James Islington, Cień utraconego świata
» Recenzje » Mój dżihad - Aukai Collins

Mój dżihad - Aukai Collins


wersja do druku

Prorok z karabinem na ramieniu

Autor: Redakcja: Patryk Cichy

Mój dżihad - Aukai Collins
Problemem autobiografii jest to, że pisarz nie zawsze potrafi przekazać wydarzenia ze swego życia w sposób interesujący również dla czytelnika. Jest to też jedyny gatunek, w którym autentyczność może przyćmić braki w stylu czy warsztacie literackim. Czy zatem ta historia pewnego mudżahedina została dobrze opowiedziana?

___________________


Aukai Collins nie mówi nam o sobie chronologicznie. Śledzimy jego drogę przez Turcję, Afganistan i Czeczenię, aż po gabinet w amerykańskiej ambasadzie i współpracę z FBI, ale w tekście zdarzają się odwołania do przyszłych wydarzeń, a obszerny rozdział o dzieciństwie autora, kiedy to przeszedł na islam, znajduje się dopiero pod koniec książki. Choć w serwowanej nam opowieści nie brak szczegółowych relacji z walk i operacji wojskowych, zdecydowaną większość stanowią refleksje i mniej lub bardziej banalne rozmowy przeprowadzone przez Collinsa. Z jednej strony bywa to irytujące, bo na przykład oczekiwany przez czytelnika opis błyskotliwego pomysłu przerzucenia ludzi i sprzętu na front kończy się rozczarowującą konstatacją, że ktoś nie dotarł na lotnisko i plan trzeba było zmienić. Z drugiej, dzięki temu Mój dżihad znajduje swoją niszę, nie starając się być scenariuszem filmu akcji czy nawet reportażem z wojny, ale relacją jednego człowieka, pisaną ze specyficznej perspektywy.

Co za tym idzie, nie należy się spodziewać ani przemyślanego do ostatniego szczegółu warsztatu pisarskiego ani nawet płynnej, gawędziarskiej opowieści. Styl nie ma tu nic wspólnego z niemal literacką relacją, znaną choćby z dzieł Ryszarda Kapuścińskiego, bo czasem jest zbyt ciężki, czasem zaś nazbyt kolokwialny. Książki nie czyta się łatwo, co jest szczególnie męczące przy relacjach z momentów najszybszej akcji. Można na to patrzeć jak na kolejny dowód autentyczności spisywanej relacji, jednak nikła to pociecha, zwłaszcza, że czytelnik może się przez to co najwyżej zniechęcić.

Całość zamyka kilka niepowiązanych bezpośrednio z opowieścią tekstów: wywiad z Aukaiem Collinsem, przeprowadzony przez jeden z polskich portali internetowych poświęconych militariom, skrócony opis konfliktów, w których autor brał udział, oraz specyfikacja techniczna używanego podczas nich sprzętu. Niestety, wartość dodatków nie jest zbyt wysoka. Rozmowa z Collinsem to raczej powtórzenie tego, co opisał on w swojej książce, w niewielkim stopniu uzupełniająca treść. Drugi jest zdecydowanie najprzydatniejszy, ponieważ pozwala umieścić historię z Mojego dżihadu w kontekście historycznym. Dziwi natomiast obecność wspomnianego opisu broni oraz pojazdów – chociaż nie można mu odmówić encyklopedycznej dbałości o szczegóły, nie wiem do kogo jest skierowany. Jeśli kogoś te kwestie interesują, może je odnaleźć choćby w Internecie, zaś sama lista nic nie wnosi do opowieści snutej przez Collinsa.

Mój dżihad reprezentuje specyficzny typ literatury, który zapewne nie zadowoli miłośników reportaży wojennych, opisujących kolejne bitwy i wydarzenia wpływające na los tysięcy, ani czytelników szukających doskonale dokładnych biografii interesujących osób. Stanowi wypadkową powyższych opcji, będąc pozycją obowiązkową dla zwolenników poświęcenia doskonałości formy na rzecz niecodziennej, osobistej perspektywy. To nienajlepsza książka o wydarzeniach, ale doskonała o zwykłych ludziach.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
7.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Mój dżihad (My Jihad)
Autor: Aukai Collins
Tłumaczenie: Piotr Szalaty
Wydawca: Ender
Data wydania: 23 stycznia 2013
Liczba stron: 336
Oprawa: miękka
Format: 145x200 mm
Seria wydawnicza: War Report
ISBN-13: 9788362730117
Cena: 36,90 zł

Komentarze

string(15) ""

Aesandill
   
Ocena:
+1
Ostatnio nawet kupiłem z nadzieją że jednak nie trafie na gniot. Dobrze wiedzieć że opinie są niezłe, to chętniej wezmę się za czytanie :)
26-05-2013 21:28
Kratistos
   
Ocena:
+1
Książka ciekawie pokazuje "wojnę z terroryzmem" od nieco innej strony niż popularne obecnie wspomnienia żołnierzy z Iraku/Afganistanu. Pełno tu korupcji czy biurokratycznej bezwładności.

Jeśli komuś się podobała warto poszukać też: Rafał Gan-Ganowicz, „Kondotierzy” o równie ideowych najemnikach z dosyć egzotycznych konfliktów.
27-05-2013 00:11

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.