» Recenzje » Rakietowe szlaki. Tom 7 - antologia

Rakietowe szlaki. Tom 7 - antologia


wersja do druku

Szczęśliwe zakończenie

Autor: Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło

Rakietowe szlaki. Tom 7 - antologia
Trudno w to uwierzyć, ale Rakietowe szlaki wcale nie są nieskończone, bowiem po półtora roku dotarliśmy do momentu wydania ostatniej części tej wspaniałej antologii. Każdy poprzedni tom był wielką dawką czytelniczej frajdy. Na szczęście tak samo jest i na samym końcu przygody z klasyczną fantastyką naukową – siódemka jest co najmniej równie dobra co sześć wcześniejszych książek.

________________________


Najlepszym, co siódmy tom Rakietowych szlaków może zaoferować czytelnikowi, są opowiadania, które reprezentują fantastykę socjologiczną. W Logice imperium odbiorca wraz z głównym bohaterem wyrusza na Wenus, gdzie stworzone zostały pracownicze kolonie. Szybko okazuje się jednak, że mają one więcej wspólnego z niewolnictwem niż uczciwym zatrudnieniem. Robert Heinlein, jak to ma w zwyczaju, w opowiadaniu sporo miejsca poświęca moralności. Nie jest to jego popisowy utwór, prędzej można by nazwać go solidnym reprezentantem prozy Amerykanina, ale bez wątpienia zasługuje na obecność w antologii – głównie ze względu na wymowne zakończenie. Za to Ostatni zamek Jacka Vance'a bez wątpienia należy do największych perełek, jakie ukazały się w Rakietowych szlakach. Służące zamieszkującym Umierającą Ziemię szlachcicom mechy postanawiają się zbuntować. Początkowo dumni rycerzy nie przykładają do tłumienia rewolucji zbyt wielkiej wagi, ale szybko okazuje się, że nie są w stanie przeciwstawić się pokornym niegdyś robotnikom. Choć najsłynniejszy cykl Vance'a, do którego należy i to opowiadanie, kojarzy się przede wszystkim z fantastyką dalekiego zasięgu, to trudno nie dostrzec w Ostatnim zamku doskonałej analizy niedoskonałości wszelkich systemów społecznych opartych na niewolnictwie. Jednak tym, co sprawia, że tekst zapada w pamięć naprawdę głęboko, jest niezwykły obraz ludzi stających przed widmem śmierci. Dopiero jej groza krystalizuje ich charaktery i pokazuje, co jest dla nich najważniejsze. Ten tekst to dobitny dowód na to, że nawet bez Cugela Vance jest w stanie tworzyć literaturę najwyższej próby. Trzecim utworem, który nawiązuje do fantastyki naukowej, jest Cena ryzyka. Robert Sheckley podejmuje w nim temat krwawego reality show, podobnie jak w Niekończącym się westernie z tomu szóstego. Główny bohater dla pieniędzy postanawia wziąć udział w telewizyjnym programie rozrywkowym, w którym stawką jest jego życie. Podobnie jak w wypadku wielu innych opowiadań z Rakietowych szlaków, tak i w Cenie ryzyka najbardziej poruszający jest obraz zdegenerowanego, krwiożerczego społeczeństwa. To kolejny bardzo dobry tekst tej antologii.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Tak jak w tomie piątym, tak i w siódmym nie zabrakło opowiadań magicznych, lirycznych, wzruszających. Olbrzymie wrażenie robi utwór Frederika Pohla. W Więcej żywych niż umarłych zestawia on historię śmiertelnego bohatera z nieśmiertelnym społeczeństwem. W wyniku niepowodzenia skomplikowanego zabiegu, Rafiel nie zostaje "wyleczony ze śmierci". Staje się dzięki temu gwiazdą, ale po kilkudziesięciu latach odkrywa, że przemijanie wcale nie jest dzięki temu łatwiejsze. Pohl połączył niezwykłą sytuację protagonisty z doskonałym wątkiem romantycznym, co dało piorunujący efekt. Podobnie intensywne emocje budzi Jasna Zielona Gwiazda. Historia chłopca, który zostaje zobowiązany do odkupienia grzechów swojego ojca początkowo wydaje się banalna, ale Lucius Shepard udowadnia, że jest prawdziwym mistrzem wieloznaczności. Absolutnie zaskakujące zakończenie sprawia, że utworu nie sposób zapomnieć, a całości smaku dodaje fakt, iż żaden z najważniejszych bohaterów tak naprawdę nie jest tym, na kogo wygląda. Do kategorii tekstów magicznych należy zaliczyć również opowiadanie jednego z najwybitniejszych twórców tego odłamu science fiction, autora doskonałych Słoni na Neptunie – Mike'a Resnicka. Roboty nie płaczą to mało skomplikowany tekst, którego najważniejszym bohaterem jest tytułowy robot, nie potrafiący zapłakać, co okazuje się dla niego wielkim problemem. Pisarz, jak ma to w zwyczaju, używa najprostszych środków do uzyskania wyjątkowych efektów. Miłośnicy prozy stawiającej na emocje będą utworem urzeczeni.

