» Recenzje » Ostatni wilkołak - Glen Duncan

Ostatni wilkołak - Glen Duncan


wersja do druku

Niespodziewane zaćmienie

Autor: Redakcja: Marysia 'merryadok' Piątkowska

Ostatni wilkołak - Glen Duncan
Czytając zapowiedzi Ostatniego wilkołaka można było odnieść wrażenie, że autor pójdzie w kierunku znanym choćby z twórczości Anne Rice, próbując poruszyć kwestie takie jak wyobcowanie, czy też na nowo ukazać istotę nieśmiertelności. Sytuację ku temu miał doskonałą, jednak już od pierwszych stron wyraźnie widać, że do melancholijnej atmosfery Wywiadu z wampirem książce Duncana bardzo daleko.

____________________


Bohaterem jest Jake, tytułowy ostatni wilkołak, odczuwający dotkliwie piętno prawie dwustuletniego życia. Znudzony światem i poszukiwaniem istotnych dla swego gatunku odpowiedzi, takich jak geneza i cel powstania istot mu podobnych, postanawia dobrowolnie oddać się w ręce depczącego mu po piętach Grainera, głównego łowczego organizacji zajmującej się eksterminacją tego typu anomalii. Chorobliwie ambitny, marzący o swym ostatecznym starciu przeciwnik, pragnie jednak bardziej epickiego rozwiązania niż zwykła egzekucja, dlatego pozbywa się najbliższego przyjaciela Jake'a, wzbudzając gniew i chęć zemsty w ostatnim przedstawicielu unikatowego gatunku.

Trzeba przyznać, że początkowo tekst prezentuje się dosyć interesująco, głównie za sprawą ciekawego bohatera. Obcując z Jake'iem, pierwszoosobowym narratorem swojej historii, poznajemy jego przeszłość – moment przemiany, lata poszukiwań prawdy na temat dotkliwej klątwy oraz rosnącą rezygnację. Warto przyjrzeć się bohaterowi – Jake to zdecydowany facet, znający swe miejsce we wszechświecie (choć nie bardzo je rozumiejący), który przez dwieście lat egzystencji zażył wszelkich modeli życia – od czysto hedonistycznej postawy, po lata rozwoju i pracy nad samym sobą – odkrywając, że tak naprawdę nie ma odpowiedzi na to, która z dróg jest właściwa. Lata spędzone na ziemskim padole mają swoje odzwierciedlenie w stylu narracji – bohater bardzo często odwołuje się do klasyki filmu czy literatury, raczy czytelnika masą interesujących oraz zabawnych porównań i otwarcie wyraża swoje często kontrowersyjne poglądy. Jednocześnie, wyraźnie czuć męskie pióro – autor nie szczędzi wulgaryzmów, epatuje naturalistycznymi, szczegółowymi opisami scen łóżkowych (niekoniecznie rozgrywających się w łóżku), bardzo często traktując pojawiające się kobiety (najczęściej prostytutki) przedmiotowo. W ogólnym rozrachunku wychodzi to powieści na dobre – bohater nabiera wyrazistości, narracja autentyczności, a tekst unika łagodnych na siłę sformułowań, które stały się jednym z głównych przedmiotów krytyki w przypadku niezbyt udanych Pięćdziesięciu twarzy Grey'a.

Zakochanych potworów w literaturze fantastycznej ostatnich lat mieliśmy aż nadto. Autor Ostatniego wilkołaka, kreując postać zimnego, twardo stojącego na ziemi bohatera, daje nam promyk nadziei na to, że w powieści tego typu tendencji nie uświadczymy, po czym brutalnie ją odbiera, wplatając ckliwy wątek miłosny. Pociąga to za sobą irytujące konsekwencje – od momentu poznania wybranki swego serca postać zdaje się tracić nakreśloną wcześniej wyrazistość, miota się bez celu i oddaje banalnym rozważaniom. Co gorsza, na tym samym etapie powieści pisarzowi przydarza się kilka potknięć fabularnych – rozpoczęte wcześniej wątki (jak choćby próba przejęcia księgi, zawierającej – jak głosi plotka – tajemnice powstania wilkołaków czy pertraktacje bohatera z wampirami) giną w powstałym zamieszaniu. Wydaje się, że autor chciał banalnym sposobem uniknąć obowiązku opisywania genezy gatunku, nad czym można jedynie ubolewać, gdyż stanowiła jeden z najciekawszych wątków opowiedzianej historii.

Kilka niedociągnięć zauważymy także w konstrukcji świata. Choć od tego, co dostrzegamy za oknem, odróżnia go jedynie obecność fantastycznych istot (wilkołaki, wampiry, duchy i reszta tego tałatajstwa), nie sposób nie dostrzec kilku niekonsekwencji, na przykład sytuacji potomków Drakuli. Krwiopijcy przedstawieni są na wzór opisywanych przez Puzo rodzin mafijnych, połączonych szczególnym rodzajem relacji. Z jednej strony Duncan przedstawia je jako nietykalne, informując obszernie o wpływach rodzin, z drugiej natomiast, mamy Gon (wspomnianą wcześniej organizację, zajmującą się zabijaniem istot paranormalnych), który depcze wampirom po piętach, mimo że – biorąc pod uwagę opisaną sytuację Pięćdziesięciu Rodzin – mógłby zostać łatwo przekupiony czy zneutralizowany. Tym bardziej, że stanowi zagrożenie dla ich dość poważnych planów. O samych wampirach czy wilkołakach także nie dowiadujemy się niczego interesującego, poza tym, co związane jest z doświadczeniami bohatera.

Powieść Glena Duncana miała sporą szansę na wysoką ocenę, gdyby nie kierunek, w jakim poszła. Owszem, nadal warto zwrócić na nią uwagę, choćby ze względu na ciekawie nakreślone postacie, magnetyczną narrację i zawrotne tempo akcji. Gdyby autor uniknął nadmiernej ckliwości i nieco bardziej dopracował fabularne zagwozdki, rozrywka byłaby pierwszorzędna. Pozostaje życzyć mu tego na przyszłość i wypatrywać kolejnych tekstów.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 4
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Ostatni wilkołak
Autor: Glen Duncan
Wydawca: Replika
Data wydania: 28 sierpnia 2012
Liczba stron: 420
Format: 145×205 mm
ISBN-13: 978-83-7674-156-7
Cena: 39,90 zł



Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.