» Recenzje » Miasto Jadeitu

Miasto Jadeitu


wersja do druku

Klany, gangi, czy jest różnica, gdy leje się krew?

Redakcja: Michał 'von Trupka' Gola

Miasto Jadeitu
Czasami przypisanie danej książce miana "fantasy" nie wystarcza, by należycie opisać rodzaj opowiadanej w niej historii, biorąc pod uwagę, jak wiele fantastycznych podgatunków narodziło się w miarę upływu lat. Wielokrotnie nagradzane i chwalone Miasto Jadeitu autorstwa Fondy Lee najprościej można określić jako powieść gangsterską z domieszką magii – ale czy tego typu koktajl motywów faktycznie odurza czytelnika oryginalnością?

Wyspiarski naród Kekonu zrzucił jarzmo zamorskich najeźdźców kilkadziesiąt lat przed rozpoczęciem akcji Miasta Jadeitu. Przyczyniły się do tego przede wszystkim Klan Bez Szczytów i Klan Góra, które mimo upływu czasu dalej cieszą się ogromnymi wpływami w całym kraju, co czyni je de facto jego nieoficjalnymi władcami. Jedna korona nie może jednak spoczywać na dwóch głowach, zatem coraz częściej dochodzi do konfliktów i konfrontacji między rodzinami, a każde starcie coraz bardziej zbliża je do otwartej wojny.

Rozlewu krwi wolałby uniknąć Kaul Lan, lider Klanu Bez Szczytów, człowiek cierpliwy i emocjonalnie zrównoważony, ale pozbawiony tak przydatnej dla kogoś na jego pozycji agresywnej charyzmy, jaka cechuje jego młodszego brata Hilo. Z kolei ich siostra, Shae, po powrocie do kraju po nieudanej próbie ułożenia sobie życia za granicą, wolałaby dalej żyć na własną rękę, nie mieszając się w często krwawy biznes, jakim jest działalność jej rodziny. Każde z trójki rodzeństwa będzie jednak miało istotne role do odegrania w wydarzeniach, które wkrótce rozegrają się na ulicach tytułowego Miasta Jadeitu, a od podejmowanych przez nich decyzji zależeć będzie, czy ich rodowi w ogóle uda się przetrwać kolejne miesiące.

"Jeśli nie możesz stworzyć czegoś oryginalnego, to przynajmniej zrób wszystko jak należy" – wydaje mi się, że podobna idea mogła przyświecać autorce w trakcie pisania książki rozpoczynającej Sagę o Zielonych Kościach, bowiem o ile nie znajdziemy tu nic, czego nie widzielibyśmy wcześniej w innych historiach, to otrzymujemy tu całość wartą więcej, niż suma składających się na nią elementów. Intryga to, wypisz wymaluj, opowieść gangsterska niczym wyjęta z Ojca Chrzestnego lub dowolnego z jego naśladowców, z tym, że akcja powieści rozgrywa się w zupełnie fikcyjnym kraju, a rządzącym Kekonem klanom jest dalej do mafii, a bliżej do japońskiej Yakuzy lub innych azjatyckich organizacji działających bardzo blisko krawędzi prawa. Prawdziwą władzę zapewnia im jednak nie handel narkotykami lub alkoholem, a kontrola nad rynkiem jadeitu, nazywanego też Zielonymi Kośćmi. Jego posiadanie zapewnia noszącym je Kekończykom nadludzką siłę, szybkość, celność i wytrzymałość, lecz jednocześnie grozi popadnięciem w obłęd, jeśli będzie się nadużywać tych darów.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Fabuła i poszczególne zwroty akcji raczej nie zaskoczą nikogo zaznajomionego ze schematami kojarzonymi z powieściami gangsterskimi, lecz nie znaczy to, że przedstawiane tu wydarzenia nie są w stanie zainteresować czytelnika. Dzieje się tak za sprawą światotwórczych wysiłków Fondy Lee oraz stopniowego budowania napięcia – dobrze wiemy, że prędzej czy później dojdzie do wybuchu wojny, pozostaje więc tylko czekać i spekulować w trakcie lektury, w jaki sposób dojdzie do konfrontacji między Klanami. Sposób kreacji świata przedstawionego z kolei czerpie pełnymi garściami z naszych skojarzeń dotyczących otaczającej nas rzeczywistości – z łatwością można domyślić się, jakie są odpowiedniki fikcyjnych nacji otaczających Kekon, odgadując przy tym, skąd biorą się różnego rodzaju napięcia w sferze polityki i kultury, o których mamy okazję czytać.

