» Recenzje » Nowa Fantastyka 03/2014

Nowa Fantastyka 03/2014


wersja do druku

Omówienie numeru

Autor:
Nowa Fantastyka 03/2014
W marcu jak w garncu. Na szczęście w NF-owym garncu warstwa rzeczy niesmacznych lub nijakich zebrała się tylko na powierzchni, tj. na pierwszych stronach.

Publicystyka

Naczelny serwuje wstępniak o erystyce. Tak po prostu, bez związku z czymś konkretnym. Chociaż... zatytułował go Sztuka przegrywania, więc kto wie, co mu po głowie chodzi. Dalej powinna się pojawić porcja nowinek technicznych od Mateusza Wielgosza, ale (chyba w ostatniej chwili, bo w spisie treści nadal widnieje) zastąpił ją artykuł sponsorowany. Cóż.

Temat z okładki to nadchodzący film Noe – w artykule z tej okazji Przemysław Pieniążek opisuje pokrótce kilka mitycznych potopów oraz przedstawia zapowiedź rzeczonego obrazu Darrena Aronofsky'ego. Przeczytałem bez zainteresowania. Szkoda, że nie podpisano ilustracji. Podobnie jest z tekstem Adama Siennicy traktującym o serialach opartych o wcześniejsze produkcje kinowe. Sezon ogórkowy, czy co?

Na Pyrkonie nie tylko Polter przyzna swoje nagrody, tak samo uczyni Nowa Fantastyka – i o tym są kolejne dwie strony w piśmie. Popieram pomysł: nagród "branżowych" nigdy za wiele, choć można pomyśleć o rozszerzeniu tych już istniejących. Ciekawe jest to, że mamy teraz sporo nagród, ale w niewielu kategoriach: Zajdel to tylko polska powieść i opowiadanie, Żuław – tylko powieść, NF ma książkę oraz (upraszczając) debiutanta roku – kilka innych polskich nagród wygląda podobnie. Na Zachodzie jedna nagroda, np. Hugo obejmuje powieść, kilka przedziałów dla krótszej formy, film, komiks, tekst niebeletrystyczny, książkę "nawiązującą", magazyn, redaktora (np. antologii), grafika, o fanach nie wspominając. I potem fotka z laureatami, zamiast wyglądać dość skromnie, może wyglądać tak. Może kiedyś w przyszłości i u nas tak będzie. A co do samego tekstu, to moim zdaniem szkoda na niego miejsca w piśmie – przecież to w zasadzie ogłoszenie, nic więcej.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Teraz jednak będzie już lepiej. Marek Grzywacz bardzo dobrą drugą częścią artykułu kończy temat fantastyki w Izraelu. Tuż po nim zamieszczono ciekawy wywiad z Laviem Tidharem, który jest dobrym uzupełnieniem rozmowy, jaką wcześniej przeprowadził Polter.

Po kilku esejach dotyczących literatury Maciej Parowski skupia się na filmie. Wychodząc od zabawnej anegdoty, przechodzi do zalet powtórnego oglądania i ogólniejszych rozważań – a cały czas pisze zajmująco (no i w końcu ilustracje są podpisane). Następnie Haska i Stachowicz biorą na warsztat międzywojenną karierę potwora z Loch Ness. Dalej Tymoteusz Wronka omawia nieco szerzej Trupią otuchę Dana Simmonsa, otwierając dział ze zwyczajowo krótszymi recenzjami. Druga w karierze powieść autora Hyperiona nie jest zła, ale może rozczarować czytelników oczekujących fajerwerków godnych jego późniejszych książek.

Na koniec dwa świetne felietony Kosika i Orbitowskiego. Pierwszy załamuje ręce nad opanowującą kraj politpoprawną nowomową rodem z 1984 Orwella, drugi błyskotliwie, w znakomitym stylu zachęca do obejrzenia Opętania z 1999 roku.

Proza polska

Zestaw otwiera Wawrzyniec Podrzucki, częściej goszczący w NF jako autor artykułów. Falstart to kryminał fantastycznonaukowy, z dużym naciskiem na ostatni człon tego terminu. W Ameryce przyszłości, gdzie dochodzenia prawie w całości prowadzą komputery – od zbierania dowodów po rekonstrukcję wydarzeń – niemłody już porucznik Lambert udowadnia, że są sprawy, których nie rozwiąże nawet najbardziej zaawansowana maszyna. Do fabuły nie można mieć większych zastrzeżeń, gorzej jest za to z głównym bohaterem: odniosłem wrażenie, że postacie drugo- i trzecioplanowe zostały tu lepiej scharakteryzowane niż prowadzący narrację Lambert, o którym można wysnuć przypuszczenie (bo trudno być pewnym), że świata poza śledztwem nie widzi i nie ma życia poza pracą. Czyżby jednak robot? Wynagradzają to informacje z dziedziny biologii zawarte w opowiadaniu – nieczęsto z kryminału można się czegoś interesującego dowiedzieć. Czekam na zapowiadaną (od lat) powieść.

Drugim polskim opowiadaniem jest Kre(jz)olka znanej z tłumaczenia m.in. Ambasadorii Krystyny Chodorowskiej. To też s.f., tyle że za s. należy podstawić lingwistykę. Ekstrapolując procesy stale obecne w języku, autorka tworzy własną wersję mowy przyszłości (przykłady: "OMG, twój pierwszy dej w sql! Zaciesz, cnie?", "Nie frikuj. Cho"). Bohaterka i narratorka, tłumaczka, wspomina pewien przełomowy moment w życiu, snując lingwistyczne rozważania i opowiadając o swoim dzieciństwie. Fantastyka językowa – rzecz specyficzna, choć interesująca.

