» Recenzje » Hołd dla mroku - Adrian Tchaikovsky

Hołd dla mroku - Adrian Tchaikovsky


wersja do druku

Żarty się skończyły

Autor: Redakcja: Bartłomiej 'baczko' Łopatka

Hołd dla mroku - Adrian Tchaikovsky
Niewielu pisarzy ma odwagę rozpoczynać karierę wielotomowym cyklem: Adrian Tchaikovsky obaw najwyraźniej nie ma, planując swój debiutancki cykl Cienie Pojętnych na dziesięć tomów. Świadomość, że aby poznać całość fabuły trzeba zaopatrzyć się w całą serię może wprawdzie odstraszyć niektórych od zainwestowania w twórczość autora, nie jest jednak aż tak źle – seria jest podzielona na jedną czterotomową historię, i następujące po niej dwie trylogie. Dlatego też wraz z finałem czwartej powieści, Hołdem dla mroku dobiega końca dotychczasowa linia fabularna.

Wojna na Nizinach wkracza w ostatnią, decydującą fazę. Imperator Alvdan II rezygnuje z subtelności i rozkazuje zmiażdżyć wszelki opór w Kolegium, Solarno i Tarku, a także odzyskać kontrolę nad zbuntowanym Szarkiem. Sprzymierzone wojska Zukowców, Mrówców, Ciemców i Modliszowców nie mogą sobie pozwolić na żadną porażkę, jeśli mają zamiar zwyciężyć w tej wojnie. Stenwold wyrusza na ziemie Ważek, by poszukiwać nowych przymierzy; Cheerwell i Thalryk próbują wspomóc rebeliantów w okupowanej Mynie, podczas gdy Salma i jego oddziały partyzantów nękają znacznie liczniejszą armię Osowców. W tym samym czasie Acheos leczy rany wśród rodaków, a Tisamon wyrusza z misją zabicia Imperatora. Równie ważne wydarzenia rozgrywają się z dala od pól bitewnych – rezydujący w stolicy Imperium czarnoksiężnik Uctebri zdobył wreszcie Szkatułę Cieni, źródło olbrzymiej mocy, mającej umożliwić mu przejęcie kontroli nad państwem i obsadzenie na imperialnym tronie młodszej siostry Alvdana. Ta jednak nie ma zamiaru zostać posłuszną marionetką Moskitowca i szykuje własny plan zdobycia władzy.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Olbrzymia liczba wątków to największa z zalet Hołdu dla mroku i głównie dlatego uważam ten tom za najlepszy z serii. Nie ma chwili wytchnienia, w niemal każdym rozdziale dzieje się coś interesującego, a częste zwroty akcji utrzymują zainteresowanie lekturą. W Imperium Czerni i Złota przeszkadzały dłużyzny – w tym tomie Tchaikovsky poradził sobie zdecydowanie lepiej. Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony, widząc, że podróż bohaterów do dalekiej krainy nie trwała pół książki, a zaledwie kilka stron! Szkoda tylko, że powieść jest tak krótka w porównaniu do poprzedniczek – w ciągu niespełna pięciuset stron widzimy więcej bitew i kluczowych dla fabuły zdarzeń niż podczas pierwszych dwóch tomów, przez co niektóre wątki kończą się za szybko. Najbardziej uwypukla się to w zakończeniu: po kulminacji historii, czytelnik otrzymuje zaledwie kilka stron epilogu - książka zwieńczająca łuk fabularny powinna należycie zakończyć najważniejsze wątki, czego w Hołdzie... zabrakło.

Zarzut ten można odnieść także do postaci – ze względu na ich liczebność, każdy z głównych bohaterów otrzymuje stosunkowo niewiele miejsca na kartach powieści. Wprawdzie wielu z nich zyskało lepszy i bardziej interesujący szkic psychologiczny – zwłaszcza Tisamon, którego wątek dość nieoczekiwanie stał się jednym z najciekawszych w powieści. Moi dotychczasowi ulubieńcy (Thalryk, Totho, Drephos) też utrzymują dobrą formę, ale o kilku postaciach można powiedzieć tylko tyle, że są – choćby Nero i Tynisa, których rola w fabule jest niewielka. Szkoda też, że kilkoro intrygujących bohaterów drugoplanowych pojawia się zbyt rzadko – skrytobójca Cesta i polityk Teornis są na tyle barwni, że mogliby dołączyć do grona głównych postaci.

Jednym z najczęstszych zarzutów wobec poprzednich części była zdecydowana niechęć autora do uśmiercania postaci. W Hołdzie... Tchaikovsky zmienił to i ilość poległych niemal dorównuje książkom Martina lub Eriksona. Fabuła zyskała na nieprzewidywalności, gdyż wcześniej mogliśmy być pewni, że nic nie stanie się głównym bohaterom i nawet w największych opałach ktoś ich uratuje. Można tylko mieć pretensje do autora, że kilka postaci zostało zabitych tylko po to, by zaskoczyć czytelnika, a ich śmierć nie ma wpływu na dalszą akcję. Niektórzy mogą rzec, że tak wygląda prawdziwe życie, i książka staje się dzięki temu bardziej realistyczna, ale sam oczekuję od powieści czegoś innego, i niepotrzebne zabijanie bohaterów uważam za brak pomysłu pisarza na wykorzystanie ich w fabule – tak więc minus.

Hołd dla mroku to jak na razie najlepszy tom Cieni Pojętnych – wspomniane wady nie pozwalają wprawdzie w pełni cieszyć się powieścią, ale suma zalet książki przewyższa jej niedociągnięcia. Tchaikovsky coraz lepiej sobie radzi jako pisarz, co pozwala wierzyć, że kolejne powieści osadzone w tym świecie będą jeszcze lepsze.
8.0
Ocena recenzenta
8.14
Ocena użytkowników
Średnia z 11 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Hołd dla Mroku
Cykl: Cienie Pojętnych
Tom: 4
Autor: Adrian Tchaikovsky
Tłumaczenie: Andrzej Sawicki
Wydawca: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Data wydania: 16 listopada 2010
Liczba stron: 464
Oprawa: miękka
Format: 132×202mm
Cena: 33,90 zł



Czytaj również

Dzieci czasu
Między nami pająkami
- recenzja
Pieczęć Robaka
Pożegnanie... lecz czy na pewno?
- recenzja
Wrota mistrza wojny
Koniec jest bliski
- recenzja
Podniebna wojna – Adrian Tchaikovsky
Ci wspaniali Pojętni w swych latających maszynach
- recenzja
Spadkobiercy ostrza - Adrian Tchaikovsky
Cisza przed burzą
- recenzja
Morska straż - Adrian Tchaikovsky
Ahoj, podmorska przygodo!
- recenzja

Komentarze


Dawidek
   
Ocena:
0
Dwie kropki na końcu ;) Kurczę, kusi mnie ta seria, oj kusi...
21-05-2011 19:48
Scobin
   
Ocena:
0
Poprawione. Nie przeze mnie co prawda, ale poprawione. ;)
21-05-2011 21:03

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.