» Recenzje » Necrovet. Metody leczenia drakonidów

Necrovet. Metody leczenia drakonidów

Necrovet. Metody leczenia drakonidów
Pierwszy tom cyklu Necrovet Joanny W. Gajzler był pełną ciepła opowieścią o magicznych stworzeniach oraz grupie ludzi, którzy starają się je leczyć. Przez karty książki przewinęły się rogate króliki, mantykory, wije, rzucające zaklęcia papugi i jednorożce. Co przygotowała dla nas autorka w drugiej części serii zatytułowanej Necrovet. Metody leczenia drakonidów?

Po kilku miesiącach pracy w klinice w Zrębkach Florka Kuna czuje się trochę pewniej na nowym stanowisku. Przygody z pacjentami Izabeli Pokot zahartowały nową techniczkę i przekonały ją, że przenosiny na wieś były słuszną decyzją i to mimo niebezpieczeństw czyhających na nią podczas opieki chociażby nad taką mantykorą. Praca z magicznymi zwierzętami daje jej szczęście i okazała się spełnieniem marzeń. Czy dziewczyna jest jednak przygotowana na kolejne wyzwania, takie jak trokarowanie katoblepasa, problemy trawienne malutkiej wiwerny, trudny poród centaurydy, czy odławianie i przesiedlenie dzikiego, agresywnego tatzelwurma oraz aż nadto oswojonego i rozgoszczonego w pewnym chlewiku aitwarasa? Na dodatek w nerwowej atmosferze wywołanej przez konflikt między nową techniczką i Sebastianem, a także pod ostrzałem krytyki w internecie, gdzie oskarża się klinikę o podejrzane praktyki.

Podobnie jak poprzedni Necrovet, również recenzowana pozycja jest raczej zbiorem opowiadań niż pełnoprawną powieścią. Tematem przewodnim pozostają blaski i cienie pracy w klinice weterynaryjnej oraz kolejne nietypowe problemy medyczne jej magicznych podopiecznych. Pod tym względem oba tomy są bardzo do siebie podobne: Florka przeżywa chwile zachwytu i uniesienia w pracy, nie raz i nie dwa przyjdzie jej drżeć o własne zdrowie (na przykład podczas ratowania olbrzymiego krepla), ale miewa też dni pełne smutku i rozczarowań spowodowanych ludzką obojętnością (chociażby, kiedy do kliniki trafia pacjent tak zaniedbany, że można mu jedynie ulżyć w cierpieniu). Po raz kolejny Gajzler z dużą dbałością o szczegóły i realizmem pokazała codzienność pracy weterynarzy i ich współpracowników – począwszy od żmudnych inwentaryzacji i składania zamówień w hurtowaniach medycznych, poprzez przygotowanie do zabiegów, sprzątanie po nich, na opisach badań oraz operacji skończywszy. Autorka nie szczędzi też odbiorcy chwilami dość gorzkich uwag o tym, jak dużym obciążeniem psychicznym może być praca ze zwierzętami, a także jak silnej woli, taktu i kontroli nad sobą może wymagać obcowanie z ich bezmyślnymi właścicielami.

Pewną nowością w stosunku do pierwszego Necroveta... jest postrzeganie Izabeli i jej nekromanckiej specjalizacji przez zwykłych ludzi, zaś pretekstem do prezentacji tych różnych opinii jest internetowa nagonka na klinikę, wywołana przez jednego niezadowolonego klienta. Niektórzy uważają, że magia pomoże na wszystkie problemy i są zdziwieni, a czasami nawet rozzłoszczeni, kiedy Pokot nie chce z niej skorzystać w leczeniu. Dla innych nekromancja jest drogą na skróty – najchętniej uśmierciliby zdrowe zwierzę i przywrócili je jako licza, aby oszczędzić sobie trudów opieki nad pupilem. Kolejna grupa postrzega te praktyki jako niemoralne i nienaturalne, coś okropnego, wywołującego wstręt, co nie powinno mieć miejsca. Są też tacy, którzy podchodzą do tego zagadnienia z otwartym umysłem, zadają pytania i starają się zrozumieć korzyści, jak i ograniczenia związane z tą dziedziną magii.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

