» Recenzje » Okup krwi

Okup krwi


wersja do druku
Okup krwi
Debiutujący autor, niezbyt znane wydawnictwo oraz niewielka objętość Okupu krwi mogą odstraszyć potencjalnego czytelnika. Niesłusznie, bowiem książka ta naprawdę jest warta uwagi. Dlaczego? Zobaczcie sami.

Herbert jest krawcem, jednak jego główne i najważniejsze zajęcie to uprawianie magii. Właśnie z tego powodu pewnego dnia jego życie staje na głowie. Kiedy w jego warsztacie w podwarszawskiej Podkowie Leśnej odwiedza go mężczyzna przedstawiający się jako Schrödinger, Herbert przeczuwa, iż nadciągają kłopoty. Niestety ma rację, bowiem Schrödinger informuje go, iż musi dostarczyć w określonym terminie pewną przesyłkę inaczej Melania, ukochana Herberta, zginie. Bohater nie ma wyjścia, dlatego też wyrusza do Warszawy – miasta, w którym od lat magia nie działa tak jak powinna, gdzie będący na bakier z techniką, niemający nawet własnego telefonu mag jest prawie całkowicie bezbronny. Rozpoczyna się szaleńczy wyścig z czasem, bowiem tajemniczą przesyłką interesują się gotowi na wszystko członkowie Bractwa Miast, potwornie zdeformowani wyznawcy Bazyliszka oraz policja. Tylko pomoc przypadkowo spotkanej pani detektyw oraz małoletniego uciekiniera Wygi, a także powoli budząca się do życia magia pozwalają żywić nadzieję na pozytywny finał tej przygody.

W powieści Marcina Jamiołkowskiego wydarzenia pędzą do przodu z niesamowitą prędkością. Pościgi, magiczne pojedynki, porwanie, brutalne przesłuchanie i tortury, strzelaniny i wybuchy – to tylko niektóre z przeciwności na drodze protagonisty, prowadzącej do zaskakującego, pełnego rozmachu finału. Jednak mimo zawrotnego tempa akcji, opowieść nie sprawia wrażenie przeładowanej, chaotycznej i niedopracowanej. Wręcz przeciwnie, każde wydarzenie jest dobrze umotywowane fabularnie i wydaje się całkowicie na miejscu. Odpowiedni rytm całości i chwilę oddechu zapewniają dobrze rozplanowane momenty spowolnienia wydarzeń, podczas których dowiadujemy się kilku rzeczy o przeszłości Herberta czy o naturze magii, której działanie bardzo przypomina miejskie czary Matthew Swifta ze znakomitego cyklu Kate Griffin. Zbieranie i kolekcjonowanie "czasu" ze spóźnionych pojazdów komunikacji miejskiej czy wykorzystanie policyjnej taśmy, aby zabezpieczyć mieszkanie, od razu kojarzy się z podobnymi metodami Swifta, jednak nie razi wtórnością. W wielu przypadkach Jamiołkowski bazuje na lokalnych, specyficznych dla naszego kraju odniesieniach, w innych korzysta z zakorzenionych w nas przekonań czy przesądów, zaś momentami tworzy zupełnie nowe skojarzenia.

Bardzo ciekawie wypada opowieść o magicznej historii Warszawy, urastającej w Okupie... niemal do rangi równoprawnego bohatera. Akcja nie dzieje się w anonimowych miejscach, które mogłyby znajdować się w dowolnym mieście, tylko na ulicach i placach znanych nam ze słyszenia i łatwych do zlokalizowania na planie stolicy. Dość interesującym elementem są także pewne lokalne anegdoty i legendy miejskie, jak żyjący w podziemiach Bazyliszek i jego kult, Złota Kaczka (kompletnie nieprzypominająca swego legendarnego pierwowzoru), czy też zaczepiający przechodniów i przepowiadający upadek meteorytu Czarny Roman (postać autentyczna, znana mieszkańcom kilku warszawskich dzielnic). Wszystkie te drobiazgi dodają powieści unikatowego kolorytu lokalnego i pozytywnie wpływają na jej odbiór.

Prawdziwym atutem Okupu… są bohaterowie, barwni, dynamiczni i interesujący. Sam Herbert stopniowo odsłania swoje tajemnice, a każda z nich budzi apetyt na więcej informacji. Mimo to pod koniec powieści znamy jedynie fragmenty jego biografii (jak doświadczenia podczas wakacyjnych obozów dla uzdolnionych magicznie dzieci w Azylu, okoliczności poznania Melanii czy powstania pierwszego stworzeńca), pojawia się również kilka postaci (wspomniana wcześniej Złota Kaczka, Sołecki, nieznana matka Herberta) mogących być ciekawym punktem zaczepienia dla akcji kolejnych tomów (których nadejście sugeruje zakończenie powieści). O Annie, wyrozumiałej pani detektyw ze słabością do kotów, a także o Wydze, żyjącym na gigancie nastolatku, dowiadujemy się niewiele, lecz ich zachowanie "tu i teraz" oraz oferowane Herbertowi bezinteresowne wsparcie bardzo szybko wzbudzają w czytelniku sympatię. Interakcje między trójką wiodących bohaterów wypadają bardzo naturalnie, są dynamiczne i dobrze nakreślone. Trzeba podkreślić, iż na tym tle dość blado prezentuje się czarny charakter Okupu krwi, Schrödinger, który sprawia wrażenie stereotypowego, zazdrosnego i żądnego władzy pomyleńca. Nie jest to jednak zbyt poważna wada, gdyż ta postać nie pojawia się na pierwszym planie na tyle często, by rozczarować czytelnika.

Okup krwi to udany debiut, który ze względu na swoje niewielkie rozmiary oferuje czytelnikowi jedynie przedsmak umiejętności autora. Widać, iż Jamiołkowski ma wiele pomysłów na rozwój swojego magicznego świata, a pewne zastosowane przez niego zabiegi fabularne pozwalają mieć nadzieję na jeszcze lepszą od recenzowanego tomu kontynuację. W tym przypadku naprawdę warto poświęcić te kilka godzin na lekturę, gdyż w żadnym wypadku nie będzie to czas zmarnowany.

7.5
Ocena recenzenta
6.75
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Okup krwi
Cykl: Herbert Kruk
Tom: 1
Autor: Marcin Jamiołkowski
Wydawca: Genius Creations
Data wydania: październik 2014 (wznowienie październik 2015)
Oprawa: miękka



Czytaj również

Okup krwi
- fragment
Okup Krwi
Wart opłacenia
- recenzja
Order
Warszawa w opałach
- recenzja
Order
- fragment
Okup krwi
Opowieść grubymi nićmi szyta
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.