» Artykuły » Inne artykuły » Nowa Fantastyka 08/2013 – omówienie

Nowa Fantastyka 08/2013 – omówienie

Nowa Fantastyka 08/2013 – omówienie
Sierpniowy numer obniża loty w działce publicystycznej, dobra passa w opowiadaniach też nie mogła trwać wiecznie. Nadal jednak warto po niego sięgnąć.

Publicystyka

Zaczynamy od tematu z okładki. Znany z Dystryktu 9 południowoafrykański reżyser i scenarzysta Neil Blomkamp powraca z nowym filmem science fictionElizjum. Sam obraz zapowiada się ciekawie, choć niezbyt odkrywczo, zaś Jan Żerański w swoim artykule dzieli się z czytelnikami garścią informacji o tej produkcji, większość których jednak nie będzie niczym nowym dla tych, którzy obejrzeli dostępne w sieci trailery. Dalej mamy dość obszerny jak na NF-owe standardy wywiad z Anną Kańtoch (pytania zadawała Joanna Kułakowska); szkoda, że i tutaj niewiele nowych informacji znajdzie ktoś, kto wcześniej przeczytał choć jedną dłuższą rozmowę z autorką Czarnego, tutaj sprawiającą wrażenie już nieco zmęczonej odpowiadaniem na te same pytania, co zawsze.

W sierpniowym numerze redakcja przypomniała sobie, że kilka miesięcy temu zainaugurowała rok Zajdla, wypadałoby więc dać jakiś tekst nawiązujący, tym bardziej, że Polcon (i gala wręczenia nagród imienia pisarza) tuż, tuż. Nawiązuje Maciej Parowski, wyjaśniając, dlaczego Zajdel jest królem, i przywołując kilka ciekawych tytułów, które mniej lub bardziej można zaliczyć do polskiego nurtu fantastyki socjologicznej. Zaczynają mi się podobać te wspomnieniowe artykuły Parowskiego. Natomiast popularnonaukowe artykuły Podrzuckiego nie przestają mi się podobać. Tym razem jest o ewolucji "życia" nieorganicznego – zbyt krótki tekst aż się prosi o zamieszczenie na końcu choć małej bibliografii dla chcących zgłębić temat.

Przewróciwszy stronę, trafimy na kadry z udziałem skąpo odzianych mężów i niewiast ozdabiające omówienie Łowcy śmierci, czyli serii tandetnych filmów fantasy z lat 80. Andrzej Kaczmarczyk zachęca do obejrzenia, zapewniając o sporej dawce rozrywki, której dostarczają te produkcje. Przewróćmy stronę ponownie: tutaj zamiast niewiast i mężów mamy dziewczęta i chłopców w strojach zdecydowanie mniej skąpych – to Tymoteusz Wronka przedstawia kolejną ekranizację kolejnego bestsellerowego paranormala – Miasta kości. Nic ciekawego.

Od paru lat zajdlowym nominacjom towarzyszą burzliwe dyskusje, a w tym roku nie było inaczej. Swoją cegiełkę postanowił dołożyć Jerzy Rzymowski, obwiniając za kondycję nagrody całe środowisko miłośników fantastyki. Od siebie mogę jedynie dodać, że piękna to wizja, w której wszyscy głosują tylko na najwybitniejsze utwory, ale nie mam złudzeń – plebiscyt to plebiscyt. Przechodzimy dalej, do dwudziestego odcinka cyklu Michaela J. Sullivana, który ogranicza się do jednej tylko porady: przeczytajcie Jak pisać Stephena Kinga. Nie sądzę jednak, żeby fakt, iż wydawcą pisma, książek Sullivana i książek (w tym tej konkretnej) Kinga jest ta sama oficyna, miał tutaj znaczenie. Po prostu zbieg okoliczności.

W ostatnim czasie pożegnaliśmy wiele głośnych w fantastycznym światku nazwisk, a jednym z nich jest Richard Matheson. Postać autora Jestem legendą przybliża nam Tymoteusz Wronka. Czegoś mi jednak w tym (swoją drogą całkiem niezłym) artykule brakuje – kiedy w piśmie publikującym zagraniczne opowiadania pisze się: "Zaskakujące, ale proza Mathesona nie zagościła na łamach żadnego z liczących się pism fantastycznych w naszym kraju [...] Niestety, nie zanosi się na to, by miało się to w najbliższym czasie zmienić", to na usta i klawiaturę ciśnie się głośne "hmm". Redaktorze działu prozy zagranicznej NF, co Ty na to?

Międzynarodowa reprezentacja stałych felietonistów magazynu wystąpiła tym razem w ograniczonym do narodowego składzie: Kosik (o skrajnościach i masowym w nie popadaniu), Orbitowski (o komedio-horrorze The Revenant). Jest jeszcze tekst poświęcony grze komputerowej, ale nie wiem, co o nim myśleć – dość powiedzieć, że towarzyszy mu reklama na całą stronę i konkurs z nagrodami w postaci kopii rzeczonej gry, co może, lecz nie musi niczego oznaczać.