W tym tomie możemy również bliżej przyjrzeć się relacjom między ludźmi i magicznymi stworzeniami – zarówno zwierzętami jak i istotami człekokształtnymi. Pierwszym, poruszonym już wcześniej problemem jest brak odpowiedniej, wykwalifikowanej pomocy dla magicznych pacjentów – Izabela podczas wizytowania klientów kilkakrotnie spotyka się z pełnym zaskoczenia, ale i entuzjazmu przyjęciem, gdyż wielu lekarzy weterynarii zwyczajnie odmawia pomocy magicznym zwierzętom. Dzieje się tak nie tylko z braku wiedzy i umiejętności, ale też z powodu podejścia do nich jak do niebezpiecznych bestii, a nie istot żyjących, cierpiących i zasługujących na pomoc. Takie nastawienie widać też u gospodarza, który na wieść o zagnieżdżonym u niego, dotąd pokojowo nastawionym i nikomu niewadzącym drakonidzie, najchętniej złapałby siekierę i skrócił go o głowę, zamiast szukać innego, mniej drastycznego rozwiązania. Drugi problem dotyczy dyskryminacji nieludzi – widocznej na przykład w poglądach babci Florki, nieszczędzącej rasistowskich komentarzy pod ich adresem, czy w opisie wspólnej wyprawy Bastiana i Florki do restauracji, zakończonej rozczarowaniem, gdy faun nie zostaje wpuszczony przez brak obuwia.

Niewątpliwą zaletę Necroveta stanowili jego bohaterowie – nie inaczej jest też i tym razem. Autorka sukcesywnie rozbudowuje portrety Florki, Bastiana i nieumarłej Izabeli poprzez ukazywanie interakcji między poszczególnymi członkami tego niezwykłego zespołu, a także między nimi i ich pacjentami, opiekunami zwierząt, a także innymi osobami z ich otoczenia – nową techniczką Zuzanną, pracownikami fundacji Faunastyczni, czy też przesympatyczną opiekunką malutkiej Jagódki. Poznajemy też członków rodziny panny Kuny, dowiadujemy się kilku nowych szczegółów o Bastianie, zobaczymy też, z jakim zaangażowaniem i oddaniem nieumarły licz potrafi walczyć o swoich pacjentów – i tych wielkich, i tych najbardziej niepozornych.

Każda kolejna część Necroveta rozbudowuje także świat przedstawiony, który z tomu na tom nabiera barw i szczegółów. Tym razem Gajzler odkrywa przed nami nie tylko coraz to nowe niezwykłe gatunki, w tym kilku przedstawicieli rodziny drakonidów, czy brzydkie, pokryte przedziwnymi naroślami lolmiszo, ale również tajemnice nekromanckiej procedury stworzenia liczy. Pokazuje, jak wygląda okres przystosowania się zwierzęcia do nowej egzystencji, nie unikając przy tym kwestii moralnych związanych z poddaniem zwierzęcia takiemu zabiegowi.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Druga część serii Necrovet trzyma poziom poprzedniego tomu i nie rozczarowuje, oferując kilka godzin godziwej rozrywki. Joanna W. Gajzler z humorem i niezwykłą empatią opisuje kolejne przygody pracowników kliniki w Zrębkach, oferując odbiorcy możliwość wejrzenia do barwnego, pełnego magii świata oraz przyjrzenia się wysiłkom ludzi, którym nie jest obojętny los jego zwierzęcych mieszkańców.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Necrovet. Metody leczenia drakonidów
Cykl: Necrovet
Tom: 2
Autor: Joanna W. Gajzler
Wydawca: Sine Qua Non
Data wydania: 15 listopada 2023
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788383302249



Czytaj również

Necrovet. Usługi weterynaryjno-nekromantyczne
Technik weterynarii kontra zając z piekła rodem (i inna magiczna menażeria)
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.