» Recenzje » Łowcy kości - Steven Erikson

Łowcy kości - Steven Erikson

Łowcy kości - Steven Erikson
Łowcy kości to już szósta część Malazańskiej Księgi Poległych. Jak zapowiada sam Steven Erikson, cały cykl będzie sobie liczył dziesięć tomów (kolejny z nich – Reaper's Gale - ma się ukazać już na przełomie marca i kwietnia 2007 roku) wypełnionych po brzegi akcją i intrygami. Dotychczas Erikson pisał naprawdę wyśmienicie i pozostaje tylko mieć nadzieję, że utrzyma on swoją niezwykłą passę pisarską aż do samego końca Księgi.... Przyjrzyjmy się zatem jego najnowszemu dziecku, które dzięki staraniom Wydawnictwa Mag ukazało się w Polsce zaledwie kilka miesięcy po swojej światowej premierze.

Cóż więc znajdziemy w owej książce? Wszystko. Mówiąc zaś poważnie, to trudno byłoby opisać niezliczone wątki w taki sposób, by nie psuć zabawy czytelnikom. Traktując rzecz najbardziej ogólnie można powiedzieć, że Łowcy kości opowiadają o dalszych losach przybocznej Tavore i żołnierzy Czternastej Armii (rozwinięcie wątku z Domu łańcuchów). Stanowi to główną oś fabularną książki, obudowaną wątkami dotyczącymi innych bohaterów znanych z poprzednich części cyklu. Wielki finał powieści rozgrywa się zaś w stolicy Imperium, Malazie, i jest wspaniałym zwieńczeniem historii o zdradzie oraz przeznaczeniu. Dodatkowo pozostawia tak wiele nie zamkniętych wątków, iż czekanie na siódmą część cyklu staje się naprawdę heroicznym wyzwaniem, a dla miłośników Kalama Mekhara wręcz niewysłowioną torturą.

Jak zawsze u Stevena Eriksona, wszystkie postaci mają wyraziście nakreślone, indywidualne charaktery. Jest to zaskakujące, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że autor na łamach swojego dzieła stworzył ich (jak dotychczas) około dwóch setek. Jeśli ktoś wątpi w zdolności pisarskie owego autora, to ta liczba mówi sama za siebie. W Malazańskiej Księdze Poległych nawet postaci epizodyczne są stworzone z największą dbałością o szczegóły. Powiem więcej, niejednokrotnie są one lepiej przedstawione niż pierwszoplanowi bohaterowie książek spod szyldu Forgotten Realms.

Co do samej fabuły - jest ona wielowymiarowa, skomplikowana i stanowi doskonałe uzupełnienie wątków znanych z poprzednich części cyklu. Z każdą kolejną stroną akcja nabiera coraz większego tempa, jednak zagadek, zamiast ubywać, przybywa coraz więcej. Steven Erikson stworzył fenomenalne uniwersum i ustrzegł się banalnych związków przyczynowo-skutkowych, znanych z tak wielu przeciętnych książek fantasy. Wadą tego typu konstrukcji jest jednak znaczna komplikacja treści i potrzeba częstej, niejednokrotnie dogłębnej analizy poprzednich tomów. Ma to jednak pewien, czysto kronikarski urok.

Styl i język stoją na bardzo wysokim poziomie, do którego Steven Erikson zdołał już chyba przyzwyczaić wszystkich swoich fanów. Siłą napędową książki są z pewnością bardzo dobrze skonstruowane, niezwykle dowcipne i przyjemne w odbiorze dialogi. Sposób narracji Eriksona powinien być wzorem dla wielu pisarzy – jest on prosty, przejrzysty i pozbawiony wydumanych, kiczowatych konstrukcji rodem z tandetnych, niskonakładowych powieści obyczajowych.

Łowcy kości to kawał dobrze napisanego fantasy, który powinien znaleźć się na półce każdego miłośnika tego gatunku. Książka została wydana w dwóch tomach - (Pościg i Powrót) - i liczy sobie ponad tysiąc dwieście stron soczystej rozrywki. Z pewnością jest to wspaniała lektura, w sam raz na zbliżające się długie, jesienne wieczory. Gorąco polecam.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
7.67
Ocena użytkowników
Średnia z 12 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Łowcy Kości. Pościg (Bonehunters)
Cykl: Malazańska Księga Poległych
Tom: 6
Autor: Steven Erikson
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Wydawca: Wydawnictwo Mag
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 30 czerwca 2006
Liczba stron: 602
Oprawa: miękka
Format: 115×185mm
ISBN-10: 83-7480-024-0
Cena: 35,00 zł



Czytaj również

Okaleczony Bóg
Wielkie zamknięcie
- recenzja
Myto Ogarów
Początek końca
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

~jpcis

Użytkownik niezarejestrowany
    erikson rządzi!
Ocena:
0
łowcy kości to wspaniała książka, ale dla mnie najlepszy z cyklu był t.2 - bramy domu umarłych (ach, te zakończenie! to lubię:))
18-10-2006 20:04

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.