» Recenzje » Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet , Dziewczyna, która igrała z ogniem, Zamek z piasku, który runął - Stieg Larsson

Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet , Dziewczyna, która igrała z ogniem, Zamek z piasku, który runął - Stieg Larsson


wersja do druku

O kilkaset stron za dużo

Autor: Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło

Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet , Dziewczyna, która igrała z ogniem, Zamek z piasku, który runął - Stieg Larsson
Trylogia Millenium Stiega Larssona osiągnęła niebotyczny sukces wydawniczy na całym świecie – w samej Polsce sprzedano milion egzemplarzy, pierwsza część doczekała się ekranizacji w Hollywood, powieści polecają celebryci, zaś cały cykl obwoływany jest już klasyką kryminałów i kontynuacją najlepszych tradycji szwedzkiej literatury w tym gatunku.
 
____________________________

 
 
Historia trylogii Millenium koncentruje się wokół Mikaela Blomkvista, dziennikarza śledczego, i Lisbeth Salander. W pierwszej części (Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet) para ta próbuje rozwiązać zagadkę zaginięcia wnuczki jednego ze szwedzkich magnatów przemysłowych, a w kolejnych dwóch (Dziewczyna, która igrała z ogniem oraz Zamek z piasku, który runął) mierzy się z tajemniczą przeszłością Salander i procederem handlu kobietami, który przekształca się w dochodzenie nad nadużyciami władzy przez agentów rządowych (na co Szwedzi wydają się szczególnie uczuleni).

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
 
Pierwszym zaskoczeniem podczas lektury okazał się fakt, że tak naprawdę cykl ten niewiele ma wspólnego z klasycznym kryminałem, czyli z twórczością między innymi Arthura Conan Doyle'a, Agathy Christie czy Raymonda Chandlera. Brak tutaj rozwiązywania zagadki polegającego na dedukcji i wysnuwaniu wniosków na podstawie znaczących, ale nieoczywistych dowodów, co u powyższych autorów prowadzi do rozwikłania danej sprawy. Praca bohaterów Larssona polega natomiast na bardzo dokładnym zbieraniu informacji, które jednoznacznie, czarno na białym, określają kto ma rację, kto, co i dlaczego zrobił – brakuje tutaj możliwości podążania (choćby końcowego, po rozwiązaniu zagadki) za tokiem myślenia "detektywa". Dochodzi tutaj również irytujące rozwiązanie fabularne zastosowane przez Larssona, dzięki któremu nie ma na świecie danych, do których grupa Blomkvista nie jest w stanie dotrzeć – odziera to dodatkowo całe rozwiązywanie sprawy z niepewności, czy bohaterom uda się dotrzeć do obciążających dowodów, czy też poniosą porażkę. Pod tym względem szczególnie rozczarowuje pierwszy tom, który, w warstwie kryminalnej, jest jedynie wertowaniem starych archiwów i szczęśliwym napatoczeniem się na ostateczną wskazówkę.
 
Bardzo dobrze natomiast wypada tło obyczajowe cyklu. Autor szczegółowo i skrupulatnie opisuje życie bohaterów, ich upodobania, zajęcia oraz to, czym się interesują. Wiele miejsca poświęca również samej Szwecji i jej specyfice, począwszy od rodzajów ukazujących się gazet, przez panujące poglądy polityczne i istniejące partie po wygląd i specyfikę miejsc/rejonów, w których dzieje się akcja. Dokładnie opisane są również relacje bohaterów – nie tylko tych głównych, ale także drugo- a czasem i trzecioplanowych, co, momentami, niepotrzebnie rozwleka i zwalnia tempo akcji oraz zasypuje czytelnika informacjami niekoniecznie rzutującymi na rozwój fabuły. Można wręcz powiedzieć, że cała trylogia to jedna wielka powieść obyczajowa z elementami sensacji/thrillera/kryminału, ponieważ to elementom tej pierwszej autor poświęcił najwięcej czasu i miejsca na kartach książek.
 