Proza zagraniczna

Po dwóch tekstach science fiction dział zagraniczny proponuje, niespodzianka, następny tekst science fiction. Coś najbliższego Genevieve Valentine ukazuje prace nad sztuczną inteligencją w korporacji produkującej "lalki" – androidy symulujące ludzi zmarłych, mające u bliskich łagodzić proces żałoby. Akcję obserwujemy z perspektywy introwertycznego programisty Masona, zakochanego w tajemniczej dziewczynie, którą czytelnik rozgryza niemal od razu, a na pewno szybciej od stale gapiącego się na nią mężczyzny. Opowiadanie nie jest złe, ale nie oferuje nic specjalnego. Ot, kolejna wariacja na temat SI tak zaawansowanej, że niemal nieodróżnialnej od człowieka. Zdaje się stawiać pytanie: co czujesz, wiedząc, że jesteś maszyną? (W narracji pojawia się sporo nawiasów, ale nie mam pojęcia, jaką odgrywają rolę).

Gdyby komuś mało było w tym numerze s.f., to na pewno ucieszy się z jeszcze jednego opowiadania tego gatunku, czyli Dzikiej farmy Charliego Strossa. Szkot, jak to ma w zwyczaju, nie cacka się i od razu rzuca nas na głęboką wodę. Wraz z postępami w lekturze odkrywamy, że to nie narkotyczne wizje, a fantastyka naukowa dalekiego zasięgu, tyle że przedstawiona z perspektywy rolników, dla których transhumanistyczna rzeczywistość jest codziennością – czytelnik miał więc prawo czuć się nieco zagubionym. Post-ludzie przemieniają się tu w samowystarczalne, samobieżne farmy, po czym odlatują (również samodzielnie) na Jowisza. Fabuły w tym opowiadaniu prawie nie ma, ale jest frajda z odkrywania, co zaszło w życiu postaci.

Jeremiah Tolbert, w swoim trzecim na łamach NF opowiadaniu pt. Utracona dusza Marguerite Espinozy, zaprasza nas do świata fantasy. A świat to oparty na całkiem ciekawej koncepcji, wedle której Bóg odwrócił się od ludzi i już prawie nie obdarza ich nowymi duszami. W efekcie almy stają się towarem, bardzo cennym i pożądanym, dobrem wielokrotnego użytku. Kiedy dusza jest wcielona, na jej "konto" są zapisywane wszystkie grzechy nosiciela. Można to potraktować jako interesującą wariację na temat reinkarnacji. Towarzyszymy Alvardowi pełniącemu rolę custodia, osoby pozbawionej własnej almy i świadczącej usługi ich przechowywania i transportu. Los styka go z nieszczęśliwą rodziną arystokratów, pełną wewnętrznych animozji i wzajemnego żalu. Co tu dużo mówić – pomysł na świat jest tak fascynujący, że chciałbym jego wykorzystania i rozwinięcia w dłuższej formie, na przykład powieści płaszcza i szpady. Oby. Tymczasem autor pracuje nad kolejnym opowiadaniem w tym uniwersum. Czekam.

*

Nie licząc kilku pierwszych artykułów, dostaliśmy przyzwoity numer. Niebawem ukaże się kwietniowiec z opowiadaniami Scotta Lyncha (już gwiazda, czy jeszcze nie?) oraz Łukasza Malinowskiego, znanego z Karmiciela kruków, który zebrał mieszane recenzje, ale u nas się podobał.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie grają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie gram
Tytuł: Nowa Fantastyka 03/2014
Redaktor naczelny: Jerzy Rzymowski
Autorzy: Charles Stross, Wawrzyniec Podrzucki, Krystyna Chodorowska, Genevieve Valentine, Jeremiah Tolbert
Wydawca oryginału: Prószyński Media
Data wydania oryginału: 26 lutego 2014
Liczba stron: 80
Okładka: miękka
Papier: offsetowy
Druk: czarno-biały i kolorowy
ISSN: 0867-132X
Cena: 9,99 zł

Komentarze

string(15) ""

Scobin
   
Ocena:
0

Na razie z opowiadań przeczytałem tekst Tolberta. Pomysł na świat jak najbardziej intryguje, ale myślę, że jego potencjał trochę się gubi w konwencji przygodowej.

23-03-2014 23:39
lemon
   
Ocena:
0

A w jakiej konwencji byłoby inaczej? :)

24-03-2014 10:29
malakh
   
Ocena:
0

A co do samego tekstu, to moim zdaniem szkoda na niego miejsca w piśmie – przecież to w zasadzie ogłoszenie, nic więcej.

 

No ale to gdzie ogłaszać powstanie Nagród "Nowej Fantastyki" jeżeli nie w piśmie "Nowa Fantastyka"?

24-03-2014 11:44
lemon
    @malakh
Ocena:
0

Ależ właśnie tam! Tylko nie na dwóch stronach, sprzedawane jako pełnoprawny artykuł. Miejsce na ogłoszenia jest IMHO pod koniec, gdzieś obok konkursów, albo we wstępniaku naczelnego (o co w ogóle mu chodziło z tym przegrywaniem?), albo jakaś wąska ramka na max 1/3 strony, jak niektóre reklamy.

24-03-2014 11:54
Scobin
   
Ocena:
0

@lemon

W takiej, w której jest więcej miejsca na gadanie, a mniej na bieganie. ;-)

24-03-2014 18:58
lemon
    @Scobin
Ocena:
+1

Ważne, że potencjał jest. Nie od razu Rzym zbudowano.

24-03-2014 20:50

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.