Księga cmentarna

Księga smętów

Autor: Dawid 'Fenris' Wiktorski

Księga cmentarna
Atmosfera panująca na cmentarzach raczej nie zachęca, by przebywać tam dłużej niż to potrzebne – szczególnie nocą. Może jednak te miejsca wcale nie są martwe, a przed wzrokiem śmiertelników kryje się społeczność tętniąca życiem, nawet jeśli jej członkowie zostali pochowani dziesiątki, a nawet setki lat temu? Taki właśnie pomysł zawarł Neil Gaiman w swojej Księdze cmentarnej, której głównym bohaterem jest młodzieniec wychowujący się pośród duchów.

Powieść rozpoczyna się dość brutalnie – cała rodzina protagonisty (wtedy jeszcze niemowlaka) zostaje zamordowana przez tajemniczego, bezwzględnego zabójcę. Ostatni cel w dziwny sposób mu się wymyka, a Jack (jak zwie się niedoszły oprawca) zostaje spławiony przez dozorcę cmentarza. Duchy zamieszkujące nekropolię postanawiają zaadoptować ocalałe dziecko, nawet jeśli ich bezcielesny stan co najmniej komplikuje przyszłą opiekę nad nim.

Księga cmentarna nie jest jednak bardzo złożoną powieścią – chociaż trudno spodziewać się takiej nawet w przypadku "dorosłych" tytułów Gaimana. Można wręcz rzec, że książka to klasyczne przedstawienie dorastania sieroty i jego późniejsza próba odkrycia własnej tożsamości (co najlepiej podkreśla imię – Nik, skrót od Nikt). Z tą różnicą, że rodzina i sąsiedzi głównego bohatera są raczej specyficzni, bo martwi, a co za tym idzie, prezentują sobą także interesujący tygiel kulturowy.

Oczywiście nie sposób oczekiwać od każdego pochowanego na cmentarzu, że będzie uczestniczył w życiu doczesnym także po swoim zgonie, toteż ilość zjaw jest tam raczej niewielka, jednakże wszystkie pochodzą z najróżniejszych okresów historycznych, a także grup społecznych. Prości robotnicy, uczeni, wiedźma czy nawet ghule – przekrój mieszkańców nekropolii wygląda okazale. I co za tym idzie, specyfika tychże w pewien sposób wywrze wpływ na dorastającego Nika, głównie za sprawą prezentowanych przez nich poglądów czy filozofii. To jednak nie wszystko, co zjawy zaproponują chłopakowi, bo do jego edukacji dojdzie także umiejętność posługiwania się magią (w niezbyt dużym stopniu, niemniej już jako nastolatek będzie on w stanie sprawiać, że w szkole nikt nie zauważy jego istnienia). Szkoda jednak, że społeczność zjaw i duchów nie otrzymała w recenzowanej powieści więcej miejsca, bo zapewne byłaby to ciekawa mieszanka wybuchowa. I nawet "dobrodziejstwa" w postaci ghulów i ich niecnych planów nie wypełniają tej luki.

Tak naprawdę Księga cmentarna jest zdecydowanie za krótka – właściwie powieść nie zdąży dobrze się rozkręcić, a autor zaprezentować czytelnikowi realiów cmentarza (wraz z tajemniczymi istotami go zamieszkującymi, bo duchy to nie jedyni jego lokatorzy), a już nadchodzi konfrontacja, której zapowiedź przewijała się w tle przez bardzo długi czas. Na dodatek sporo tu niedopowiedzeń (między innymi praktycznie wyrwana z kontekstu scena w tunelach pod Wawelem) i połowicznych rozwiązań – Gaiman sprawia wrażenie, że koncepcji miał wiele, ale nagle postanowił się z nich wycofać bez ingerencji we wcześniejszy tekst. W rezultacie otrzymaliśmy książkę z ciekawym pomysłem, ale najwyżej poprawnie wykonanym. A szkoda, bo nawet połowa tego, co znamy z Amerykańskich bogów czy Chłopaków Anansiego mogłoby z powieści zrobić coś więcej niż tylko ciekawostkę. 

Książka jest klasyczną wręcz opowieścią o zemście i dorastaniu, a mimo to została podana w bardzo nietypowej, intrygującej scenerii i z ciekawymi bohaterami drugoplanowymi. Jednakże kończy się tak naprawdę przed tym, nim Gaiman rozwinie skrzydła – tym bardziej, że sporo scen jest ewidentnie naciąganych, a liczba wątpliwości powstałych podczas lektury także odciska piętno na całokształcie Księgi cmentarnej. Dochodzi więc do sytuacji, gdy czytelnik musi skonfrontować ze sobą dwie najważniejsze składowe książki: fabułę (w tym przypadku raczej schematyczną i niezbyt interesującą) oraz tło wraz z bohaterami (którzy bardzo wiele wnoszą do tekstu zarówno swoim zróżnicowaniem, jak i przez zderzenie swojej wiedzy i spojrzenia na świat duchów ze współczesną rzeczywistością). Chociaż Księga cmentarna skierowana jest do młodszych czytelników, to Gaiman zaprezentował im co najwyżej demonstracyjną próbkę swoich umiejętności, bo zdecydowanie nie jest to  powieść, do jakich zdołał nas już przyzwyczaić.