» Recenzje » Koło Osheim

Koło Osheim


wersja do druku

Kres podróży antybohatera

Autor: Redakcja: Daga 'Tiszka' Brzozowska, Michał 'von Trupka' Gola

Koło Osheim
Po zakończeniu trylogii Rozbitego Imperium, która zdobyła uznanie wśród miłośników mrocznego fantasy, Mark Lawrence w swoim kolejnym cyklu, Wojnie Czerwonej Królowej, postawił na nieco mniej depresyjną atmosferę. Tom pierwszy był bardzo dobry, drugi natomiast rozczarowujący i przegadany – czy w wieńczącym serię Kole Osheim autorowi udało się wyprowadzić ją ponownie na prostą?

Kiedy żegnaliśmy się z księciem Jalanem pod koniec Klucza kłamcy, był on uwięziony w zaświatach wraz z poszukującym tam swojej martwej rodziny Snorrim. Pierwsze rozdziały Koła Osheim rozpoczynają się już po zakończeniu ich wędrówki przez krainę śmierci – Jalan ni z tego, ni z owego ląduje na pustyni, skąd czeka go długa droga powrotna do ojczyzny. W międzyczasie zarówno Martwy Król, jak i Błękitna Dama nie ustają w knowaniach, próbując za pośrednictwem swoich armii oraz agentów zniszczyć każdego, kto stanie im na drodze do realizacji złowrogich planów. Chcąc nie chcąc, książę po raz kolejny trafia w samo centrum wydarzeń, które zaważą o tym, co czeka cały świat – ratunek czy zagłada.

Po lekturze jego poprzednich książek trudno nie zauważyć, że Mark Lawrence upodobał sobie zabieg opowiadania dwóch historii jednocześnie, jednej rozgrywającej się w teraźniejszości, drugiej poświęconej retrospekcjom. Tak było w Rozbitym Imperium, tak było w poprzednich częściach Wojny Czerwonej Królowej i nie inaczej jest w Kole Osheim, gdzie kolejne perypetie Jalana przerywane są rozdziałami, w których bohater przypomina sobie o tym, co go spotkało między zakończeniem Klucza kłamcy a trafieniem na pustynię. Choć mogłoby się wydawać, że taki zabieg niepotrzebnie komplikuje kompozycję, spowalniając rozwój akcji, aby powrócić do wcześniejszych wydarzeń, to ostatecznie dwutorowo przedstawiana intryga spełnia swoje zadanie – tego typu interludia poświęcone balansującej na granicy snu i koszmaru wędrówce po zaświatach stanowią miłą odmianę wśród bardziej tradycyjnych rozdziałów, w których Jalan kłamie, ucieka, walczy o życie i od czasu do czasu, wbrew instynktowi, okazjonalnie zrobi coś heroicznego.

Mamy tu dzięki temu do czynienia ze znacznie sprawniej poprowadzoną akcją niż w przypadku często przynudzającego poprzedniego tomu – co więcej, znacznie częściej widzimy tu, jak główny bohater podejmuje decyzje z własnej woli, zamiast tylko być rzucanym przez los z jednego miejsca w drugie, niczym listek na wietrze. Ciekawie wypada jego rozwój, choć nazwanie tego rozwojem nie jest do końca zgodne z prawdą: sugeruje, że postać doświadczyła istotnej zmiany – zamiast tego Jalan otrzymuje okazje do pokazania, że jest kimś więcej niż tylko tchórzem i bawidamkiem, nie tracąc jednocześnie cech, które czynią go antybohaterem. Czytelnik zaczyna się w związku z tym zastanawiać – czy zmienił się on pod wpływem wędrówki u boku swoich kompanów, czy też te bardziej godne szacunku elementy jego osobowości zawsze w nim tkwiły i czekały na to, by się uzewnętrznić? Można go interpretować na oba z tych sposobów, i to w głównej mierze właśnie dzięki temu, w jaki sposób Lawrence scharakteryzował w tej książce Jalana jest to mój ulubiony tom tego cyklu...

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

… przynajmniej, jeśli chodzi o 95% książki. Niestety, noga powinęła się autorowi na samej mecie, jako że epilog całej historii pozostawia w ustach gorzki posmak z racji tego, jak Lawrence przełamuje pewne fabularne schematy tylko po to, by sobie z nich zażartować. Nie wypada to jednak zbyt dobrze, zwłaszcza, że również i zakończenie samo w sobie sprawia wrażenie zbyt krótkiego jak na długi czas, który spędziliśmy wraz z bohaterami – przydałoby się dłuższe, bardziej emocjonalne pożegnanie zarówno z nimi, jak i wykreowanym przez pisarza światem, jako że jest to póki co jego ostatnia książka w nim osadzona.

Pewne zarzuty można mieć również wobec długiej sekwencji oblężenia, do której dochodzi mniej więcej w połowie powieści, ponieważ jest ona wprawdzie dość interesująco napisane, ale ostatecznie nie ma ona zbyt wielkiego wpływu na przebieg fabuły – spokojnie dałoby się odchudzić książkę o kilkadziesiąt stron, nie tracąc zbyt wiele istotnej treści. Na koniec wreszcie, szkoda, że racji zastosowania narracji pierwszoosobowej postacie nie będące protagonistą otrzymują mniej miejsca na kartach powieści niż na to zasługują – poziom intrygi prawdopodobnie zyskałby na tym, gdyby Snorri, Czerwona Królowa i inni przedstawiciele drugiego planu pojawiali się częściej.

Pomimo pewnych słabości, zakończenie cyklu Wojna Czerwonej Królowej spełnia jednakże swoje zadanie, ogółem stanowiąc satysfakcjonującą konkluzję historii o tym świecie, rozpoczętej w Księciu Cierni. Nie jest to raczej seria, która znajdzie się w czołówce czyjegokolwiek zestawienia ulubionych dzieł fantasy, ale nie można jej odmówić tego, że potrafi przykuć uwagę czytelnika podczas lektury – z tego też powodu, jeśli podobało się wam Rozbite Imperium, to i perypetie księcia Jalana powinny was usatysfakcjonować, jeśli tylko przymkniecie czasem oko na to, że autorowi zdarza się czasem powtarzanie tych samych motywów.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Koło Osheim
Cykl: Wojna Czerwonej Królowej
Tom: 3
Autor: Mark Lawrence
Wydawca: Papierowy Księżyc
Data wydania: 17 kwietnia 2019
Liczba stron: 640
Oprawa: miękka
Format: 143×205mm
ISBN-13: 978-83-65830-43-2
Cena: 47,90 zł



Czytaj również

Koło Osheim
- fragment
Klucz kłamcy
Dzielny Książę Jalan ucieka... znowu
- recenzja
Książę głupców
Tchórz i wojownik, światło i ciemność
- recenzja
Święta Siostra
Zmęczenie materiału
- recenzja
Szara siostra
Hogwart: wersja dla mniszek skrytobójczyń
- recenzja
Czerwona siostra
Urodzona, by zabijać
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.