» Recenzje » Imię wiatru - Patrick Rothfuss

Imię wiatru - Patrick Rothfuss


wersja do druku

Kolejne dziecko Tolkiena

Autor: Redakcja: Tomasz 'vatomp' Prusicki

Imię wiatru - Patrick Rothfuss
O tym, że Tolkien nazywany jest "mistrzem" nikogo informować chyba nie trzeba. Nie wiadomo, jak wyglądałoby fantasy bez Władcy pierścieni i nigdy wiedzieć nie będziemy – powieść ta wywarła ogromny wpływ na gatunek, a debiutancka powieść Patricka Rothfussa jest kolejnym tego potwierdzeniem.

Kote żyje spokojnie, jedynym jego zmartwieniem jest zły stan dróg, który nie sprzyja zbyt wielkiej liczbie klientów w jego karczmie. Wszystko zmienia się pewnego wieczora, kiedy do lokalu wkracza jeden ze stałych bywalców – nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, że jest on cały zakrwawiony. Okazuje się, że do krainy "na końcu świata" przybywają legendarne demony. Wraz z potworami pojawia się też ktoś inny – Kronikarz, tajemniczy człowiek, który wie o przeszłości Kotego zadziwiająco dużo.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Każdy, kto ma chociażby najmniejsze pojęcie o do bólu tradycyjnym fantasy, może już podejrzewać, jak mniej więcej wygląda fabuła Imienia wiatru – pozornie zwykła postać, ukrywająca mroczne tajemnice z przeszłości i która jest zapewne wielkim bohaterem. Nietrudno się domyślić, iż jej życiorys poznamy z każdej strony. Jednak z drugiej strony jestem pewien, że wszyscy, którzy czytali powieść, zgodzą się ze mną, iż jest w niej coś niezwykłego. Wydawca nazwał to "nienachalnym klimatem fantasy". Na okładce jest też mowa o "pieśni" – w tym drugim określeniu rzeczywiście coś jest. Kote snuje swą opowieść powoli, w świetnie dobranym rytmie, kilkakrotnie przerywając ją ciekawymi komentarzami. I choć trzeba by być całkowicie odciętym od rynku wydawniczego, żeby nazwać Imię wiatru oryginalnym, to warto zaznaczyć, iż posiada ono pewne cechy charakterystyczne.

Oczywistym jest, iż Kote wciela się w rolę narratora. Co można powiedzieć o nim jako o postaci? Znowu należy przypomnieć o stereotypach, którymi Imię wiatru jest przesiąknięte – mamy więc niezwykle pojętnego, ale psotnego ucznia, któremu życie rzuca kłody pod nogi. Ma wiele talentów, wśród nich ten, który jest wielce przydatny w zniechęcaniu do siebie ludzi. Spodobało mi się, iż autor specjalnie nie "wygładził" tej postaci – Kote ma wiele wad, wśród których szczególnie widoczna jest pycha. Sprawia to, że łatwiej się do naszego bohatera przywiązać – zdecydowanie milej spędzać czas z człowiekiem niż z pozbawioną uczuć maszyną. Trochę gorzej ma się sprawa z postaciami pobocznymi – właściwie nie ma nic, co mogłoby je wyróżniać wśród setek tomów z fantastyką. Mamy poważnych mistrzów, mamy dobrodusznych przyjaciół, mamy archetypicznego przeciwnika – jak zwykle.

W stylu Rothfussa nie mogę wskazać na nic szczególnego, poza jednym – nie nuży on nawet w najmniejszym stopniu. Jak już wspomniałem, historia toczy się niespiesznie, jest przy tym rozłożona na grubo ponad osiemset stron – a mimo to nie miałem ani razu uczucia znudzenia czytaniem. A nie jest to zaleta wynikający tylko i wyłącznie z intrygującej budowy – wpływa na to także stylistyka tekstu. Pisarz w lwiej części tekstu posługuje się językiem prostym, używając dobrze wszystkim znanych związków frazeologicznych i popularnych chwytów, oddziałujących choćby na napięcie. Wszystko to pozwala bezproblemowo pędzić przez opowieść, nie zmuszając do znanego z niektórych książek samozaparcia, aby tylko przewrócić kolejną kartkę.

Wydanie zaskoczyło mnie pozytywnie. Choć okładka nie grzeszy ani pięknością, ani oryginalnością, to jednak też nie szpeci książki. Pochwalę natomiast Rebis za przygotowanie tekstu – bardzo dobre tłumaczenie w połączeniu z porządną korektą (w końcu!) w pełni zadowalają. Śmiem twierdzić, że ktoś wreszcie zauważył, że tekst trzeba przejrzeć przed wydaniem, żeby nadawał się do czytania.

