzenie się w świecie Ubika z pewnością wymaga sporej odwagi i dużej dozy cierpliwości podczas rozszarpywania kolejnych warstw iluzji, ale wynagradza to z nawiązką."

Bartosz 'Zicocu' Szczyżański



"Polak z przyszłości, który cofa się w czasy II wojny światowej – idealny pomysł na awanturniczą historię alternatywną. Ucieczka z ziem okupowanych przez nazistów, może do Francji, stamtąd do Brytyjczyków, aby współpracować z nimi w celu obalenia III Rzeszy. Piękna wizja, którą każdy rozgarnięty literat z łatwością zmieniłby na solidną powieść. Sebastian Uznański idzie zupełnie inną drogą. Herrenvolk to szalony tekst, a największy konflikt zbrojny w dziejach ludzkości stanowi w nim tylko tło. Pisarz wykorzystuje bezduszną rzeczywistość, aby pochylić się nad sumieniem człowieka niszczonego przez system. W powieści czytelnik odnajdzie sporo akcji, będzie świadkiem pościgów i walk, przemieniających się stopniowo w szalone starcia mechaniczno-biologicznych monstrów, jakich świat nie widział – ale wszystko to jest tylko pretekstem do obserwowania zachowań Sosnowskiego.

Bohater, który trafia do III Rzeszy z dwudziestego pierwszego wieku okazuje się mieć z bohaterami niewiele wspólnego – najpierw kolaboruje, aby przeżyć, potem zdradza nazistom największe tajemnice, aby zdobyć przywileje, w końcu zapomina o dylematach, byleby tylko prześladowcy dali mu spokój. Tylko sumienia nie może uśpić. Uznański nawet na chwilę nie pozwala protagoniście zapomnieć o tym, że podjął śmieszne próby walki z systemem, paradoksalnie dodatkowo napędzając zbrodniczą machinę. Tragiczne losy Artura są zdecydowanie najstraszniejszą i najważniejszą treścią powieści – nie wojna, pochłaniająca miliony ludzi, a dramat jednostki chwytającej się życia rękami i nogami, choć wie, że już nigdy nie zaśnie spokojnie.

Najnowsza powieść Sebastiana Uznańskiego to literatura najwyższej próby. Wkroczenie do świata, rządzonego przez ludzkie demony to tylko początek niezwykłej i przerażające przygody, udowadniającej, jak łatwo złamać człowieka. Polecam, ale i uprzedzam – każdy czyta na własną odpowiedzialność!"

Bartosz 'Zicocu' Szczyżański

Unikać:




"W 2003 roku, kiedy w Stanach ukazało się pierwsze wydanie tetralogii Upadli Thomasa Sniegoskiego wyznaczony przez Zmierzch Stephanie Mayer kanon wciąż jeszcze należał do przyszłości [1]. Zamiast wampirów mamy więc nefilimy, dzieci upadłych aniołów i śmiertelnych kobiet, a szkolne tło, wprawdzie obecne na początku opowieści, szybko zostaje zastąpione innymi, teoretycznie ciekawszymi pejzażami; dodatkowo toczy się pradawna wojna pomiędzy upadłymi aniołami i ich wciąż służącymi Bogu braćmi, zaś w tle brzmią słowa przepowiedni o nowym Mesjaszu.

Fabuła jest nie tylko banalna i łatwa do przewidzenia dla każdego, kto przeczytał w życiu chociaż jedną powieść, lecz również niemiłosiernie rozciągnięta. Trudno oprzeć się wrażeniu, że gdyby skrócić całość o połowę,mogłaby powstać w miarę strawna historia. Trzeba by wyrzucić irytujące streszczenia poprzednich tomów, które znajdują się w każdym kolejnym nieudolnie zamaskowane dialogami o niczym, drażniące opisy wewnętrznych pseudo-rozterek Aarona i wreszcie usunąć w całości drugą część serii, Lewiatana, która na ponad trzystu stronach przedstawia zupełnie niezwiązany z głównym wątkiem opowieści epizod, jaki przy odrobinie dobrych chęci i litości dla czytelnika można zamknąć w jednym rozdziale. Wszystko to sprawia, że Upadli wydają się zupełnie pozbawieni treści – przez kilkanaście rozdziałów zniecierpliwiony czytelnik czeka, aż wreszcie wydarzy się coś istotnego, po czym nagle okazuje się, że to już koniec.

Do tego dochodzi jeszcze absurdalny wątek miłosny. Aaron zakochany jest (miłością silną i prawdziwą, proszę nie myśleć, że chodzi o zwyczajne zauroczenie nastolatka) w najładniejszej i najzdolniejszej (a jakże!) dziewczynie w szkole, Vilmie. To nic, że para rozmawiała ze sobą może trzy razy. Rozdzieleni, wylewają łzy tęsknoty, zupełnie, jakby doświadczyli rozerwania wieloletniego związku. Cóż zrobić, kiedy przeznaczenie nie dba o logikę.

Trudno uwierzyć, że Upadli to cykl, który mógłby podobać się nastoletnim odbiorcom, a jednak w Stanach seria osiągnęła spory sukces wydawniczy; na jej podstawie powstał nawet serial.Pozostaje mieć nadzieję, że w Polsce ta banalna, płytka opowiastka nie sprzeda się, mając zbyt silną konkurencję w postaci anielskiej serii autorstwa Mai Lidii Kossakowskiej."

Blanche



Czytaj również

Komentarze


Hajdamaka v.666
   
Ocena:
0
Ktos cos wiecej o "Sekundę za późno"? Brzmi fajnie, ale na Poltku ocenily tylko trzy osoby, ktorych gusta sa mi praktyczie nieznane.
11-10-2011 20:47
piterrrek_p
   
Ocena:
0
Zacząłem wczoraj. Jestem na 200str. Do tej pory rewelacja, naprawdę świetna lektura. Polecam.
11-10-2011 21:39

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.