Manasypow Dmitrij, Droga stali i nadziei
» Recenzje » Ja, Inkwizytor. Głód i Pragnienie.

Ja, Inkwizytor. Głód i Pragnienie.

Ja, Inkwizytor. Głód i Pragnienie.
Tak się złożyło w moim czytelniczym życiu, że seria o inkwizytorze Mordimerze Madderdinie zawsze mnie omijała. W końcu jednak trafiło i na mnie, gdy mój przyjaciel postanowił "nawrócić" mnie na ten cykl książek, podrzucając mi Głód i Pragnienie. Zawsze byłem ciekaw co Jacek Piekara ma do zaprezentowania, więc szybko oddałem się lekturze.

Po przeczytaniu powieści, ciężko było mi wypowiedzieć się na jej temat. Zasadniczo podobała mi się – lekka i przyjemna pozycja, pozbawiona nużących fragmentów. Pochłonąłem ją w dwóch posiedzeniach, ale niestety czułem, że coś jest nie tak. Dopiero po dłuższej przerwie i ponownym przebrnięciu przez cały tekst, zrozumiałem co mi nie odpowiadało.

Nie jest to pierwsza część przygód popularnego inkwizytora, a chronologicznie mieści się mniej więcej`w środku cyklu i opisuje wydarzenia rozgrywające się, gdy Mordimer rozpoczynał swoją karierę. W książce tej możemy znaleźć dwa opowiadania – pierwsze, krótkie Wiewióreczka oraz główne danie, czyli tytułowe Głód i pragnienie.

Wiewióreczka to bardzo zgrabna fabuła zmieszczona na kilkudziesięciu stronach. Nie jest stricte historią o inkwizycji, gdyż główny bohater nie zajmuje się polowaniem na zwolenników ciemnych mocy, a raczej dorabia w półświatku prowadząc śledztwo i starając się uszczknąć jak najwięcej dla siebie. Tekst jest mocno humorystyczny zarówno dzięki cynicznemu poczuciu humoru protagonisty, jak i trochę karykaturalnej postaci Tomasza.

Drugie opowiadanie jest poważniejsze. Wciąż nie brakuje tutaj kąśliwych słów oraz przewrotnych przemyśleń Mordimera, ale jest miejsce dla głębszej, bardziej złożonej fabuły, dylematów moralnych, trupów, a nawet romansu. Wszystko zostało napisane i poprowadzone w sposób, który wciąga, a nawet może zaskoczyć w kilku miejscach.

Językowo obie historie stoją na przyzwoitym poziomie. Narracja prowadzona jest pierwszoosobowo, co w tym przypadku oznacza dużą ilość wewnętrznych monologów na przeróżne tematy. Na szczęście większość jest dość błyskotliwa, więc czyta się je z przyjemnością, a książka przez cały czas trzyma poziom. Podobnie sprawa wygląda z dialogami, chociaż tutaj podzieliłbym je na dwa rodzaje: "Mordimer rozmawia z kimś o porównywalnym intelekcie" oraz "Mordimer rozmawia z kimś głupszym od siebie". I jeden i drugi typ postaci jest na swój sposób zabawny i ciekawy, ale czasem odnoszę wrażenie, że są to po prostu dwie osoby, które przybierają różne imiona oraz wyglądy. Pierwszy jest cyniczny, podobnie jak tytułowy inkwizytor, drugi głupi, pozbawiony silnej woli i stworzony po to, by protagonista mógł go szybko zdominować.

O ile sami bohaterowie nie są zbyt różnorodni, fabuła posiada kilka zwrotów akcji i potrafi wciągnąć. Oczywiście w tym temacie dominuje główne opowiadanie, gdyż Wiewióreczka bardziej przypomina komedię. Można odnieść wrażenie, że krótka historia o kupcu trafiła do książki, ponieważ Głód i Pragnienie okazały się trochę za krótkie. Moim zdaniem zamiast wpychać pomniejsze opowiadanie, można było rozbudować niektóre wątki – na przykład dołączenie się do Mordimera Bliźniaków, jego późniejszych towarzyszy. Wyobrażałbym sobie ten motyw trochę lepiej dopieszczony, przedstawiony w bardziej przekonujący sposób. Ale nie będę przesadnie na to narzekał, bo to wciąż kawał bardzo dobrej lektury. Jeśli poświęcicie dwadzieścia minut by się wczytać, najprawdopodobniej nie odpuścicie aż do ostatniej strony.