Proza polska

Adam Przechrzta serwuje opowiadanie okolicznościowe: w sierpniu obchodzimy 69. rocznicę wybuchu powstania warszawskiego, w trakcie którego osadzona została akcja Archiwum: Marta, Aleks i Frank (oczywiście pseudonimy) przedzierają się przez miasto z misją przekazania ważnych dokumentów kurierowi na drugim brzegu Wisły. Mamy typowego dla tego autora męskiego bohatera (tutaj do pewnego momentu w dwóch kopiach), któremu wszystko się udaje, mamy warszawskie kanały i odrobinę okultyzmu. Jako opowieść, Archiwum ani przez chwilę mnie nie zainteresowało – wydaje się bardziej dodatkiem do posłowia, w którym autor krótko przedstawia powstanie i swój do niego stosunek. To właśnie ono (posłowie) jest najciekawszym elementem tej publikacji.

Sztuka w zaścianku to chyba pierwsze podejście Jakuba Małeckiego do tematyki wiejskiej. Napisana charakterystycznym językiem ze sporą dozą stylizacji, krótka historia życia Pokrzywa – który miał "nogi jak u kozy", lubił grać na flecie i "ze świętymi godoł" – jest najlepszym polskim utworem w numerze. Można się tu pokusić o porównanie do opowiadań innego młodego autora publikującego w NF, który obraca się w podobnej estetyce wiejskiego realizmu magicznego – Radosława Raka. Sztuką... w moim odczuciu Małecki mu nie dorównał, ale też nie wypadł o wiele gorzej.

Ostatni polski tekst jest kolejnym w cyklu wyróżnionych w konkursie Nowej Fantastyki. Znany fanom H.P. Lovecrafta Szalony Arab, Abdul Alhazred, w opowiadaniu Bartosza Kalinowskiego doczekał się wychowanka oraz dwóch dodatkowych spółgłosek w imieniu. Po śmierci mistrza Uczeń Abdulla Al Hazzreda wyrusza w podróż, by podjąć dalsze nauki i walczyć z demonami. Niezbyt zajmująca to opowieść – uwagę w niej zwraca jedynie styl, niekiedy zgrabnie poetycki ("[...] niepewność lodowym ostrzem rysowała ściany mego serca [...]"), niekiedy na poetyckość się silący ("Odpływaliśmy w noc, złączeni tańcem jej bioder na moim ciele"). Dodać jeszcze muszę, że takiego zagęszczenia literówek, jak na tych kilku stronach, NF jeszcze w tym roku nie miała.

Proza zagraniczna

Stephena Kinga nazywa się królem horroru, Lairda Barrona muszę więc określić mianem barona grozy. Mało u nas znany autor (po polsku ukazały się dotąd tylko dwa opowiadania) na Zachodzie ma już wyrobioną markę (dwie powieści, trzy własne zbiory opowiadań i obecność w kikudziesięciu antologiach). Pieśń o śmierci i śniegu to opowiedziana w pierwszej osobie historia faceta po przejściach, którego prześladuje Dziki Gon. Barron udanie wygrywa ludowy motyw, wplatając go we współczesne realia i wieńcząc opowieść nieoczywistym finałem. Jeśli miałbym się doszukiwać wad, mógłbym ponarzekać trochę na to, że jak na horror, to mało tu grozy, a więcej klimatu rodem z kryminałów noir. Groza jednak czy noir, jest to satysfakcjonująca proza. Poproszę o więcej.

Epizod siódmy: Ostatnia bitwa ze Stadem w Królestwie Fioletowych Kwiatów wyróżnia się przede wszystkim formą – cały utwór składa się wyłącznie z długich zdań. Bardzo długich. W efekcie nie mogłem się od niego oderwać: kiedy umysł jest przyzwyczajony do robienia przerw "na oddech" po kropce, trudno przerwać czytanie w pół zdania, a tutaj rozciągają się one nierzadko na całą stronę. Niezwykle interesujący zabieg. A co poza tym? Świat, w którym ludzkość wymordowała tajemnicza zaraza, w pustych samochodach rosną wielkie fioletowe kwiaty, a parę młodych bohaterów ściga wataha przypominających hieny potworów. Wayne to zadziwiająco dobrze radzący sobie w nowej rzeczywistości maniak komiksów (zwłaszcza tych o Batmanie, z którym łączy go nie tylko imię – świetnie zrealizowany motyw), a Jackie jest ciekawą wszystkiego dziewczyną w zaawansowanej ciąży – to z jej perspektywy obserwujemy wydarzenia. Muszę przyznać, że kiedy w ubiegłym miesiącu zapowiadałem postapokaliptyczne opowiadanie Johna Langana, nie spodziewałem się, że czeka mnie taka jazda.

*

Trzy ciekawe artykuły i tyle samo dobrych opowiadań – bywało lepiej, bywało gorzej. W następnym numerze znajdzie się m.in. kolejne (nominowane do Nebuli) opowiadanie Kena Liu, niezwykle płodnego autora, który za granicą publikuje po dwa teksty miesięcznie. Na pewno możemy liczyć na sentymentalny nastrój.

-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Nowa Fantastyka 08/2013
Redaktor naczelny: Jakub Winiarski
Wydawca oryginału: Prószyński Media
Data wydania oryginału: 26 lipca 2013
Okładka: miękka
Papier: offsetowy
Druk: czarno-biały i kolorowy
ISSN: 0867-132X
Cena: 9,99 zł

Komentarze


chimera
   
Ocena:
+1
Na razie przeczytałem dwa opowiadania. Tj. prawie, bo przez tekst Kalinowskiego nie przebrnąłem pomimo szczerych chęci. Za to Barron świetny. 
13-08-2013 23:02

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.