James Islington, Cień utraconego świata
» Recenzje » Królowie Dary

Królowie Dary


wersja do druku

Opowieści o Trzech Królestwach w wersji fantasy

Autor: Redakcja: Piotr 'Clod' Hęćka

Królowie Dary
Cykle fantasy wychodzące w ostatnich latach charakteryzują się głównie swą obszernością – mnóstwo postaci, mnóstwo wątków, mnóstwo stron, lecz z powodu nacisku na opisanie każdego szczegółu istnieje ryzyko znużenia czytelnika powolnym tempem wydarzeń. Ken Liu pisząc Królów Dary poszedł w przeciwnym kierunku, dzięki czemu akcja biegnie błyskawicznie. Opowieści wychodzi to na dobre i na złe.

Archipelag Dary przez wieki składał się z czasem współpracujących, czasem rywalizujących ze sobą królestw – do momentu, w którym pochodzący z Xany Cesarz Mapidere podbił je wszystkie, co miało doprowadzić do nowej epoki pokoju i postępu. Oczywiście tak się nie stało, ponieważ nawet jeśli szczytny cel uświęca środki, to zawsze można znaleźć niezadowolonych z tego, jak bardzo były one drastyczne. Głosy niezadowolenia z dominacji Xany nad pozostałymi państwami stają się coraz głośniejsze, i nie trzeba długo czekać na wybuch rebelii, w której główne role odegrają dwaj mężczyźni: wywodzący się z szlachetnego rodu Mata Zyndu, niezrównany żołnierz walczący o powrót do dawnych tradycji, oraz Kuni Garu, beztroski plebejusz, który stopniowo wspina się po szczeblach drabiny społecznej dzięki swojemu urokowi osobistemu.

Już od pierwszych stron Królowie Dary wyróżniają się na tle większości wychodzących ostatnio powieści fantasy: świat przedstawiony jest inspirowany przede wszystkim kulturą azjatycką, historią Chin oraz Opowieścią o Trzech Królestwach, co być może stanowi oczywistość biorąc pod uwagę pochodzenie autora, ale mimo wszystko zasługuje na wzmiankę. Niewiele można znaleźć pozycji wybijających się ze schematu europejskiego pseudo-średniowiecza ewentualnie quasi-renesansu, ale dzieło Kena Liu na pewno jest jedną z nich. Co więcej, chociaż występują tu wątki fantastyczne w postaci mieszających się w losy śmiertelników bogów, to magii jako takiej tu nie uświadczymy, a książce znacznie bliżej stylem do twórczości Guy'a Gavriela Kay'a spod znaku "fikcyjnych powieści historycznych".

Tempo wydarzeń może zaskoczyć czytelników przyzwyczajonych do powolnego snucia historii w książkach Martina, Eriksona lub Sandersona. Fabuła koncentruje się nie tyle na protagonistach, co na całej krainie Dary, wskutek czego wiele rozdziałów opowiadanych jest z perspektywy nowo wprowadzonych postaci. Kusi zastosowanie upraszczającego podsumowania, że Królowie Dary skupiają się na losach Kuniego Garu i Maty Zyndu, ale tak naprawdę głównym motywem fabuły jest kwestia, jak daleko powinno się posuwać w walce o swoje ideały, co nabiera tym większego znaczenia, im większą władzę zdobywają bohaterowie. Nim dotrzemy do końca powieści miną całe lata w świecie przedstawionym, będziemy świadkami triumfów i upadków ludzi wielkich i małych, a jedynym pewnikiem jest to, że nic nie jest pewne. Fani polityki, zdrad, konfliktów oraz sytuacji zmieniającej się jak w kalejdoskopie z całą pewnością będą usatysfakcjonowani.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Takie podejście pisarza ma zarówno zalety, jak i wady: dzięki gawędziarskiemu stylowi autora ani przez moment nie można się nudzić; zastosowana stylistka ponadto potęguje wrażenie, że jesteśmy świadkami Historii przez duże H. Z drugiej jednak strony, przez skupienie się na szybkim posuwaniu intrygi do przodu siłą rzeczy cierpią sami bohaterowie – o ile możemy poznać i zżyć się z kilkoma najważniejszymi, to już reszta postaci zazwyczaj otrzymuje kilka stron, podczas których wszechwiedzący narrator opowiada nam wszystko, co należy o nich wiedzieć, po czym w większości przypadków zostają "zabite" przez pisarza jednym zdaniem, czyniąc miejsce dla nowych aktorów, którzy również nie otrzymują zbyt wiele czasu, by wyróżnić się swymi charakterami. Oczywiście książkę wciąż czyta się z przyjemnością, a losy postaci intrygują czytelnika, lecz dzieje się tak nie z powodu dokładnego naszkicowania ich osobowości, ale z racji interesujących okoliczności i wyzwań, które napotykają.

Pewnego zgrzytu mogą doświadczyć czytelnicy zaznajomieni z historią Chin – Liu inspirował się pewnymi wydarzeniami na tyle mocno, że po rozpoznaniu, którzy bohaterowie reprezentują jakie postacie historyczne, od razu uświadamiamy sobie, jak zakończy się cała historia. Miejscami podobieństw jest aż nazbyt dużo, i chociaż w książce odnajdziemy dostatecznie wiele oryginalnych pomysłów autora, to całość wypadłaby jeszcze lepiej po całkowitym oderwaniu się od warstwy historycznej.

Kończąc Królów Dary odczułem pewne zdziwienie: to pierwszy tom cyklu, a można odnieść wrażenie, że wszystkie warte poruszenia wątki zostały już zamknięta, a historia zakończona. Z tego właśnie powodu tym bardziej ciekawi mnie jednak to, jak autor rozwinie tę historię w kolejnych książkach – początek Pod sztandarem Dzikiego Kwiatu opiera się przede wszystkim na ciągłych zmianach w przedstawionym uniwersum, zatem istnieje duża szansa, że Liu na tym nie poprzestanie i dalsze części serii również będą ciągle zaskakiwać odchodzeniem od schematów oraz szybkim tempem akcji. Książka ta być może nie przypadnie do gustu każdemu, ale mimo to zdecydowanie warto się z nią zapoznać – zwłaszcza, jeśli typowe amerykańsko/europejskie fantasy zaczyna was powoli nużyć.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 2
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Królowie Dary (Grace of Kings)
Cykl: Pod sztandarem Dzikiego Kwiatu
Tom: 1
Autor: Ken Liu
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
Wydawca: Sine Qua Non
Data wydania: 27 kwietnia 2016
Liczba stron: 592
Oprawa: miękka
Format: 135 x 210 mm
ISBN-13: 978-83-7924-518-5
Cena: 44,90 zł



Czytaj również

Królowie Dary
Weź udział w chińskiej rewolucji!
- recenzja
Królowie Dary
- fragment

Komentarze

string(15) ""

Raf303
   
Ocena:
0

Podobno powieść ma kilka cech wspólnych z cyklem "Pieśń Lodu i Ognia"? Jeśli to prawda to szkoda, że brakuję krótkiego porównania.

04-05-2016 12:27

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.