Równie wiele miejsca Larsson poświęca dwójce głównych bohaterów, choć poznaje się ich oraz ich historie w całkiem odmienny sposób. Blomkvist, były wojskowy, a obecnie dziennikarz śledczy, jest kreacją otwartą – autor podaje o nim informacje na bieżąco, uzupełniając je faktami z jego przeszłości. To odważny, impulsywny, wygadany ale niepoukładany facet, wierzący w pewne reguły i starający się według nich postępować. Choć nie jest atrakcyjny zewnętrznie, nie ma problemów z uwodzeniem kobiet, a pomimo wiecznych kłopotów z utrzymaniem kondycji fizycznej, zaskakuje sprawnością oraz umiejętnością zachowania zimnej krwi. Wydaje się nie mieć wad i nie popełnia większych pomyłek w całej trylogii – istny, męski ideał (co w tych powieściach jest ewenementem, ale o tym później). Z kolei kwestia Lisbeth Salander wygląda zupełnie inaczej. W pierwszym tomie stanowi sporą zagadkę, wiadomo tylko, że jest aspołeczna, miała wcześniej kłopoty z prawem i domniemane problemy psychiatryczne, posiada również kilka niesamowitych umiejętności, ale cała jej przeszłość jest objęta milczeniem. W drugim tomie na jaw wychodzą główne epizody z jej traumatycznego dzieciństwa, będące przyczyną problemów w dorosłym życiu. I o ile kreacja Blomkvista, choć nie do końca przekonująca z powodu wyidealizowania bohatera, wydaje się spójna i logiczna, o tyle główna żeńska postać Millenium jest postacią sprzeczną – wyizolowana i prezentowana jako socjopatka niezdolna do normalnych relacji, łaknie ciepła męskich uczuć i, oczywiście, zakochuje się w głównym bohaterze, co nigdy wcześniej, oczywiście, jej się nie przydarzyło. Posiada niesamowite umiejętności komputerowe, ponadprzeciętną inteligencję, ale zdarzają się jej także bardzo głupie wpadki. Ponadto cała jej obcość i tajemniczość kończą się w drugiej części serii, kiedy to częściej staje się narratorem – okazuje się wówczas, że jej poza kobiety odrzuconej jest kaprysem małej dziewczynki, nie chce bowiem wchodzić w bliższe relacje z innymi ludźmi, bo są, jej zdaniem, głupi i ciekawscy, a w kontaktach oczekują zawsze czegoś w zamian.
 
Kolejną charakterystyczną cechą prozy Larssona jest podział na dobro i zło, który prawie jednolicie przebiega wzdłuż podziału płciowego. Wszyscy źli i negatywni bohaterowie to biali, heteroseksualni mężczyźni, zaprezentowani jako zwyrodnialcy chcący krzywdzić i wykorzystywać kobiety, lub chociaż będący stereotypowymi szowinistycznymi świniami, nie wierzącymi w to, że płeć piękna nadaje się do czegoś więcej niż stanie przy garach. Oczywiście, jest też kilku pozytywnych bohaterów męskich (Blomkvist i paru innych), ale znacząca większość przedstawiona została negatywnie w roli agresorów względem kobiet, te zaś ukazano w powieściach jako ofiary męskiego terroru. Wątkiem przewodnim całej serii jest męski spisek, mający na celu chronić bydlaka, który skrzywdził główną bohaterkę oraz jej matkę (w ostatnim tomie niektóre żeńskie postacie przejmują inicjatywę i biorą czynny udział w mszczeniu się na męskich prześladowcach, wcześniej jedynie Lisbeth stara się bronić). Wynika to na pewno z faktu, że jedną z głównych tematyk trylogii jest kwestia przemocy i wykorzystywania kobiet, ale w takim ujęciu problem stał się zbyt przejaskrawiony.
 
W kwestii bohaterów razi również bierność tych negatywnych. We wszystkich trzech powieściach w zasadzie nie reagują na działania protagonistów, są statyczni (wyjątkiem jest finał pierwszej części) i pasywni. Szczególnie widać to w ostatnim tomie, kiedy tajna grupa, składająca się ponoć z asów wywiadu i osób inteligentnych ze sporym doświadczeniem, po działaniach wstępnych nagle znika na praktycznie całą powieść i bezkrytycznie da się nabierać na dość proste wybiegi bohaterów pozytywnych – a kiedy jest już za późno, żeby cokolwiek uratować, decyduje się na desperackie rozwiązania. To oraz nadzwyczajne szczęście głównych postaci irytuje tym bardziej, że Larsson próbuje kreować wiarygodny świat.
 
