» Wieści » Książka Strossa za darmo

Książka Strossa za darmo

29-01-2010 19:03 | Marcin 'malakh' Zwierzchowski

Książka Strossa za darmo
Charles Stross, autor między innymi wydanego w Polsce Accelerando, udostępnił czytelnikom swój zbiór opowiadań Toast, który można ściągać za darmo z Internetu.
Źródło: manybooks.net
Tagi: Toast | Charles Stross | Accelerando


Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

~Sigrid

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Kiedy recenzowaliście powieści Kobo Abe, Haruki Murakamiego, Kazuo Ishiguro, Doris Lesing, Pynchona, a z naszego podwórka Krzysztofa Vargi czy Olgi Tokarczuk? A przecież to fantaści. Oto mi chodzi. Poszerzcie repertuar.


Antavos, pomysł jest mi czytelniczo bardzo bliski i bliski mojemu myśleniu o literaturze. Niemniej niebezpiecznie zbliża się również do "weźmy się i zróbcie". To się nie uda. Skoro brak Ci tutaj analizy tekstów Vargi, Tokarczuk (Sosnowskiego, Kościowa, Piątka, Filipiak itd.), to napisz, Malakh pewnie chętnie zamieści.
Mogę mieć inne upodobania czytelnicze niż większość czytelników Poltera, ale nie będę nawoływała do dyskusji o Brochu i Musilu, którzy wydają mi się znacznie bardziej znaczący niż (szybki podgląd na stronę Książek) Anubis Wolfganga Hohlbeina. Sęk w tym, że w fantastyce dominuje nurt popularny (i en masse jest to gatunek schematyczny, tradycyjny i powtarzalny) i nie da się całkowicie zatrzeć tych proporcji. A tu i tak pojawiają się rzeczy wykraczające poza tradycyjne sieciowe „podoba/nie podoba mi się”. I to jest dużo, tak sądzę. Pozwala pokazywać trochę inną perspektywę myślenia o literaturze. Literaturze, która nie jest dzielona na fantastyczną i niefantastyczną, bo kiedy czytałam Ishiguro, fantastyczność jego prozy (?) zupełnie mnie nie obchodziła. Nie przypuszczam też, żeby wymienieni przez Ciebie polscy pisarze tak myśleli o sobie. Fantastyczność – umowna – jest dla nich zapewne takim samym narzędziem literackim, jak wiele innych. Literatura jest systemem naczyń połączonych, badanie zawartości realizmu w roztworze po przewrocie modernistycznym i postmodernistycznym wydaje mi się chybione. Owszem, jest dobrym punktem wyjścia do rozmowy tutaj, bo serwis czytają ludzie o specyficznych upodobaniach czytelniczych. Ale nic więcej.
03-02-2010 09:44
Antavos
   
Ocena:
0
Obiecałem M.S, że nie będę się wypowiadał na temat polityki serwisu, dlatego przepraszam, ale dłuższego komentarza nie napiszę, chociaż cieszę się, że mamy podobne zainteresowania literackie:). Malakh, w istocie, zaproponował mi współpracę (Marcinie, mam nadzieję, że ten fragment prywatnej korespondencji mogę ujawnić? Jeśli nie, możesz edytować posta). Z różnych powodów (w skrócie: praca, drugi kierunek, terminy) musiałem niestety odmówić, chociaż nie wykluczam, że kiedyś coś dla Poltera napiszę.
03-02-2010 14:26
malakh
   
Ocena:
0
Tajemnica to żadna.

Fakt, maruda z ciebie straszna... ale oczytana maruda, więc chętnie zobaczyłbym, jak ty oceniasz książki.
03-02-2010 16:26
Antavos
   
Ocena:
0
Jasne, ale jako prawnik jestem legalistą i wolę nie naruszać bez potrzeby - ha, ha - tajemnicy korespondencji służbowej. :) A jeśli chodzi o recenzje, to się zobaczy się.
03-02-2010 16:56
~Sigrid

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Mam wrażenie, że korespondencja należy do odbiorcy. Nie jestem prawnikiem, ale chyba tajemnica korespondencji nie dotyczy adresata, który może ją wywiesić i w sieci, i w szalecie miejskim (jako ponury paranoik pamiętam o tym, kiedy cokolwiek piszę...).
03-02-2010 20:19
Antavos
   
