» Recenzje » Pawana

Pawana

Pawana
Obcowanie z Pawaną bez dwóch zdań było interesującym doznaniem. Za każdym razem, kiedy byłem już pewien, że wiem czego się po tej książce spodziewać, autor płatał mi kolejnego figla. Niestety, nie znaczy to, że lektura była przyjemna.

W 1588 roku królowa Elżbieta zostaje zamordowana, skutkiem czego zmienia się bieg historii. Protestantyzm upada, Hiszpania niepodzielnie rządzi Amerykami, papież sprawuje najwyższą władzę w Europie, a pod koniec dwudziestego wieku na drogach wciąż królują maszyny napędzane parą. Stagnacja pomału dobiega jednak końca. Na kartach Pawany przyjdzie nam poznać szereg postaci, które, chcą tego czy nie, są pierwszymi zwiastunami nadchodzących zmian.

Na pierwszy rzut oka Pawana wygląda na zbiór sześciu opowiadań i towarzyszącego im epilogu. Historie te zdają się nie mieć z sobą nic wspólnego poza realiami, wszystkie też skupiają się raczej na świecie, niż na wydarzeniach w nich opisywanych, przez co są bardzo statyczne. Podczas lektury piątego i szóstego tekstu nieoczekiwanie jednak zmienia się kontekst wcześniejszych wydarzeń – nagle okazuje się, że owszem, istnieje metaopowieść łącząca je wszystkie, jest ona jednak stosunkowo luźna i dopiero po ponownym przemyśleniu wcześniejszych opowiadań można zrozumieć, dlaczego były one niezbędne dla jej rozwoju. A potem przychodzi epilog, który raz jeszcze wywraca wszystko na nice, całkowicie zmieniając obraz świata przedstawionego, tłumacząc liczne nielogiczności i niespójności, które mogły nam wcześniej dokuczać, i nadając metafabule nowy, bardziej interesujący sens. Ta zabawa kontekstem, dwukrotnie zmieniającym odbiór owych historii, jest najbardziej interesującą cechą omawianej tu pozycji. Pod względem czysto technicznym mamy do czynienia z naprawdę imponującym, choć raczej ryzykownym rozwiązaniem.

Ryzyko związane jest z faktem, że choć końcówka Pawany bez dwóch zdań robi wrażenie, to jej wcześniejsze fragmenty zwyczajnie nudzą. Roberts tak bardzo skupia się na opisach działania świata i misternym splataniu metaopowieści, że zaniedbuje mniejsze fragmenty fabuły. Cztery pierwsze teksty to biografie, za pośrednictwem których autor wciska nam niezbędną na potem ekspozycję, a które zawierają bardzo niewiele interesujących wydarzeń. I choć pod koniec każdego tekstu fabułą nabiera nieco rumieńców, zwykle dzieje się to zbyt późno i w zbyt małym zakresie, by uratować czytelnika przed poczuciem marnowania czasu.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Nie pomaga również fakt, że choć wielki, finałowy zwrot akcji zawarty w epilogu bez dwóch zdań robi wrażenie, to jednocześnie nie jest rozwiązaniem idealnym. Trudno mówić o jego wadach, nie zdradzając jednocześnie zbyt wiele, powiem więc jedynie, że o ile w chwili objawienia nowych informacji wszystko nagle wydaje się nabierać sensu, to już po chwili zastanowienia odkrywamy, że nowy kontekst jest równie dziurawy i niespójny jak ten wcześniejszy.

Niedostatkiem Pawany jest też sposób kreacji postaci. Wszystkie zawarte w niej opowiadania skupiają się mocno na swoim głównym bohaterze, gdyby więc ci byli interesujący i obdarzeni charyzmą, czytałoby się je z pewnością dużo przyjemniej. Niestety, Roberts traktuje swoich bohaterów typowo użytkowo, dając im tylko tyle osobowości, ile jest to niezbędne dla popchnięcia fabuły w wymaganym kierunku. W jakiś czas po lekturze nie jestem w stanie wymienić choćby jednej osoby, która wyróżniałaby się w jakikolwiek sposób.

Światotwórstwo w sposób oczywisty miało być tu elementem kluczowym. Większość tekstów tak bardzo skupia się na opisywaniu elementów świata, że zaniedbuje wszystko inne. Tym niemniej jednak, mimo mnogości szczegółów i rozmaitości prezentowanych elementów świata, nie przekonał mnie on – nie ma tu bowiem niczego, czego nie byłoby w innych steampunkowych uniwersach. Nie wszystkie elementy wydają się być wewnętrznie spójne, a choć duża część owych niespójności znika, gdy uwzględnić finałowy twist, część pozostaje –  jak choćby popularność pociągów drogowych na wąskich i krętych angielskich drogach, gdy jednocześnie istnie sieć kolejowa. Nie jest to świat, w który nie mogę uwierzyć, ale nie zachwycił mnie on, nie było w nim niczego, co by mnie zafascynowało czy zdumiało.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Pawana to  pozycja trudna w jednoznacznej ocenie. Większość lektury była raczej monotonna i niezbyt ciekawa – a choć dwukrotna zmiana kontekstu w dużym stopniu to wynagradza, to nie każdy będzie miał chęć tracić czas i pieniądze na pozycję, której zalety mieszczą się na kilkudziesięciu ostatnich stronach. Przeciętna kreacja postaci i światotwórstwo również nie pomagają. Jeżeli ktoś lubi literackie eksperymenty, to warto, ale przeciwnym razie szkoda wysiłku.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.0
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Pawana
Autor: Keith Roberts
Tłumaczenie: Anna Reszka
Wydawca: Mag
Data wydania: 25 listopada 2022
Liczba stron: 288
Oprawa: twarda
Seria wydawnicza: Artefakty
ISBN-13: 9788367353205
Cena: 45 zł



Czytaj również

Ogień nad otchłanią
Intrygująca, dziwna wizja
- recenzja
Ślepe stado
Jak owce we mgle
- recenzja
Wszyscy na Zanzibarze
Intrygujące przygnębienie
- recenzja
Trawa
Co w Trawie piszczy?
- recenzja
II. miejsce w Konkurs(ik)u XI
Opis słabego artefaktu i szkoły magii

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.