Dla kogo jest ta książka? Powiem przewrotnie: dla fanów tradycyjnego fantasy – raczej nie. Wy poznaliście takie historie już wzdłuż i wszerz, więc ta może was znudzić. Jeśli jednak nie boicie się schematyczności – możecie spróbować, nie powinniście być zawiedzeni. Jeżeli natomiast gustujecie w innych rodzajach fantastyki (tak jak niżej podpisany), to polecam – ja sam znalazłem w książce kilka godzin naprawdę porządnej rozrywki, która pozwala odpocząć od cięższych dzieł.
7.5
Ocena recenzenta
8.72
Ocena użytkowników
Średnia z 38 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Imię wiatru (The Name of the Wind)
Cykl: Kroniki królobójcy
Tom: 1
Autor: Patrick Rothfuss
Tłumaczenie: Jan Karłowski
Wydawca: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Data wydania: 11 września 2008
Liczba stron: 888
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7510-060-0
Cena: 43,90 zł



Czytaj również

Muzyka milczącego świata
Sto pięćdziesiąt stron o niczym
- recenzja
Imię wiatru
Trochę Harry'ego, trochę Geda
- recenzja
Imię wiatru - Patrick Rothfuss
Epicka opowieść (nie)zwykłego karczmarza
- recenzja
Strach mędrca - Patrick Rothfuss
Strach czytelnika
- recenzja
Strach mędrca. Tom 2 - Patrick Rothfuss
O zbieraniu ikspeków
- recenzja
Strach mędrca. Tom 1 - Patrick Rothfuss
Imię wiatru 2.0
- recenzja

Komentarze


~Ina

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
A mnie się spodobał lab.
To znaczy, laboratoria alchemiczne i warsztaty są pokazane bardzo wiernie i widać, skąd przywiało autora. Lubię takie drobiazgi.
Opisy przyrody, że tak powiem, także rządzą, a zwłaszcza gatunkologia, anatomia i zwyczaje klasycznych stworzeń magicznych (bez spoilerów).
W ogóle to jest trochę fantasy na opak. Autor niby używa klisz, ale i z bohatera większy cwaniak niż bohater, legendę wytworzył sobie osobiście i trochę przy okazji, magia jest nauką zgodną z prawami fizyki itp.
Zwłaszcza idea, że bohater fantasy zdobywa wszystko za pomocą zdolnej mózgownicy, osiągnięć stricte intelektualnych, a nie mieczy-w-kamieniu-i-znalezionych-smoków, przypadła mi do gustu.
Plus ukłony Dickensowskie.
No, nie jest ta książka taka głupia.
26-10-2008 22:08
~Ina

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Natomiast recenzent chyba tak się wystraszył oskarżeń o spoilery, że nie napisał o niej praktycznie nic, prócz ogólników, niekiedy nadmiernych.
Naprawdę, bez obaw - nie trzeba przesadzać w drugą stronę.
26-10-2008 22:12
assarhadon
   
Ocena:
0
Ostatni akapit: Fani tradycyjnego fantasy mają gustować w innych rodzajach fantastyki...? Trochę to zbyt pokrętne.
"Wydanie zaskoczyło mnie pozytywnie. Choć okładka nie grzeszy ani pięknością, ani oryginalnością, to jednak też nie szpeci książki." - z tego wynika, że to, co nie szpeci, zaskakuje...?;)
Dobra, nie czepiam się. Jaka książka, taka recenzja....
27-10-2008 06:40
Mandos
   
Ocena:
0
Recenzja słaba. Wydaje mi się, że redakcja trochę przyspała. Bardzo ciężko mi się czytało te wszystkie "najmniejsze pojęcia o do bólu tradycyjnym fantasy" czy o "okładkach nie grzeszących pięknością" (urodą?). A dałoby się wychwycić jeszcze kilka takich kwiatków.

Podsumowując, recenzja na minus, książka bez oceny. Na razie "tradycyjne fantasy" jakoś mnie nie pociąga ale skoro to jest przyzwoicie napisane to może kiedyś sięgnę po tą książkę.

ps. Brak informacji o cyklu, bo jak rozumiem tom 1 rozpoczyna jakiś "serial".
27-10-2008 09:06
Charleene
   
Ocena:
0
"Wydanie zaskoczyło mnie pozytywnie. Choć okładka nie grzeszy ani pięknością, ani oryginalnością, to jednak też nie szpeci książki." - z tego wynika, że to, co nie szpeci, zaskakuje...?;)"
Jeżeli chodzi o fantastyczne okładki - myślę, że zdecydowanie tak. Bardzo rzadko nie są brzydkie. ;-)

A mnie się recenzja podobała, nie uważam by była źle napisana, i chyba zainwestuję w Imię wiatru gdy się ono na mnie natknie.
27-10-2008 10:06
~Tordis

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Mandos, cykl ma sie skladac z trzech ksiazek, druga, zatytulowana "The Wise Man's Fear", w UK bedzie dostepna juz za 70 dni. Nie wiem, jak sie sprawy maja z polskim tlumaczeniem, ale pozostaje liczyc na to, ze Rebis szybko upora sie z wydaniem drugiej czesci tej schematycznej, ale mimo wszystko wciagajacej trylogii.
03-02-2010 14:14

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.