W antologii klasycznej fantastyki naukowej nie mogło zabraknąć opowiadań wykorzystujących proste, ale zaskakujące pomysły. Jednym z nich jest otwierająca antologię Czarna walizeczka. Co by się stało, gdyby sprzęt lekarzy przyszłości trafił do ich poprzedników? Cyril M. Kornbluth twierdzi, że mogłoby dojść do prawdziwych paradoksów. Choć początkowo wydaje się, że opowiadanie jest lekkie i przyjemne, to okazuje się ono jednym z najbardziej przerażających w tomie siódmym: nie tylko ze względu na rozwijającą się w niespodziewanym kierunku fabułę, ale i wyjątkowo pesymistyczny obraz przyszłych ludzi, którzy z głupoty uczynili podstawę swego etosu. Fani lżejszych utworów z pewnością docenią Frywolne Mony Lizy i Gambit Von Gooma. Bob Shaw serwuje czytelnikom opowieść o poszukiwaniu nieznanych wcześniej dzieł Leonarda da Vinci. I choć potwierdza się, że włoski mistrz był jednym z największych umysłów w historii, to niektórym trudno pogodzić się z jego naukowymi zainteresowaniami. Pisarz urzeka ciepłym poczuciem humoru i fantastycznym zakończeniem; opowiadanie jest bardzo dobre, ale nie powala. Podobnie ma się sprawa z tekstem Victora Contoskiego, choć trzeba przyznać, iż ma on jedną wielką zaletę: fascynującą lapidarność. Poecie udało się przedstawić swoją ideę zwięźle i treściwie, a przy tym dowcipnie, dzięki czemu miniaturę spokojnie można zaliczyć do tekstów bardzo solidnych. Milczeniem pominąć nie można Boga Prochu, w którym Henry Beam Piper roztacza przed czytelnikiem wizję stojących na straży czasoprzestrzeni policjantów, co przypomina nieco Palimpsest Charlesa Strossa z Kroków w nieznane 2011. Treścią opowiadania są perypetie głównego bohatera, który przypadkiem trafia do pseudośredniowiecznego świata, stojącego w obliczu wielkiej wojny. Utwór jest lekki i przyjemny, intryguje przede wszystkim idealnym połączeniem fantastyki naukowej i fantasy. Do nurtu opowiadań klasycznych nie można nie zaliczyć także Strumienia czasu – między innymi dlatego, że w wyraźny sposób nawiązuje do Wellsowskiego Wehikułu czasu. Michael Moorcock wysyła swego bohatera w przyszłość, aby ten odnalazł rozwiązanie współczesnych sobie problemów politycznych. W wyniku problemów technicznych protagonista zwiedza dużo więcej alternatywnych światów, ale w końcu udaje mu się zrealizować wyznaczone zadanie. Strumień czasu jest bodaj najsłabszym opowiadaniem zbioru: nieco zbyt prosta fabuła i płascy bohaterowie nie angażują, a do odgrywania roli ciekawych pomysłów zaprzęgnięty został banalny hołd.

Najbardziej zaskakującym tekstem antologii bez wątpienia jest Ballada o przekleństwie. Bez chwili zastanowienia można by zaliczyć go do "opowiadań lirycznych", ponieważ Wiktor Żwikiewicz snuje w nim prawdziwie wzruszającą opowieść o rodzącej się i upadającej cywilizacji. W dodatku podstawą jego poetyki jest głęboka analiza, która podobny utwór napisany w czasach współczesnych kazałaby nazwać najprawdziwszym hard sf. Łatwo byłoby wskazać wady tej krótkiej powieści (na czoło wysuwają się zbyt hermetyczny prolog i zbyt rozległe, ocierające się o fantastycznonaukową grafomanię opisy), ale błyskawicznie giną one w obliczu niezwykłej skali opowieści. Jeżeli jesteście miłośnikami Ślepowidzenia i jeszcze nie znacie Ballady o przekleństwie – czeka na Was prawdziwa uczta.

Ostatni tom Rakietowych szlaków doskonale podsumowuje ten wielki projekt. To kolejna dawka tekstów wartościowych, pomysłowych i urzekających. Jak w każdej antologii, tak i w tej zdarzają się słabsze fragmenty, ale trudno o nich pamiętać, kiedy otoczone są taką dawką świetnej literatury. Jest tylko jedna poważna wada siódmego tomu antologii – to, że kończy monumentalny wybór najlepszych opowiadań fantastycznych.
9.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Rakietowe szlaki. Tom 7
Cykl: Rakietowe szlaki
Tom: 7
Autor: antologia
Tłumaczenie: Lech Jęczmyk, Zofia Uhrynowska-Hanasz, Jacek Manicki, Paulina Braiter
Wydawca: Solaris
Miejsce wydania: Stawiguda
Data wydania: 23 sierpnia 2012
Liczba stron: 608
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-83-7590-085-9
Cena: 55,90 zł



Czytaj również

Rakietowe szlaki. Tom 5 - antologia
Najciekawsza z wypraw
- recenzja
Rakietowe szlaki 2
Druga rakieta
- recenzja
Rakietowe szlaki. Tom 6 - antologia
Przedostatni przystanek
- recenzja
Rakietowe szlaki. Tom 4 - antologia
Szlak w głąb człowieka
- recenzja
Rakietowe szlaki. Tom 3
Polska rakieta na czele
- recenzja

Komentarze


Scobin
    Notka moderacyjna
Ocena:
0
Pojawił się komentarz sugerujący zmianę słowa "dobrnęliśmy" w pierwszym akapicie. Sam komentarz ze względu na obraźliwe sformułowania niestety się nie zachował, ale dziękuję za zwrócenie uwagi, zmieniłem "dobrnęliśmy" na "dotarliśmy".
26-02-2013 10:02

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.