Ostatni

Nadzór - ostatnie starcie

Autor: Aleksandra 'yukiyuki' Cyndler

Ostatni
Umiejscowiona głównie w wiktoriańskiej Anglii Trylogia Nadzoru miała swoje lepsze i gorsze momenty. Wreszcie nadszedł jednak czas na wielki finał. Czy był wart oczekiwania?
Uwaga na spoilery!

Ostatni rozpoczyna się krótko po zakończeniu Paradoksu i podobnie jak w tomach poprzednich prezentuje kilka rozbudowanych, powiązanych ze sobą wątków, które w przeważającej części doczekały się spektakularnego, satysfakcjonującego finału.

W wyniku działania klanu Templebane’ów Nadzór został pozbawiony stałej siedziby. Zdarzenie to znacznie osłabiło morale jego członków, którzy uświadomili sobie, iż nie tylko nie mogą skutecznie bronić ludzi przez istotami magicznymi, ale też nie są w stanie zatroszczyć się nawet o swoje bezpieczeństwo. Z trudem udaje im się pozyskać kilkoro sojuszników, jednakże coraz częściej rozważają słuszność pozostania w Londynie. Zgodnie z tradycją Ostatnia Ręka powinna bowiem rozproszyć się po świecie, by szukać nowych kandydatów, skłonnych zasilić szeregi Nadzoru. W czasie gdy Sara i Pan Sharp powracają ze świata luster, Lucy decyduje się podążyć własną ścieżką i wyruszyć do Ameryki tropem uprowadzonego dziecka. Z kolei podróżujący w towarzystwie szalonej Zmory Amos Templebane nie chce już dłużej być narzędziem w jej rękach. Zmuszony kilkakrotnie użyć swych niszczycielskich mocy, pragnie wykorzystywać je w obronie tych, którzy są całkiem bezbronni wobec nadnaturalnych niebezpieczeństw czających się w mroku. Dawni i nowi wrogowie Nadzoru powoli zwierają szyki by ostatecznie zniszczyć organizację i przejąć Pożogę – niewyobrażalną moc, zdolną pogrążyć świat w chaosie.

Z tomu na tom widać, że Fletcher z coraz większym wyczuciem i finezją  żongluje poszczególnymi wątkami, umiejętnie dawkując informacje, zawieszając akcję w odpowiednim momencie i budując napięcie. Nie ma tu migawkowości czy chaotyczności (będących największą bolączką pierwszego tomu serii), a każdy prezentowany fragment ma niebagatelne znaczenie dla fabuły. Warto nadmienić, iż prawdziwą wisienką na torcie jest finał – emocjonujący, spektakularny i spełniający pokładane w nim nadzieje. Jak wspomniano wyżej, większość opisywanych wątków zostaje zamkniętych, a te kilka, które Fletcher pozostawia otwarte, stanowią furtkę dla ewentualnej kontynuacji, jeśli autor zdecyduje się na powrót do tego jakże interesującego cyklu.

W Ostatnim pojawia się kilka nowych, intrygujących postaci, które nie odgrywają jednak zbyt istotnej roli w finale trylogii. Są jednak na tyle dobrze sportretowane, że z chciałoby się poznać ich dalsze przygody. Wszyscy najważniejsi bohaterowie cyklu zostali zaprezentowani już wcześniej, ich charakterystyki są spójne, a motywy postępowania logiczne. Kilka niespodzianek, które zostawiono na sam koniec (na przykład tożsamość Zmory) to tylko świetne uzupełnienie całej kreacji, udowadniające, iż autor od początku z rozmysłem realizował wcześniej ukształtowaną wizję.

Największym plusem całej serii jest wykreowany przez Charliego Fletchera świat, który w kolejnej części przygód Nadzoru został wzbogacony o nowe elementy. Dotyczy to nie tylko wyjaśnienia kilku zagadek z przeszłości, ale też rozbudowania międzynarodowej struktury Nadzoru o nowe jednostki, czy też pokazania powolnych zmian w stosunkach między światem nadnaturalnym a przedstawicielami Nadzoru. Ponadto podróż Lucy do Ameryki udowadnia, iż autor wciąż ma w zanadrzu jeszcze niejeden pomysł na rozbudowanie tego uniwersum.

Ostatni stanowi godne zakończenie opowiadanej przez autora historii, które nie pozostawi żadnego czytelnika z uczuciem niedosytu czy rozczarowania. Książkę czyta się szybko, bez uczucia zmęczenia, czy znudzenia. Tym razem autor świetnie wyważył proporcje wszystkich elementów, nie zaniedbując ani akcji ani światotwórstwa i każdemu z nich poświęcając odpowiednią ilość miejsca. To naprawdę dobra książka będąca ukoronowaniem całkiem udanego cyklu, w którym najsłabszy był tom pierwszy – kto da mu szansę i wybaczy początkowe braki, ten po zakończeniu lektury trylogii nie będzie żałował.