» Recenzje » Martwy rewir

Martwy rewir


wersja do druku

Bardzo niespokojne Halloween

Autor: Redakcja: Aleksandra 'yukiyuki' Cyndler

Martwy rewir
Chociaż pierwsze tomy Akt Dresdena nie były złe, to oceniając je w oderwaniu od reszty cyklu może czytelnikowi umknąć, czemu stały się tak popularne. Wzrost jakości staje się jednak zauważalny z każdą kolejną powieścią, zaś Martwy rewir to najlepsza wydana dotychczas w Polsce książka z serii.

Ciekawostka: recenzowana pozycja miała być początkowo nie siódmym, a ósmym tomem cyklu, wydawca poprosił jednak Jima Butchera, by jego następna powieść wyróżniła się znacząco od poprzednich, a mówiąc prościej – wyrwała czytelników z butów. Nie da się ukryć, iż autorowi udała się ta sztuka.

Harry Dresden, jedyny mag-detektyw figurujący w książce telefonicznej znów ma problem, o ile można tak delikatnym mianem określić bycie szantażowanym. Mavra, nieumarła wampirzyca, którą próbował unicestwić kilka miesięcy wcześniej, powraca do Chicago ze zdjęciami z ataku na jej kryjówkę, w którym brał udział Harry z kilkoma towarzyszami – w tym Karrin Murphy, policjantką i zaufaną przyjaciółką. Oto sedno sprawy: zdjęcia zostaną upublicznione, a kariera Murphy nieodwracalnie zniszczona, jeśli Dresden nie odnajdzie w ciągu kilku dni Głosu Kemmlera, ostatniej książki napisanej przez czarnoksiężnika tak potężnego, iż potrzeba było całej Białej Rady i kilku prób by go wykończyć. Oczywiście zadanie to nie ograniczy się do przetrząsania antykwariatów, ponieważ zbliża się Halloween – najbardziej magiczna noc w roku, a Głosu Kemmlera poszukują również przybyli do miasta nekromanci (dla których planów książka ma kluczowe znaczenie), zaś każdy z nich jest w stanie samodzielnie zetrzeć Harry'ego na miazgę.

Martwy rewir to jak do tej pory najdłuższa część serii – powieść liczy sobie ponad 600 stron, a wszystkie zostały wykorzystane przez autora w stu procentach. Bez względu na to, czy jesteśmy świadkami pełnych napięcia scen akcji czy też spokojniejszych momentów wytchnienia pomiędzy nimi, lektura książki jest jednakowo interesująca, zwłaszcza w ostatniej ćwiartce. Jeszcze żadna część Akt Dresdena nie mogła pochwalić się równie widowiskowym i dramatycznym zakończeniem jak tom siódmy, podczas którego jesteśmy świadkami współpracy postaci zarówno nowych jak i starych, w próbach powstrzymania złowieszczych antagonistów.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Tych jest kilku, w związku z czym nie każdy otrzymał odpowiednią ilość czasu na należyte zaprezentowanie się na kartach powieści: Grevane i Złodziejka Ciał są oczywiście niebezpieczni, ale niezbyt interesujący. Całe przedstawienie kradną Kaptur i Kumori – zwłaszcza ten pierwszy, budzący respekt czytelnika i samego Dresdena swoją mocą, inteligencją oraz zimną krwią. To bez wątpienia mój ulubiony czarny charakter występujący dotychczas w serii – być może nie dorównuje charyzmą Nicodemusowi ze Śmiertelnych masek, ale nadrabia to swoją tajemniczością, a także pewną niejednoznacznością moralną związaną z jego motywacjami.

Nie zawodzi też galeria postaci drugoplanowych: Murphy wyjechała na wakacje, w związku z czym w roli pomocników Harry'ego mogą zaprezentować się też inni bohaterowie, a w tym przypadku – znany nam już dobrze Thomas oraz Waldo Butters, lekarz medycyny sądowej dość przypadkowo wplątany w cały ten bałagan. Butcher kontynuuje rozpoczęty w poprzednim tomie wątek nawiązywania braterskiej relacji między Harrym a Thomasem, a zyskują na tym obaj mężczyźni – nie ulega wątpliwości, że zalety postaci kreowanych przez autora są najwidoczniejsze gdy dochodzi do interakcji między nimi, a że Harry i Thomas spędzają spory kawałek powieści w swoim towarzystwie, okazji do dialogów między nimi jest sporo. Z kolei wątek Buttersa pozwala na zaprezentowanie przez autora, jak na wszechobecne wokół Dresdena szaleństwo zareagowałby ktoś całkowicie przeciętny i pozbawiony wiedzy o świecie nadprzyrodzonym, co nawiasem mówiąc, wychodzi autorowi dość interesująco.

