Jest krew
Kolejna strona z pamiętnika rzemieślnika
Skąd ta myśl? Ano stąd, że wszystkie cztery zawarte w zbiorze teksty zdają się efektem sumiennej pracy człowieka, który ma niepodważalne umiejętności i olbrzymie doświadczenie w swoim zawodzie, ale nie zawsze stara się odrzucać wyuczone automatyzmy. Opowiadania reprezentują solidny i niezwykle równy poziom, można wśród nich wskazać najlepsze i najgorsze, ale od uśrednionej jakości żadne nie odbiega – czytelnik otrzymuje książkę bardzo równą. Tylko tyle i aż tyle.
Niezaprzeczalną zaletą prozy Kinga na tym etapie jego kariery jest umiejętność wytworzenia immersji właściwie od ręki. Nie potrzebuje długich rozdziałów poświęconych szczegółowej ekspozycji, żeby zachęcić czytelnika do zaangażowania się w opowieść – wystarczy kilka zdań. Oczywistym fundamentem tej właściwości jego pisarstwa jest dryg do interesującego opisywania codzienności – King zawsze wiedział, gdzie wystarczy ogólne przedstawienie zupełnie zwyczajnej sytuacji, a gdzie przyda się skupić na jednym czy dwóch niecodziennych szczegółach, żeby jednocześnie zabawić czytelnika i zapewnić sobie jego uwagę.
Nieważne czy podczas tych pierwszych scen towarzyszymy głównemu kolejnemu bohaterowi-pisarzowi (po swój ulubiony archetyp King sięga w jednym z opowiadań tomu, w Szczurze), o którym po zakończeniu lektury będziemy mogli spokojnie zapomnieć, czy znanej miłośnikom autora Holly Gibney – w każdym z tych światów można się od razu poczuć jak w domu, mając zarazem wrażenie, że mimo pozornej oczywistości skrywają tajemnice.
Ta immersja, co ważne, utrzymuje się od początku do samego końca – czytelnik może się niekiedy nieco znudzić, mogą zdarzyć się momenty, kiedy będzie się bawił nieco gorzej albo pokręci głową nad mniej udaną sceną, ale trudno wyobrazić sobie, aby podczas lektury tych opowiadań odpłynął myślami. Choć King bardzo często osadza swoje nadnaturalne opowieści w zwyczajnych okolicznościach, to Jest krew, paradoksalnie, stanowi obietnicę ucieczki od codzienności – to lektura, przy której można zapomnieć o troskach szarego dnia.
Tym, czego w zbiorze nie uświadczymy, jakkolwiek by to nie zabrzmiało, jest błysk; tak jak zaznaczałem, nie ma tu żadnego opowiadania, które szczególnie wybijałoby się ponad poziom solidnej rzemieślniczej roboty. W trzech spośród czterech tekstów King z pewnością nie rzuca się na głęboką wodę: Telefon pana Harrigana to wariacja opowieści o trumnach ratunkowych z zestawem mało przekonujących refleksji o coraz większym wpływie techniki na ludzkie życie, Jest krew jest bezpośrednim sequelem Outsidera, a Szczur to kolejne spotkanie z cierpiącym na kryzys twórczy pisarzem, który musi coś poświęcić dla sztuki.
Najambitniejszą próbą artystyczną jest Życie Chucka – w tym opowiadaniu autor stara się połączyć trzy różne pomysły (każdy będący kanwą osobnego rozdziału) w spójną całość… z odwróconą chronologią. I choć wydaje się to niemożliwe w przypadku projektu tak karkołomnego, to także i tu czytelnik dostaje solidną lekturę, będącą ani zupełną porażką, ani wielkim sukcesem. Chyba że za taki uznać fakt, iż efekt tak wymyślnego połączenia da się czytać bez zgrzytania zębami.
Oto pięćset stron Kinga. Przyjemna, wciągająca lektura zdolna uprzyjemnić kilka słonecznych popołudni. Z całą pewnością nie wybitna, ale bez wątpienia też nierozczarowująca. Dla wszystkich, którzy cenią sobie pisarstwo autora z Maine, jest to pewny strzał – kolejna efekty pracy utalentowanego rzemieślnika.
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0
Dodaj do swojej listy:
Tytuł oryginalny: If It Bleeds
Autor: Stephen King
Tłumaczenie: Tomasz Wilusz
Wydawca: Prószyński i S-ka
Data wydania: 22 lipca 2025
Liczba stron: 512
Oprawa: twarda
Format: 147 x 208 mm
ISBN-13: 978-83-8391-233-2
Cena: 59,99 zł







