» Recenzje » Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2012 - antologia

Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2012 - antologia


wersja do druku

Kroki w już znane

Autor: Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło

Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2012 - antologia
Kroki w nieznane są regularnie wydawaną przez Solaris antologią fantastyki zagranicznej, tradycjami nawiązującą do serii pod taką samą nazwą redagowanej przez Lecha Jęczmyka w latach siedemdziesiątych. Wyborem opowiadań do wersji współczesnej od kilku lat zajmuje się Mirosław Obarski i to dzięki niemu mogliśmy się zapoznać z tekstami wiodącymi prym głównie, choć nie tylko, w fantastyce amerykańskiej. Niestety, odsłona opatrzona numerkiem 2012 jest najsłabszym zbiorem od paru edycji.

___________________________


Antologię otwiera Wrzawa śmiertelnych Roberta Shearmana, poruszająca temat śmierci i jej sensowności. Wszyscy ludzie otrzymują informację o tym, kiedy i z jakiego powodu umrą; wszyscy, poza jednym człowiekiem, będącym głównym bohaterem tekstu, co zresztą nakłada na niego dość makabryczne zobowiązanie. Całość jest dobrze i logicznie skonstruowana, ale sam pomysł, poza dozą ironii i czarnego humoru, nie porusza i nie wywołuje żadnych emocji – podobnie zresztą jak finał tekstu. Żywiciele Aleksandra Zołotki zasługują na uwagę ze względu na twórcze podejście do jednego z najbardziej klasycznych motywów fantastyki oraz zaimplementowanie go w scenografii świata postapokaliptycznego – choć ponownie sam pomysł nie porusza żadnych emocjonalnych strun w czytelniku. Kolejnym nawiązaniem jest Orzeł adacki Bradleya Dentona, trawersujący słynnego Sokoła maltańskiego Dashiella Hammetta. Autor miesza kryminał z fantastyką, ale, niestety, na obu polach zawodzi. Intryga prowadzona jest topornie, znaczna część opowiadania jest zbędnie przegadana a sporo miejsca poświęca się krytyce antywojennej. Natomiast sam wątek nadnaturalny wydaje się całkowicie niepotrzebny – wydaje się wręcz, że opowieść miałaby się lepiej i byłaby bardziej spójna bez niego.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Najlepszym tekstem zbioru jest kolejne opowiadanie – Rybak z Morza Śródlądowego Ursuli K. Le Guin, dziejący się w uniwersum Ekumeny. Pięknie napisany utwór rozważa kwestie powiązane z czasem, jego względnością i możliwymi paradoksami następującymi przy kwestii natychmiastowego podróżowania w przestrzeni. Nie mogło również zabraknąć pisania o ludzkich więziach i emocjach. Z kolei Otwórz oczy Paula Jessupa jest drugim najdłuższym tekstem antologii, w dodatku tym najbardziej męczącym. To space opera, w której autor wymieszał wątki konfliktu SI z człowiekiem, kwestię posthumanizmu oraz niczym wyjętą z powieści Babel 17 Samuela Delany'ego wizję języka jako wirusa. Niestety, autorowi nie udaje się tego wszystkiego złączyć w jedną całość, ponieważ tekst przypomina pocięte i luźno związane ze sobą sceny. Co więcej, Jessup starał się włączyć w swoje dzieło możliwie dużo elementów, przez co do opowieści wkrada się chaos – sam wątek Ekhi i jej miłości z supernową, będący klamrą kompozycyjną i jedną z osi opowiadania, wydaje się całkowicie niepotrzebny, dodatkowo rozdrabniając narrację.

Dwa następne opowiadania są krótkimi, solidnie wykonanymi przedstawieniami "fantastycznych" pomysłów ich autorów, ale żaden z ich elementów nie zaskakuje, ani nie przedstawia niczego nowego. Dołącz, całuj, leć Suzanne Church to krótkie przedstawienie świata, w którym muzyka stała się najpowszechniejszym i legalnym narkotykiem – ot, wizja jakich wiele, przedstawiona bez zagłębianie się choćby w społeczne rezultaty takiej zmiany. Z kolei Ted Chiang w Automatycznej Niani Dacy'ego przedstawia iście steampunkową historię o synu wynalazcy wychowanym przez robota, który przez to nie potrafi nawiązywać kontaktu z ludźmi. I tyle. Przemyślanie przedstawiony pomysł – choć sam tekst wyjęty z kontekstu, na Zachodzie ukazały się już bowiem dwie antologie, które spina osoba Thackery'ego T. Lambsheada, geniusza medycyny. Niestety, jest to także opowiadanie co najmniej o klasę słabsze od tych autorstwa Chianga znanych z poprzednich KwN-ów czy zbioru Siedemdziesiąt dwie litery – brak w nim wizjonerstwa i błysku innowacji w jakimkolwiek elemencie.

