James Islington, Cień utraconego świata
» Recenzje » Rant

Rant


wersja do druku

Party crashing, senseo i podróże w czasie

Autor: Redakcja: Patryk Cichy, Matylda 'Melanto' Zatorska

Rant
Chuck Palahniuk lubi ironię i czarny humor w dawkach dalece przekraczających normę. W swoich tekstach nie uznaje żadnych tabu, czego konsekwencją jest opinia kontrowersyjnego, a nawet szokującego pisarza. Dziewiąta w kolejności (licząc jedną, niepublikowaną) powieść –  Rant – zdradza pewne podobieństwa do Fight Clubu, ale na szczęście nie na tyle duże aby mówić o kopiowaniu dzieła, które odniosło sukces i zyskało status kultowego.

Autor wybrał rzadko spotykaną formę – cała książka składa się z ustnych relacji osób, które znały lub przynajmniej spotkały niejakiego Bustera "Ranta" Casey’a; tym samym nie znajdziemy w niej żadnego dialogu. Świadkowie podzieleni są na dwie grupy: "nocniaków" i "dzienniaków" (czarne lub białe kropki przy imionach i nazwiskach), co związane jest z obowiązującym porządkiem społecznym. Na temat Bustera wypowiadają się przyjaciele i wrogowie z dzieciństwa, matka, sąsiadki, nauczyciele, znajomi z lat późniejszych itp. Jak łatwo się domyślić, w zależności od stopnia zażyłości i sympatii (lub jej braku), ludzie postrzegają i opisują Ranta w różny sposób. W związku z rozmaitymi punktami widzenia w ogólnym obrazie szybko pojawiają się drobne nieścisłości, a niektóre relacje są sprzeczne. Kim więc jesteśmy – czy prawda o człowieku to dopiero wypadkowa opinii innych ludzi? Na ostatnich stronach znajduje się spis wszystkich relacjonujących, z krótką informacją o ich dalszych losach, co przypomina końcowe informacje w niektórych filmach.

Teraz słów kilka o naszym nieobecnym bohaterze.Już jako dziecko Casey przejawiał silny indywidualizm, anarchistyczny charakter oraz dziwne skłonności. Spośród rówieśników wyróżniały go także nadzwyczaj wyostrzone zmysły smaku i węchu, często dość perwersyjnie przez niego wykorzystywane. Jako nastolatek Rant był już człowiekiem uzależnionym. Ale nie od alkoholu czy narkotyków: dzieciak upodobał sobie celowe wystawianie się na ukąszenia lub ugryzienia dzikich zwierząt. Ukryty głęboko w norze ssak czy też jadowity pająk bądź wąż, gwarantowały mu silne przeżycia, a co ważniejsze – dostarczały "szczepionki" przeciw rozmaitym lękom. Bo jak tu bać się codziennych spraw mając imponującą kolekcję blizn? Bustera nie interesowało małomiasteczkowe życie, oszukane zabawy na Halloween oraz naiwna wiara w Mikołaja czy Wróżkę Zębuszkę; chciał czegoś, co byłoby prawdziwe. Czy znalazł to w wielkiej metropolii, wśród kontrkulturowców uprawiających party crashing?

Party crashing? To sport drużynowy z określonymi zasadami, sposób na życie i poznawanie ludzi oraz ucieczka od szarej codzienności. I emocje. To wypatrywanie innych ekip w samochodach, aby w odpowiednim momencie zderzać się z nimi, a potem ostentacyjnie wszczynać awanturę. Tak bawią się "nocniacy": gorsza część wielkomiejskiej społeczności. Bo pory dnia, a właściwie godziny policyjne, wyznaczyły nowe getta. Inna rozrywka, która wyparła kino i książki to senseo. Dzięki niemu zapisujesz aktywność swojego mózgu, a więc wszelkie doznania zmysłowe (podobny pomysł wykorzystano w filmie Dziwne dni). Oczywiście, możesz odtwarzać doświadczenia innych nagrywających, możesz je miksować i podrasować – tylko frajerzy korzystają ze szmirowatych, popowych nagrań. No i pozostaje jeszcze kwestia Historyków – czy naprawdę przemieszczają się w czasie i dokonują "korekty pochodzenia", by stać się bogami?

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Choć w Rancie wyczuwa się posmak amerykańskiego kultu aut, ważniejsza wydaje się motywacja niektórych party crasherów – dziewczyna bohatera Echo, po tragicznym wypadku samochodowym i utracie rodziców, próbuje oswoić się ze śmiercią, zaś inni poszukują czegoś, co uatrakcyjni ich egzystencję i nada jej sens. Nieco makabryczną działalność prowadzi radio dla kierowców Jatka-Gratka, które w szczegółach opisuje obrażenia ofiar wypadków drogowych. Jeśli w kimś drzemie ciekawość cierpienia, to owa stacja całkowicie zaspokoi jego potrzeby.

Palahniuk ma w sobie coś z… Szalonego Kapelusznika. Zupełnie nie przejmując się literackimi podziałami gatunkowymi wymyśla rzeczy nieprawdopodobne, bawi absurdem, bez reszty wciąga czytelnika w zwariowaną rzeczywistość. Nie tylko na tym opiera się siła powieści, bo w Rancie znajdziemy między innymi satyrę na konsumpcjonizm (sprzedaż oparta na trikach i wyuczonych technikach psychologicznych) oraz mody i bezmyślne naśladownictwo, krytykę ograniczania przez władze praw obywatelskich pod wygodnymi pretekstami, a nawet antropologiczne wywody o rytuałach społecznych – tych w głównym nurcie życia społecznego i poza nim. Temat nieśmiertelności w kulturze masowej (przeświadczenie, że Elvis nie umarł, tylko uciekł od sławy) miesza się z religijnymi dogmatami. Jedna z postaci twierdzi, iż "seksowne kłamstwa składają się na religie świata". Autor przewrotnie mówi nam, że stosunki międzyludzkie wręcz opierają się na mniejszych lub większych kłamstwach, a łgarstwo powtarzane wiele razy zostaje zaakceptowane i staje się prawdą.

Na koniec krótko: jeśli lubicie książkowy Fight Club, jest wielka szansa na to, że Rant również przypadnie Wam do gustu. Lektura gwarantuje wyśmienitą zabawę, przy jednoczesnym bogactwie głębszych treści.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.5
Ocena recenzenta



Czytaj również

Fight Club 2 #1
Tyler Durden wrócił!
- recenzja
Kołysanka
Zakołysanie na śmierć
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.