Całość wypada przyzwoicie (jeżeli miałbym oceniać tomy osobno, to pierwszy najlepszy, kolejne coraz słabsze), ale trudno mi zrozumieć masowe zachwyty i modę na "szwedzkie kryminały", którą ponoć ta niezbyt kryminalna seria zapoczątkowała. Larsson posiada łatwość opowiadania historii i obudowywania jej w szczegóły, porusza też ważny, nie tylko w Szwecji, problem przemocy na kobietach, ale wykończenie pozostawia wiele do życzenia. Jednym z największych problemów tej trylogii jest jej objętość – nagromadzenie drugo- i trzecioplanowych postaci, wątków oraz wydarzeń rozdmuchuje cykl do ponad dwóch i pół tysiąca stron, z których spora część to sceny mało dynamiczne, lub wręcz statyczne, w większym stężeniu nużące czytelnika.

Tytuł: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet (Män som hatar kvinnor)
Cykl: Millennium
Tom: 1
Autor: Stieg Larsson
Tłumaczenie: Beata Walczak-Larsson
Wydawca: Czarna Owca
Data wydania: listopad 2008
Liczba stron: 640
ISBN-13: 978-83-7554-059-8
Oprawa: miękka
Wymiary: 135 x 210 mm
Cena: 39,90 zł

Tytuł: Dziewczyna, która igrała z ogniem (Flickan som lekte med elden)
Cykl: Millennium
Tom: 2
Autor: Stieg Larsson
Tłumaczenie: Paulina Rosińska
Wydawca: Czarna Owca
Data wydania: maj 2009
Liczba stron: 720
ISBN-13: 978-83-7554-090-1
Oprawa: miękka
Wymiary: 135 x 210 mm
Cena: 44,90 zł
5.0
Ocena recenzenta
8.47
Ocena użytkowników
Średnia z 15 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 10
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Zamek z piasku, który runął (Luftslottet som sprängdes ))
Cykl: Millennium
Tom: 3
Autor: Stieg Larsson
Tłumaczenie: Alicja Rosenau
Wydawca: Czarna Owca
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 2010
Liczba stron: 784
Oprawa: miękka
Format: 135 x 210 mm
ISBN-13: 978-83-7554-127-4
Cena: 49,99 zł



Czytaj również

Millennium Saga (wyd. zbiorcze)#2: Nowi spartiaci
W krainie spisków i banałów
- recenzja

Komentarze


earl
   
Ocena:
+1
W kwestii bohaterów razi również bierność tych negatywnych. We wszystkich trzech powieściach w zasadzie nie reagują na działania protagonistów, są statyczni (wyjątkiem jest finał pierwszej części) i pasywni.

To pewnie tak jak w filmach z Norrisem ("Zaginiony w akcji") i Schwarzeneggerem ("Commando"), kiedy to przeciwnicy głównych bohaterów jak idioci pakowali się pod kule i ginęli masowo.
11-10-2012 23:11
Senthe
   
Ocena:
+4
Seria jest długa, ale pochłonęłam ją z przyjemnością w czasie ekspresowym.

Może za mało ostatnio czytam, ale też nie jestem zupełnie niewybredna. Zgadzam się z zarzutami odnośnie nielogiczności, przesadnego podziału na dobrych i złych, potknięć fabularnych, fragmentów wiejących nudą... Ze wszystkimi zarzutami się zgadzam. Mimo tego Larsson zdołał mnie jakoś do siebie przekonać na zasadzie ulubionej książki z dzieciństwa - kogo obchodzi, że jest źle napisana, skoro po prostu się ją lubi? ;) A to u pisarza jest już dość unikalna umiejętność ;)
12-10-2012 09:02
Petra Bootmann
   
Ocena:
+6
A może w tej książce chodzi o pokazanie tła obyczajowego Szwecji (wraz z jej zróżnicowaniem kulturowym), a nie o zagadkę kryminalną?
12-10-2012 09:39
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
to załączyliby zdjęcia i wstawili w dziale przewodników
12-10-2012 09:44
mr_mond
   
Ocena:
+6
@Petra

Mimo wszystko jeżeli postanawia się przedstawić te problemy w konwencji kryminału (a nie na przykład powieści obyczajowej, rodzinnej czy dowolnego innego gatunku), to należy jednak zadbać również o tę warstwę :). Tym niemniej – płaszczyzna, o której wspominasz, rzeczywiście jest w trylogii Larssona ogromnie istotna, i z kolei w recenzji należałoby również ją uwzględnić. Prawdopodobnie wpłynęłoby to na ocenę.
12-10-2012 09:57
Scobin
   
