» Opowiadania » Podzielność uwagi

Podzielność uwagi


wersja do druku
Autor: Redakcja: 27383

Podzielność uwagi

(Tekst zawiera wulgaryzmy).

 

Wyszedł tyłem, przez taras, i znalazł się w ogrodzie. Nigdy nie myślał, że zakocha się w podlewaniu kwiatów, przycinaniu krzewów, patrzeniu jak dojrzewają owoce. A jednak. Co dzień, gdy odwiózł dzieci do szkoły, a żona wyszła do pracy, uciekał do ogrodu by z radością dbać o pospolite cuda Natury. Mówili, że się po prostu starzeje, jemu to nie przeszkadzało. Miał czas, więc z radością rzucał się w wir staromodnej pracy, bez użycia wszechobecnych automatów.

Tak chciał spędzić kolejne przedpołudnie.

Podniósł sekator leżący na plastikowym krześle. Nie spieszył się. Patrzył na nasyconą zieleń, szukał gałązek, które zaburzały porządek żywopłotu. Potem spojrzał w czyste niebo. Słońce prażyło, ale gorąco było specyficznie przyjemne.

– Czas popracować – mruknął.

Ruszył ku rządkowi krzewów, ale nieoczekiwanie przystanął. Mocne ukłucie bólu. Twarz wykrzywił grymas. Upuścił narzędzie z nagle bezwładnej ręki. Drugą złapał się za bok.

Coś było bardzo nie tak.

Przymknął oczy. Ból narastał, robił się nie do zniesienia. Miał ochotę krzyknąć, ale nagle jego uwagę odciągnęły dźwięki. Zjawiły się nagle. Wizg silników. Jęki. Terkot… karabinów?

Uniósł powieki.

Stał na środku rozległej równiny. Pokrytej brązową, usychającą trawą. Choć prawie jej nie widział, przysłaniały ją trupy. Szkielety spalonych pojazdów. W oddali, na horyzoncie, potężne eksplozje. Miasto pogrążone w ogniu.

Słońce niemal paliło skórę.

Tumult w głowie. Nakładające się wątki. Poznawał to piekło. Gorzej, wiedział już, że w nim uczestniczył. Chwilę temu. Ale jak, pytał siebie, przecież ogród? Patrzył na wykrzywione twarze i wiedział, że zabił tego młodzika, poszarpał kulami żołnierzy po lewej, że jego granat rozerwał płonący nieopodal transporter. Był tu. Wiele dni, może lat.

Nie mógł tego pojąć. Dysonans nie pozwalał mu myśleć. Był tak zszokowany, tak przerażony, że nie zwracał już uwagi nawet na krew sączącą się z poszarpanego boku, na własną okropną ranę.

Ból w głowie, realny czy nie, spalał. Nie mógł zrozumieć, fatalnie nie mógł pojąć. Wszystko zlewało się w chaos, na który nakładał się nikły powidok kwiatów i zieleni.

Znaleźli go dwaj zbieracze, cisi uczestnicy wojny, znoszący z pola bitwy sprzęt, który mógł się przydać. Starszy stanął nad zwłokami, spojrzał fachowym okiem.

– Nasz, kurwa – wyjaśnił towarzyszowi. – Zobacz na oznaczenia. Pierdzielony weteran.

– I takich dorwą.

– Zobacz. Nie wróg go wykończył.

– Ale rana?

– Nanopakiety we krwi naprawiłyby to raz dwa, gdyby wpierw nie umarł. Suki wyłączają się, nie marnują energii na daremne prace. Nie wiesz, co mu się stało, co?

Zdarzało się czasem. Odkąd wprowadzili implant. Wszechmocna nauka pozwoliła zmapować ludzki mózg, działkowa jego funkcje. Od razu użyto tego na wojnie. Dwie świadomości. Jedna żołnierza, tylko trening i instynkt. Drugą zwali, trafnie, duszą. Emocje, nawyki, lęki, indywidualność. Ta wycofywała się do snu. Azylu.

– Same korzyści, młody – podjął wątek na głos. – Zero szoku, traumy, PSDT. Nawet nie wiedzą, że tu byli. Owszem, to krępujące, kiedy dowiadują się, że są bohaterami i spędzili w walce lata. Ale ich umysł, czysty. Nieskażony.

– Nie nadążam…

– Gdy oni leżakują we własnej fantazji, ich ciała walczą. A bez duszy, bez musu używania woli, są jak roboty. Maszyny, tylko tańsze od tych z metalu.

Nawet jak umrą, dodał w myślach, nie dowiedzą się do ostatniej sekundy.

– I co?

– Maszyny czasem zawodzą. Nikt o tym nie mówi, ale pewne rejony mózgu są nadal zależne. Ból, młody, wybija czasem ze snu. Ot, usterka.

– Ale co go zabiło?

– Szok neuralny, tak na to wołają. Szybkie zlewanie się świadomości. Dziwne, ale straszne.

Widział wielu. Z mózgiem zniszczonym przez niemożność złożenia dwóch wersji siebie w spójną całość.

– Pojebane – przyznał młody. – Bierzemy go do ciężarówki?

Starszy przypalił skręta. Spojrzał groźnie na towarzysza.

– Resztki dupków to nie nasza działka. Patrz tam, leniwcu. Cała paczka minibomb! Takich rzeczy masz kurwa szukać!

Nie szanował żołnierzy, którzy szatkowali własne „ja” dla wygody.




Czytaj również

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.