Przesilenie

Bij robala!

Autor: Balint 'balint' Lengyel

Przesilenie
Jak długo autor może ciągnąć swoją sztandarową serię? Wydaje się, że do momentu aż mu starczy weny i sił, a rezultat pracy będzie zadowalający dla ogółu fanów. Tymczasem Orson Scott Card już jakiś czas temu znalazł się na równi pochyłej, bez umiaru eksploatując historię, której podwaliny dała Gra Endera.

Chiny krwawią, nie potrafiąc stawić Formidom skutecznego oporu. Miliony obywateli Państwa Środka umierają od tajemniczej substancji zamieniającej ludzki organizm w biologiczną masę. Jedynie zespół dowodzony przez Mazera Rackhama oraz Wita O'Toole efektywnie zwalcza najeźdźcę z kosmosu. W tym samym czasie Victor Delgado dokonuje infiltracji wrogiego kosmolotu, a Lem Jukes organizuje wsparcie z Ziemi. Czy uda się powstrzymać inwazję i uratować błękitną planetę?

Przesilenie kontynuuje wątki zapoczątkowane przez W przededniu oraz Pożogę, uzupełniając tym samym tryptyk określany mianem Pierwszej wojny z Formidami. Podobnie jak w poprzednich odsłonach podserii Orson Scott Card wspomagany jest przez Aarona Johnsona. Choć kilka elementów delikatnie zaskakuje, pisarski duet prezentuje niestety przewidywalną formę.

Już pierwszy, dosłownie pierwszy akapit potrafi sprawić, iż nawet najbardziej oddany fan twórczości amerykańskiego autora będzie miał ochotę odłożyć książkę z powrotem na półkę. Powodem odruchu jest Bingwen, kolejne super utalentowane dziecko, jeden z głównych bohaterów Pożogi. Usilne korzystanie ze schematu, który w przeszłości zapewnił olbrzymi sukces, wydaje się nie mieć umiaru, przekraczając kolejne granice dobrego smaku. Szczęśliwie chiński chłopiec odgrywa na kartach powieści nieco mniej znaczącą rolę, niż to miało wcześniej, co wyszło opowiedzianej historii na na plus.

Co poza tym otrzymuje czytelnik? Dynamiczną powieść z pogranicza space opery oraz dzieła o charakterze przygodowym. Na kartach powieści dzieje się sporo, a rozrzuceni po różnych miejscach protagoniści nie ustają w wysiłkach mających na celu powstrzymanie, wydawałoby się, nieuchronnej zagłady. Biorąc pod uwagę rozproszenie bohaterów, autorzy zaproponowali gnającą na złamanie karku fabułę oraz coraz bardziej zadziwiające przygody. Rackham, O'Toole, Victor a nawet Lem Jukes zaskakują swoimi pomysłami oraz umiejętnościami wychodzenia cało z każdej mission impossible, spychając powieść do grupy czytadeł – rzeczy napisanych przyjemnie, niezwykle dynamicznych, lecz bardzo ulotnych i bezrefleksyjnych.

Również bohaterowie powieści są mocno nijacy: wygłaszają górnolotne frazesy których można było oczekiwać, podejmują również oczywiste decyzje. Wobec powyższego oczywistym jest brak więzi pomiędzy odbiorcą powieści a protagonistami. Nikłą osłodą pozostaje to, iż Card tradycyjnie już świetnie poradził sobie z zagadnieniami natury politycznej, intrygami czy kwestiami związanymi z rozwojem sieci informatycznej. Same w sobie te elementy nie są jednak w stanie unieść całej powieści.

Niestety pewna epoka dobiegła końca. Znakomita Gra Endera oraz jej bardzo udane bezpośrednie kontynuacje stały się punktem wyjścia dla serii pobocznych, w tym powyższego prequela. I mimo, iż Przesilenie nie drażni odbiorcy tak bardzo jak to czyniła Pożoga, to jednak chyba nawet dla najbardziej zagorzałych fanów stało się jasne, iż jakiekolwiek dalsze próby tworzenia bardzo przeciętnych powieści szkodzą i Cardowi, i Enderowi.