Ocena:
+3
Hej, kwestia obyczajowa nie jest w tekście na pierwszym planie, ale to nie tak, że w ogóle nie została uwzględniona. :)
12-10-2012 11:09
~Mourner

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ciekawa średnia ocen czytelników vs recenzenta ;)
Jak dla mnie rewelka, baczko moze skandynawskie obyczajowo sensacyjne czytadla nie są dla Ciebie?
12-10-2012 15:21
Scobin
   
Ocena:
+1
A może baczko trafnie wskazał wadę cyklu, natomiast można się z nim nie zgadzać, jeśli chodzi o jej znaczenie? To by był jakiś konstruktywny kompromis. ;-)
12-10-2012 16:35
earl
   
Ocena:
0
@ Petra

Właśnie o to chodzi w tej książce, zresztą autorzy innych szwedzkich kryminałów, jak Mankell czy Marklund piszą podobnie i też wplatają w wątki kryminalne opisy społeczne, ekonomiczne, kulturowe i obyczajowe Szwecji. Nie pierwszy to raz, kiedy kryminał jest wstępem do rozważań na inne tematy - "Imię róży" Eco czy "Kod da Vinci" Browna są tego doskonałym przykładem.
12-10-2012 16:55
~Mourner

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
Scobin, moze. Natomiast po pierwszym zaskoczeniu recenzenta można wnioskować ze spodziewał się klasycznego kryminału - !?. Skandynawski kryminał zawsze był obyczajowy w ten czy inny sposób taka specyfika tego gatunku. Dlużyzn w zbieraniu materiału dowodowego tez nie zauważyłem - tego się spodziewałem i to mi się podobało:) W życiu bym nie pomyślał o tym, ze dostanę coś podobnego do historyjek o holmesie, poirocie czy innych mentalistach ;). Warto czasem sprawdzić po co się sięga.
12-10-2012 17:48
earl
   
Ocena:
0
Ja akurat o szwedzkich kryminałach czytałem dużo wcześniej w prasie (Wprost, Gość Niedzielny, Newsweek) niż po nie sięgnąłem, więc mniej więcej wiedziałem, czego się spodziewać. Niemniej jednak i tak w przypadku Lizy Marklund pozytywnie zostałem zaskoczony, bo tam akcja jest dosyć wartka.
12-10-2012 17:58
Scobin
   
Ocena:
0
@Mourner

No, ale baczko na tym zaskoczeniu nie buduje swojej argumentacji. :)
12-10-2012 19:30
Asthariel
   
Ocena:
0
Osobiście uważam cykl za przereklamowany. Może się przyjemnie czyta, i może nacisk jest położony na wątki społeczne, ale koniec końców w książkach Larssona jest po prostu mnóstwo lania wody i niepotrzebnych scen, a wątki kryminalne są nieciekawie poprowadzone.
12-10-2012 20:53
FireFrost
   
Ocena:
0
Mam wrażenie, że kryteria recenzenta nie pokrywają się z tym, czym jest trylogia Millenium. Tak zwany skandynawski kryminał to osobny gatunek, który ma niewiele wspólnego z kryminałem bardziej klasycznym. Tu chodzi o tło obyczajowe, o postacie, mniej o zagadkę i intelektualne zagwozdki.

Jak się do dobrej książki przyłoży niewłaściwą miarkę, to potem wychodzą "dziwne" oceny w recenzjach. Niestety jest tak, że aby napisać dobrą recenzję to trzeba mieć sporą wiedzę. Wiedzieć o czym się pisze, ale także "być w klimacie". Przykładowo fan powieści sensacyjnych, który zwyczajnie nie lubi horroru recenzować horroru nie powinien, bo totalnie nie należy do grupy docelowej autora książki.

Uważam Millenium za najwybitniejszego przedstawiciela skandynawskiego kryminału (który w istocie jest czymś w stylu mrocznej obyczajówki). Czyta się błyskawicznie.
13-10-2012 21:30
baczko
   
Ocena:
+2
@FireFrost

Jak wspominał Scobin - jestem jedynie zaskoczony, że "Millenium", pomimo reklamowania jako kryminał, ma tak mało elementów tego gatunku. Wady cyklu widzę gdzie indziej.

Tłu obyczajowemu poświęciłem osobny akapit.
14-10-2012 00:24
   
Ocena:
0
Strasznie konformistyczni ci skandynawowie.
15-10-2012 13:10

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.