Skoro oba teksty są dobre, to skąd uczucie, że coś jest nie tak? Głównym problemem jest tutaj sam główny bohater. Może to dziwnie brzmieć, ale Mordimer Madderdin jest tym elementem powieści, który wyrywa nas ze stworzonej fikcji, ponieważ jest zupełnie nieprzekonujący jako postać. Szkopuł w tym, że pomimo pozornych wad, jest to człowiek doskonały i widać jak bardzo autor lubi swojego pupilka. Nasz inkwizytor jest niezwykle przenikliwy, sprytny, kreatywny, spostrzegawczy, to mistrz uwodzenia oraz sztuki miłosnej, potrafiący też świetnie negocjować i zastraszać. Wszystko czego dotknie się Mordimer, musi zakończyć się pełnym sukcesem – co do tego czytelnik nie ma wątpliwości od pierwszej strony do ostatniej. Zabija to u czytelnika czerpane z historii emocje, a pozostaje jedynie poznawanie fabuły, zastanawianie się nad ewentualnymi losami pozostałych bohaterów, które już nie są tak fascynujące, ponieważ są jedynie tłem dla protagonisty.

Kwintesencją bezkarności Mordimera jest dla mnie scena gdy postanawia przełożyć przez kolano i zlać po gołej dupie zamężną kobietę, podczas gdy jej mąż przebywa niczego nieświadomy w pokoju obok. Scena nie ma większego sensu, aż prosi się o jakieś dodatkowe powikłania z tego wynikające, ale nic tego. Inkwizytor miał ochotę komuś przyłożyć, więc to zrobił. Pobita boi się do tego przyznać, nikt niczego nie zauważył, wszystko jak zawsze poszło po myśli bohatera. Pozostawia to pewien niesmak.

Głód i pragnienie to wciąż ciekawa, dobrze napisana fantastyka, której czytanie sprawia przyjemność, a to chyba najważniejsze. Niestety, jeśli ktoś lubi pozycje zaskakujące, bawiące się z odbiorcą i trzymające go w ciągłym napięciu – tutaj poczuje się rozczarowany. Jeśli książki byłyby jedzeniem, to dzieło Jacka Piekary stanowiłoby proste śniadanie – smaczne, pożywne i łatwe do zrobienia. Nie jest to jednak posiłek na który czekamy z wytęsknieniem, by móc się nim delektować i wspominać jeszcze przez pewien czas.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Tak czy siak, smacznego!

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
6.5
Ocena recenzenta
7
Ocena użytkowników
Średnia z 6 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Ja, inkwizytor. Głód i pragnienie
Cykl: Mordimer Madderdin
Autor: Jacek Piekara
Wydawca: Fabryka Słów
Data wydania: 28 lutego 2014
Liczba stron: 352
Oprawa: miękka
Format: 125x195 mm
Seria wydawnicza: fantastyczna fabryka
ISBN-13: 978-83-7574-973-1
Cena: 39,90 zł



Czytaj również

Ja, inkwizytor. Kościany galeon (audiobook)
Ja, inkwizytor się kończy, Sługa boży się zaczyna
- recenzja
Ja, inkwizytor. Bicz boży - Jacek Piekara
Inkwizytor wciąż walczy
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

earl
   
Ocena:
+1

opisuje wydarzenia rozgrywające się, gdy Mordimer rozpoczynał swoją karierę.

W zasadzie jest to już 4 tom cyklu "Ja, inkwizytor" i minęło parę ładnych lat od kiedy Mordimer skończył naukę w Akademii w Koblencji, więc trudno powiedzieć, żeby tu rozpoczynał swoją karierę.

 

 

 

 

02-07-2016 17:50
Eliash
   
Ocena:
+1

Przepraszam za tak duży skrót myślowy. Nie chodziło mi oczywiście, że jest świeżo upieczonym absolwentem. Po prostu podejmowane przez niego zadania są niższego szczebla, niż to co się działo w głównej serii.

04-07-2016 09:31
earl
   
Ocena:
+1

Czy są niższego szczebla? Mam wrażenie, że już w pierwszych latach swojej kariery Mordimer mierzył się z siłami co najmniej tak silnymi jak w głównej serii. Przykładem chociażby opowiadanie "Dotyk zła" (tom II) czy powieść "Bicz Boży" (tom III). Chociaż faktycznie, tom opowiadanie "Wiewióreczka" a nawet "Głód i pragnienie" to jednak niższy poziom trudności od poprzednich wyzwań.

04-07-2016 10:36

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.