Ocena:
0
Niekoniecznie. Przykład z innej beczki: technicznie rzecz biorąc, w świetle ostatnich orzeczeń sądów, nawet publikacja zdjęć na Naszej Klasie powinna być uzgodniona ze wszystkimi zainteresowanymi (czyt. obecnymi na zdjęciu). W przeciwnym wypadku GIODO może się taką sprawą zainteresować. Wprawdzie moją specjalizacją jest prawo pracy, to sądzę, że zanim upubliczni się czyjąś korespondencję (niezależnie, czy zrobi to odbiorca czy nadawca), trzeba mieć zgodę zainteresowanego. Oczywiście nie mówimy tutaj o tajemnicy służbowej: czyli np. dziennikarz powinien chronić swoje kontakty itp. :) Zgoda jeszcze nikomu nie zaszkodziła. A, no i przykład z naszego podwórka: pracownicy - podkreślam "pracownicy", nie autorzy, ponieważ ci nie pracują na podstawie umowy o pracę, nawet jeśli podpisali lojalkę - Fabryki Słów za bardzo nie mogą się wypowiadać o wszelkich kłopotach firmy, ani ujawniać korespondencji służbowej z tego samego powodu. Mogłoby to zostać odebrane jako działanie na szkodę firmy:)
03-02-2010 21:59
~Sigrid

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ochrona danych osobowych to chyba inna sprawa. Mnie chodzi wyłącznie o to, że w świetle orzecznictwa, jakie znam, korespondencja należy do osób ją prowadzących - obaj mają prawo ją opublikować. Tajemnica korespondencji dotyczy, o ile wiem, korespondencji prywatnej, i oznacza tyle, że nikt poza jej adresatem i odbiorcą nie może mieć w nią wglądu (z wyjątkami wyliczonymi w ustawie, ale ta ochrona jest bardzo mocna). Oczywiście pozostają wątpliwości natury etycznej, bo publikowanie czyichś zwierzeń, nawet jeśli ma się do tego prawo, nie jest specjalnie sympatyczne. Ale korespondencja służbowa to zupełnie inna sprawa i w grę wchodzą inne uwarunkowania. Trzymając się Twojego przykładu: nie komentuję posunięć innych wydawnictw ani nie analizuję, nawet całkiem koleżeńsko, zapisów cudzych umów, bo to podpadałoby pod nieuczciwą konkurencję. Daję jedynie namiary do prawników, których uważam za sensownych i którzy nie są związani stałą współpracą z żadnym wydawnictwem z branży. BTW, ludzie z fandomu mają pomysł warsztatów prawnych dla twórców. Świetny pomysł IMO.
04-02-2010 09:08
Antavos
   
Ocena:
0
Dlatego, chociaż wcale nie upieram się przy swoim zdaniu, wolałem mieć stuprocentową pewność. Jak pisałem, zgoda jeszcze nikogo nie bolała;) A podejście bardzo pochwalam i gratuluję wysokich standardów etycznych. Niestety, w dzisiejszym świecie, to rzadkość.

By the way - warsztaty dla twórców, obejmujące podstawy prawa własności intelektualnej, to znakomity pomysł. Na wiadomość prywatną mogę podesłać namiary na znakomitego specjalistę w tej dziedzinie, który egzaminował jakiś czas temu paru moich znajomych z innej specjalizacji, a ja miałem egzamin z prawa handlowego. Przesympatyczny, starszy człowiek, doktor habilitowany. Nie wiem, czy byłby zainteresowany bezpłatnymi, jak przypuszczam, kursami, ale kto wie? Na mojej uczelni znalazło się parę, hmm, ciekawych przypadków Antavosa (ot, paru miłośników Iron Maiden i Deicide:), na przykład ).
04-02-2010 10:26
Deckard
   
Ocena:
0
O witam kolegę po fachu (ok, ja akurat z prawa pracy drzewiej się "seminarzyłem", na co dzień raczej spółki handlowe i umowy, czasami autorskie) :D
05-02-2010 20:42
Antavos
   
Ocena:
0
Boże, jeszcze jeden prawnik interesujący się fantastyką. O tempora, o mores!
05-02-2010 22:02

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.