Największą zaletą tak Martwego rewiru, jak i generalnie całej serii jest umiejętne wplatanie do opowiadanej historii szczegółów i wątków dotyczących świata poza Chicago, a także frakcji go zamieszkujących – chociaż intryga rozgrywa się na przestrzeni kilku dni i w jednym tylko mieście, to Butcher nie pozwala zapomnieć czytelnikowi o Faerie, Denarianach, Czerwonym Dworze, Białej Radzie i innych istotnych elementach składających się na metafabułę, do której możemy teraz spokojnie dodać nekromantów oraz ich martwego mistrza Kemmlera. Właśnie opowiadanie historii w taki sposób przyciągnęło do Akt Dresdena takie rzesze fanów – chociaż każda powieść opowiada teoretycznie o czymś innym, to tak naprawdę mamy do czynienia z bardzo rozbudowanym, ale wciąż spójnym labiryntem wątków i zależności, w którym łatwo się pogubić czytelnikowi, jeśli nie pamięta szczegółów z poprzednich tomów.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Martwy rewir powinien usatysfakcjonować każdego fana serii – lubiane postacie powracają, nowi bohaterowie przyciągają uwagę, fabuła nieprzerwanie się rozrasta, dowcipy bawią a akcja trzyma w napięciu. Czytając cykl zdecydowanie rzuca się w oczy wzrost zdolności twórczych autora, a jeśli ktoś dopiero niedawno zaczął go czytać, to aż trudno uwierzyć, że książkę napisał ten sam pisarz co dwie pierwsze, dość przeciętne powieści. Jeśli podobały się wam wcześniejsze części, nie ma żadnego powodu, dla którego powinniście sobie odmówić przeczytania najnowszej.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
9.0
Ocena recenzenta
8.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Martwy rewir
Cykl: Akta Dresdena
Tom: 7
Autor: Jim Butcher
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Wydawca: MAG
Data wydania: 22 stycznia 2016
Liczba stron: 624
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7480-628-2
Cena: 39 zł



Czytaj również

Martwy rewir
Happy Brithday Harry
- recenzja
Martwy rewir
- fragment
Opowieść o duchach
Dresden po "tamtej" stronie
- recenzja
Zdrajca
Ścigany
- recenzja
Zdrajca
- fragment
Drobna przysługa
Dług do spłacenia
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

leto_ii
   
Ocena:
0

Pytanie - czy można od razu sięgnąć po "Martwy rewir" czy też lepiej znać poprzednie części?

01-02-2016 22:37
Asthariel
   
Ocena:
0

Lepiej znać poprzednie części, nie ma dyskusji co do tego.

01-02-2016 22:48
leto_ii
   
Ocena:
0

Szkoda :( Nie bardzo mi się chce przedzierać przez słabsze części...

01-02-2016 23:12
Asthariel
   
Ocena:
0

Mają przynajmniej tę zaletę, że są krótkie - dwa wieczory i spokojnie można przebrnąć, a od trzeciego jest znacznie lepiej.

01-02-2016 23:23
zegarmistrz
   
Ocena:
0

I define słabsze. Dla mnie Dresden zawsze był sympatyczny i mi się go bardzo fajnie czytało.

02-02-2016 19:36
Drachu
   
Ocena:
0

Zabawna rzecz, bo dla mnie od trzeciego zaczęło się psuć. To ten z wampirami, dobrze pamiętam? 

Generalnie od trzeciego tomu przestaje być to zwykła historia o magu do wynajęcia, a zaczyna się metaplot starego wodu. Dwór taki, dwór siaki, Marcone, który chce się gdzieś załapać, faerie i tak dalej. Pewnie chodzi o to, że ja lubiłem proste historie o detektywie. 

03-02-2016 18:23
Asthariel
   
Ocena:
0

A ja właśnie lubię rozbudowana intrygę i metaplot, zatem od tego momentu seria zaczęła mi się bardziej podobać.

I inna kwestia - imho tomy 1 i 2 odbiegaja od reszty cyklu pod względem poziomu bohaterów - w tomie 3 na scenę wchodzą Thomas, Michael i Lea, a wraz z nimi wątki zwiazane z Białym Dworem, Rycerzami Krzyża oraz Faerie, podczas gdy do tego momentu na dobrą sprawę mamy, przyznaję, fajnego Marcone'a, nudną Susan i całkowicie niesympatyczną Murphy.

05-02-2016 22:06

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.