Ostatni kobiecy tekst antologii, Lotnik i dziewczyna Olgi Onojko składa się z dwóch części poświęconych każdej z tytułowych osób. Pierwsza to świetna stylizacja, mieszająca elementy baśni z opowieścią przygodową – młody mężczyzna wraz ze swoim gadającym samolotem przemierzają kolejne sfery niebios, by odnaleźć ukochaną chłopaka. Druga opowiada o doświadczonej pani psychochirurg i jej młodej asystentce-medium, przedstawiając ich pracę. Obie połówki zgrabnie łączą się w niezbyt zaskakujący, pełen emocji (domyślnie) finał. Jeden z lepszych tekstów antologii, zgrabnie poruszający się na granicy dwóch stylistyk. Kolejnym pozytywnym akcentem jest Przypadek śmierci i miodu człowieka-orkiestry Neila Gaimana. Tym razem zajmuje się on jedną z ikon popkultury – Sherlockiem Holmesem, przedstawiając ostatnią sprawę jaką zajął się po przejściu na emeryturę, z którą powiązane były… pszczoły. Autorowi udało się nie zszargać ani znacząco nie zmieniać wizerunku słynnego detektywa w stosunku do tego wykreowanego przez Arthura Conan Doyle'a. To a także ciekawy pomysł na zagadkę, jaką Holmes rozwiązuje, daje w rezultacie dobry tekst.

Z kolei nie najlepszym opowiadaniem jest Steam Girl innego komiksiarza – Dylana Horrocksa. Jego głównym wątkiem są relacje pomiędzy głównym bohaterem oraz tytułową Steam Girl oraz tym, jak oboje wyśmiewani radzą sobie z rówieśnikami. Jednak elementem na którym autor skupił się najbardziej jest wyobraźnia – Steam Girl opowiada o fantastycznych przygodach swojej alter ego, co odciąga jej myśli od rzeczywistości, ułatwiając znoszenie trudów. Jest to infantylna, acz zgrabnie napisana pochwała fantazji. Ostatni tekst antologii stanowi Doskonały kochanek Dana Simmonsa, traktujący o bitwie nad Sommą z perspektywy angielskiego żołnierza i poety. To najdłuższe opowiadanie w zbiorze, w którym sam wątek fantastyczny jest pretekstowy i niezbyt potrzebny – Simmons potępia okrucieństwo i bezmyślność wojny oraz walki w okopach, opisując co dzieje się z żołnierzami w trakcie walki. Momentami przywodzi to na myśl teksty Luciusa Sheparda, ale Simmons poprzestaje na ogólnikach: wojna jest krwawa, głupio i niepotrzebnie giną na niej ludzie, a śmierć jest kochanką żołnierzy.

Problemem najnowszych Kroków w nieznane jest na pewno po części bardzo silne bazowanie na znanych motywach. Gaiman, Jessup, Zołotka, Simmons czy Denton trawersują pewne schematy oraz figury czy wydarzenia silnie zakorzenione w świadomości kulturowej czytelników, dokładając od siebie niewiele lub zupełnie nic. Problemem może okazać się także to, że większość autorów antologii podjęło próbę wzbudzenia reakcji emocjonalnej, zagrania na uczuciach czytających – niektórzy, jak Horrocks czy Onojko, oparli na tym sedno opowiadań; jeżeli natomiast nie udaje się wywrzeć na czytelniku żadnego wrażenia, nie porusza się go, to dany tekst traci sporo na wartości.

Mimo wszystkich wyżej wymienionych wad poszczególnych tekstów, Kroki w nieznane 2012 prezentują solidny poziom i tak przewyższając znaczną część antologii ukazujących się na polskim rynku. Jeżeli jednak macie okazję, to zaopatrzcie się w któryś z wcześniejszych roczników – na pewno się nie zawiedziecie.
6.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 1
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2012
Cykl: Kroki w Nieznane
Autor: Robert Shearman, Aleksander Zołotko, Ted Chiang, Bradley Denton, Neil Gaiman, Ursula K. Le Guin, Dan Simmons, Paul Jessup, Olga Onojko, John Kessel, Suzanne Church, Dylan Horrocks
Autor okładki: Tomasz Maroński
Wydawca: Solaris
Data wydania: 29 listopada 2012
Liczba stron: 550
Oprawa: twarda
Format: 130x200 mm
ISBN-13: 978-83-7590-087-3
Cena: 57,99 zł



Czytaj również

Komentarze


~Johnny mnemonic

Użytkownik niezarejestrowany
    Jest Ok
Ocena:
0
Antologia jest troche inna od dwóch poprzednich, tych wcześniej wydanych nie mam. Żadnych różnic nie widzę. Bardzo wysoki poziom. Lubię pierwszy tekst, błyskotliwy, świetny pomysł. Rosyjskie tez dobre. Kapitalny Zolotko.

Duzi bardzo odwaznych tekstow w tym tomie: Onojko - zaskakujące opowiadanie, opowiedziane w pięknym stylu. Z amerykanskich jeszcze bardziej jadący po ostrzu brzytwy Jessup. Pewniakiem jest Simmons. Gaiman, jak to Gaiman. Inny trzymają poziom.
28-02-2013 02:50
gelaZz
   
Ocena:
0
Mi osobiście się bardzo podobało, zdecydowanie wielki plus za ta antologię
28-02-2013 08:03

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.