Intryga cechuje się stosunkowo niskimi stawkami, jako że główny wątek opiera się na walce o wpływy między dwoma rodzinami, więc nie uświadczymy tu typowej walki dobra ze złem albo epickiej wyprawy mającej na celu uratowanie świata przed zagładą. Zamiast tego otrzymujemy tu konflikt napędzany pragnieniami i słabościami poznawanych przez nas postaci, które zdają się być tak żywe i prawdziwe, jak tylko jest to możliwe w przypadku zlepków liter na papierze. Pomimo, że mamy tu do czynienia z ludźmi, którzy czerpią zyski z przemocy, to łatwo można się z nimi utożsamiać, dzięki przeżywanym przez nich rozterkom oraz dylematom – w końcu nawet zabijający bez mrugnięcia okiem wojownik może w głębi serca czuć się niedoceniany i nieszanowany przez teoretycznie bliskie mu osoby, a coś takiego łatwo jest zrozumieć. W dodatkowym urealnianiu sylwetek bohaterów pomaga też to, jak bardzo subiektywne są narracje poświęconych im rozdziałów – my, jako czytelnicy, dobrze rozumiemy motywacje wszystkich, ale jednocześnie zdajemy sobie sprawę z tego, z czego biorą się spory między nimi, bardzo często wynikające z fundamentalnych różnic dotyczących ich motywacji oraz filozofii życiowych. W końcu mamy jednak do czynienia z rodziną – czego innego można się spodziewać, jeśli nie dużej ilości zgorzknienia i pielęgnowanych przez lata urazów?

Interesujące jest także to, że Fonda Lee nie próbuje tu na siłę wybielać protagonistów lub udawać, że charakterystyczny dla członków Klanów tryb życia jest czymś więcej, niż tylko obleczonym w pozory ucywilizowania prawem dżungli, gdzie silni prosperują a słabsi są tłamszeni. Nie ma tu też ucieczki przed rasizmem, ksenofobią lub szowinizmem, z którymi będzie nam dane często stykać się w trakcie lektury – o ile przedstawionym tu realiom blisko jest do świata oglądanego przez nas każdego dnia w trakcie wyglądania przez okno i nie poznamy tu czarnych charakterów rodem z kreskówek, to nie ma też miejsca na złudzenia – nawet ci sympatyczni spośród bohaterów cechują się poglądami często niekompatybilnymi z współczesnymi wartościami. Nie znajdziemy tu zbyt wiele moralnych osądów, a to, jak oceniamy dane postacie, zależy przede wszystkim od samych czytelników.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Miasto Jadeitu okazało się być jedną z bardziej intrygujących pozycji fantastycznych, z jakimi zetknąłem się w ostatnim czasie, ale pragnę tu podkreślić, że to, jak bardzo przypadnie wam do gustu książka Fondy Lee zależy w dużej mierze od tego, co jest dla was ważniejsze – oryginalność, czy kompetencja w wykorzystywaniu wyświechtanych już co nieco motywów fabularnych. Pierwszy tom Sagi o Zielonych Kościach mogę polecić każdemu, kto docenia historie opierające się na barwnych, lecz niedoskonałych i często popełniających błędy bohaterach – często kończą się one oczywiście tragedią, ale kto nie lubi dobrze napisanej tragedii?

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
5.25
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Miasto Jadeitu
Cykl: Saga o Zielonych Kościach
Tom: 1
Autor: Fonda Lee
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Wydawca: Mag
Data wydania: 10 marca 2023
Liczba stron: 544
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-83-67353-42-7
Cena: 65 zł

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.