» Recenzje » Necrovet. Usługi weterynaryjno-nekromantyczne

Necrovet. Usługi weterynaryjno-nekromantyczne


wersja do druku

Technik weterynarii kontra zając z piekła rodem (i inna magiczna menażeria)

Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska, Agata 'aninreh' Włodarczyk, Michał 'von Trupka' Gola

Necrovet. Usługi weterynaryjno-nekromantyczne
W Necrovet. Usługi weterynaryjno-nekromantyczne Joanna W. Gajzler połączyła swoje dwie największe pasje: fantastykę i zwierzęta. Jak sama pisze, z pomysłem napisania o leczeniu magicznych stworzeń nosiła się dość długo, ale dopiero zdobycie doświadczenia w zawodzie technika weterynarii pozwoliło jej nadać odpowiedni kształt tej historii. Zobaczcie, czy efekt jej twórczych wysiłków wart jest uwagi.

Florentyna Kuna decyduje się zamieszkać z dwiema trochę nadopiekuńczymi ciotkami na wsi, gdzie podejmuje pracę w niewielkiej klinice oferującej usługi weterynaryjno-nekromantyczne, gdzie szefowa jest liczem, a martwy szczurek występuje w roli firmowego pieszczocha. W pierwszym miesiącu pracy przyjdzie jej się zmierzyć z problemami zdrowotnymi wolpentigera, mantykorą z problemem stomatologicznym i papugami, które nagle zaczęły rzucać zaklęcia ofensywne... a to tylko część z jej niezwykłych podopiecznych.

Necrovet... to bardziej zbiór opowiadań powiązanych jednym tematem przewodnim niż pełnoprawna powieść. Kolejne dni pracy w klinice podporządkowane są opiece nad zwyczajnymi psami, kotami czy królikami, jak również niezwykle zróżnicowaną, barwną, wielogatunkową magiczną menażerią. Florka, od dawna marząca o pracy z niezwykłymi zwierzętami, przeżywa chwile zachwytu i grozy. Bohaterowie muszą stawić czoła nietypowym problemom medycznym, przypadłościom magicznym, przyjdzie im również rozbijać się o mur ludzkiej obojętności i znieczulicy. A wobec tych ostatnich nawet najlepszy weterynarz jest całkiem bezsilny. Kolejne interwencje stają się pretekstem do wyjawienia informacji o postaciach lub świecie przedstawionym.

Jak zostało wspomniane wcześniej, Necrovet... to przede wszystkim zwierzaki: prześliczne i urocze, czasami groźne, przeważnie cierpiące lub w inny sposób potrzebujące ludzkiej pomocy. Ale nie tylko ich obecność czyni lekturę książki Gajzler tak wyjątkową. Kolejnym plusem są nietuzinkowi, przesympatyczni bohaterowie – Florka, drugi technik z kliniki, Bastian, oraz ich szefowa, Izabela. W tym gronie początkowo najsłabiej wypada Florentyna, wydaje się bezbarwna, zastraszona i niezdecydowana. Na szczęście dość szybko pokazuje się z lepszej strony, powoli odnajduje się w niezwykłym miejscu pracy i czerpie radość ze swojej pracy. Zjednuje sobie sympatię czytelnika entuzjazmem, ciepłem, miłością do zwierząt i trochę naiwnym pragnieniem ratowania wszystkich potrzebujących. Jej brak zgody na bezczynne poddawanie się niesprzyjającym okolicznościom, a także hart ducha w pokonywaniu kolejnych przeciwności i determinacja, aby ciągle się doskonalić i pokonywać własne ograniczenia, są inspirujące i podnoszą na duchu.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Bastian, technik, jest faunem. Sprawia wrażenie pogodnego, pełnego optymizmu chłopaka; dopiero po czasie odkrywamy, że ma w sobie wiele smutku, poczucia wyobcowania i samotności, które leczy pracą w klinice Izabeli Pokot. Z kolei sama właścicielka jest najbardziej tajemniczą postacią w powieści. Jako licz nie posiada gruczołów, hormonów ani płynącej krwi. Niewiele rzeczy wydaje się zdolne ją poruszyć, przez co sprawia wrażenie zdystansowanej, zasadniczej, zimnej i oschłej – ale to tylko pozory. Los zwierząt nie jest jej obojętny, a troska o ich dobrostan nie kończy się wraz z ich śmiercią. 

Świat przedstawiony jest kolejnym niewątpliwym atutem lektury. Podobny do naszego, jednak w latach 80. XX wieku pojawiła się w nim magia wraz z całą menażerią niezwykłych istot, które nie od razu zaaklimatyzowały się w nowym środowisku, a i ludzie nie do końca je zaakceptowali. Człekokształtne stworzenia, takie jak elfy czy fauny, nadal spotykają się z wykluczeniem społecznym, nieufnością lub agresją. Magiczne zwierzęta bez względu na to swój charakter są krzywdzone i zabijane, a specjalistów posiadających wiedzę i umiejętności potrzebne, aby przyjść im z pomocą, nie ma zbyt wielu.

Gajzler pokazała codzienność weterynarzy i techników z niezwykłą dbałością o szczegóły i realizmem, bazując na doświadczeniach wyniesionych z pracy zawodowej. Opisy badań i zabiegów oraz fantastycznych procedur z użyciem magii sprawiają autentyczne wrażenie, zaś papuga miotająca kule ognia czy mantykora z zepsutymi zębami są tak samo przekonujące, co pies wizytujący klinikę z okazji szczepienia albo buldog z problemami oddechowymi. Gajzler należy się też uznanie za lekkie pióro, humor oraz umiejętność pokazania zarówno jasnych, jak i ciemnych stron pracy weterynarza bez przytłaczania odbiorcy.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Necrovet… to opowieść przede wszystkim o magicznych stworzeniach i osobach, które z oddaniem i miłością starają się iść im z pomocą. Książka ta nie idealizuje pracy weterynarza, pokazuje cierpienie zwierząt, bezmyślność ludzi i ich okrucieństwo, ale czyni to w taki sposób, że czytelnikowi i tak lżej jest na duszy po zakończeniu lektury. To typowy przykład pełnej ciepła "książki kocykowej” oferującej ucieczkę od ponurej rzeczywistości – idealnej na smutne wieczory, kiedy za oknem zimno i nieprzyjemnie.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Necrovet. Usługi weterynaryjno-nekromantyczne
Cykl: Necrovet
Tom: 1
Autor: Joanna W. Gajzler
Wydawca: Sine Qua Non
Data wydania: 7 czerwca 2023
Liczba stron: 320
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788383300511
Cena: 44,99 zł

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.