» Recenzje » Pół króla

Pół króla


wersja do druku
Pół króla
Wcale nierzadko się zdarza, że pisarze kojarzeni z fantastyką próbują swoich sił pisząc książki dla dzieci i młodzieży. Z zagranicznych twórców postąpili tak między innymi Catherynne M. Valente, Neil Gaiman oraz Tad Williams, z polskich – Rafał Kosik. Do tego grona dołącza również Joe Abercrombie.

Brytyjczyk zdobył oddanych fanów już swoim pierwszym cyklem – trylogią Pierwszego prawa, a pojedyncze powieści, których akcja rozgrywała się w tym samym świecie, tylko udowodniły, że mamy do czynienia z wschodzącą gwiazdą fantasy. Autor postanowił jednak zrobić sobie kilkuletnią przerwę od wykreowanego uniwersum, do którego ma zamiar wrócić około 2017 roku. Tymczasem zajmuje się kolejną trylogią, ale tym razem przeznaczoną w pierwszej kolejności dla młodzieży. Na szczęście i dorośli powinni być co najmniej usatysfakcjonowani jej poziomem, czego bez wątpienia dowodzi pierwszy tom serii, zatytułowany Half a King.

Książę Yarvi urodził się ze zdeformowaną lewą dłonią, co w kulturze utożsamiającej męskość ze sprawnością fizyczną stanowi bardzo poważny problem. Jako drugi syn króla ma przynajmniej tyle szczęścia, że niczego się od niego nie wymaga, zatem może poświęcić się szkoleniu na ministra, którego rola ogranicza się do służenia radą władcom rządzącym w rejonie Strzaskanego Morza. Niestety, ojciec i brat Yarviego zostają zamordowani w zasadzce, w wyniku czego pogardzany przez większość otoczenia młodzieniec zostaje zmuszony do noszenia korony, na której mu nie zależy. W dodatku prędko traci ją w wyniku zdrady. Pozostawiony na pewną śmierć chłopak postanawia odzyskać tron i zemścić się na wszystkich, którzy mu go odebrali.

Choć Half a King jest reklamowane jako powieść młodzieżowa, to podczas lektury praktycznie się tego nie zauważa – jedynym aspektem mogącym to sugerować jest brak scen seksu. Poza tym w książce występuje kilka wulgaryzmów, a poziom cynizmu życiowego prezentowanego przez niektóre postaci jest niemal identyczny, jak w Pierwszym prawie. Etykietka Young Adult nie wpływa w żaden sposób na jakość książki,

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Half a King to przede wszystkim historia o dorastaniu głównego bohatera, które odbywa się w trybie przyśpieszonym wskutek przymusowego zetknięcia się z brutalną rzeczywistością. Pozbawiony sojuszników Yarvi musi na nowo zdefiniować samego siebie i wykorzystać wszystko to, czego nauczyła go nadworna minister, tylko po to, by przetrwać. Ogółem fabuła jest bardzo dobra, przede wszystkim dlatego, że akcja pędzi na łeb na szyję, a okoliczności otaczające głównego bohatera cały czas się zmieniają. Chociaż początkowo intryga wydaje się przewidywalna, to później odgadnięcie, co wydarzy się za moment, staje się coraz trudniejsze. Za każdym razem, gdy próbowałem przewidzieć, w którą stronę pójdą wydarzenia, autor pokazywał mi język i kierował akcję w zupełnie inne rejony – aż szkoda, że książka nie jest dłuższa, co pozwoliłoby na dokładniejsze zarysowanie świata i charakterów postaci.

Zdecydowanie na plus wyróżniają się bohaterowie. Yarvi jest interesującym protagonistą, bo inaczej niż w wielu książkach, w których postacie są całkowicie reakcyjne wobec wydarzeń rozgrywających się dookoła, on bierze sprawy w swoje ręce, podejmuje trudne decyzje, i ma aktywny wpływ na własne losy. Jego najważniejszą cechą jest to, że nie pozwala, by definiowała go słabość, na jaką nie ma wpływu, więc czyni wszystko co w jego mocy, by braki fizyczne nadrabiać sprytem, rozsądkiem i cierpliwością – a kto nie kocha bohaterów używających mózgu zamiast mięśni? Równie dobrze prezentują się postacie drugoplanowe, których charaktery zostały barwnie nakreślone, bez względu na to, czy stają na scenie częściej, czy rzadziej. Na szczególną uwagę zasługują tu bohaterki, wymykające się tak często spotykanej stereotypowości i cały czas odgrywające istotną rolę w fabule. Za przykład może tu służyć choćby matka Yarviego, łącząca w sobie przebiegłość, pragmatyzm oraz bezwzględność. Chociaż w głębi serca kocha syna, to nie waha się go zmuszać do rzeczy, których ten zrobić nie chce, jeśli tylko wydają się konieczne dla uzyskania przyszłych korzyści.

Gdy dowiedziałem się, że na następną "poważną" książkę Brytyjczyka będę musiał czekać do 2017 roku, byłem bardzo rozczarowany – ale Half a King udowadnia, że nadana mu etykietka gatunkowa Young Adult absolutnie nic nie znaczy, i jest równie dobrą powieścią jak poprzednie w dorobku Abercrombiego. Kolejne tomy mają ukazywać się w rocznych odstępach, więc oczekiwanie na poznanie dalszych losów Yarviego nie będzie długie. Szkoda tylko, że do tej pory żadne polskie wydawnictwo nie zainteresowało się tytułem, który zdecydowanie zasługuje na pojawienie się na naszym rynku.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
7.75
Ocena użytkowników
Średnia z 4 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Pół króla
Cykl: Morze drzazg
Tom: 1
Autor: Joe Abercrombie
Tłumaczenie: Agnieszka Jacewicz
Wydawca: Rebis
Data wydania: 7 kwietnia 2015
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka
Format: 132×202 mm
Cena: 34,90 zł



Czytaj również

Szczypta nienawiści
Epoka postępu, epoka obłędu
- recenzja
Zemsta najlepiej smakuje na zimno
Każdy ma się za co mścić
- recenzja
Pierwsze prawo Abercrombiego - przekrojowo
Świat bez bohaterów
- recenzja
Ostre cięcia
Okruchy życia postaci starych i nowych
- recenzja
Ostre cięcia
Stępione ostrze
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Scobin
   
Ocena:
0

Care to disagree! Moim zdaniem mniej więcej od dwudziestego do pięćdziesiątego procentu książki (widomy znak czytania na kindle'u) Yarvi i jego kompani głównie siedzą na statku i smucą. Coś tam się dzieje, można by bronić tego fragmentu jako pokazującego rozwój protagonisty i charakteryzującego innych bohaterów (Shadikshirram to dość ciekawa postać), ale nie powiedziałbym, że akcja pędzi na łeb na szyję. :-)

Notabene razi mnie również trochę to, że mamy Matkę Wojnę, a tymczasem świat jest dokładnie taki sam, jakby bóstwo wojny było męskie. Aczkolwiek to już drobiazg.

05-08-2014 00:50
Biggozz
   
Ocena:
0

Notabene razi mnie również trochę to, że mamy Matkę Wojnę, a tymczasem świat jest dokładnie taki sam, jakby bóstwo wojny było męskie.

 No tak, bo gdyby mieli prawdziwą Matkę Wojnę, to świat wyglądałby tak:

https://www.youtube.com/watch?v=qsGo35WOR7o

06-08-2014 09:29

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.