» Recenzje » Fałszywe lustra - Siergiej Łukjanienko

Fałszywe lustra - Siergiej Łukjanienko

Fałszywe lustra - Siergiej Łukjanienko
Jak pisał Zagajewski: "Smutno żyć bez utopii, mieć oczy szeroko otwarte, za wcześnie rozumieć to, co inni poznali dopiero po śmierci. Żyć bez nadziei, stwarzając się codziennie od nowa…". Nic dziwnego, że krainy szczęścia, te magiczne miejsca, niemalże od początków ludzkości funkcjonują w literaturze, filozofii, sztukach pięknych. U Łukjanienki krainą spełnionych marzeń miała być Głębia, wirtualna rzeczywistość wykreowana na potrzeby powieści Labirynt odbić. Miejsce, w którym każdy może być kim zechce, rzecz jasna pod warunkiem posiadania dostatecznej ilości gotówki i komputera. W Głębi nieśmiały dzieciak może stać się potężnym wojownikiem łamiącym niewieście serca, a zakompleksiona kura domowa − właścicielką ogromnej korporacji. Płeć, wyznanie, wiek i rasa nie mają znaczenia, gdyż można je dowolnie zmieniać przy każdej wizycie. Program oddziaływujący na podświadomość sprawia, że nie ma mowy o wrażeniu obcości: Głębia jest jak najbardziej realna, tutaj naprawdę można przeżywać cudowne chwile. Rzecz jasna, można również uzależnić od tego lepszego życia, ale od tego byli nurkowie: ludzie, którzy potrafili w dowolnym momencie opuścić Głębię bez pośrednictwa programu. Gdy zapominałeś o rzeczywistości, gdy siedziałeś godzinami przed komputerem, zapominając o podstawowych potrzebach – nurek wyciągał Cię z Głębi.

Drugi tom dylogii Łukjanienki rozpoczyna się w momencie, gdy nurkowie przestali istnieć. Głębia już ich nie potrzebuje, a oni sami w dużym stopniu utracili swoje umiejętności. Leonid, znany nam z poprzedniej części, jest jednym z tych, którzy nie potrafią się z tym pogodzić – nie potrafi sobie także radzić w "prawdziwym" życiu. Godzi się na upokarzającą pracę, byle tylko jak najdłużej pozostawać w Głębi. Powoli traci kontakt z żoną, nie odnajduje się w moskiewskiej rzeczywistości, wykorzystując każdą chwilę, by wrócić do wirtualnego świata, gdzie kiedyś był Strzelcem, żywą legendą. Sam o sobie mówi, że przynależał do: "Specyficznej kasty, która wrosła w swój wymyślony świat i niemal zapomniała
o prawdziwym."


Wirtualny świat jednak pewnego dnia upomina się o nurka. Ginie człowiek, co się zdarza codziennie: jednak ten ginie w Głębi, miejscu wydawałoby się najbezpieczniejszym. Pojawiają się plotki, że istnieje broń, która potrafi zabijać w wirtualnej rzeczywistości. Broń trzeciej generacji; taka która nie spali ci dysku, ani też nie "wyrzuci" cię z gry. Leonid postanawia odnaleźć zabójców i zniszczyć to narzedzie, doskonale wiedząc, że pojawienie się prawdziwej broni w Głębi, to śmierć tej ostatniej. Kto zaryzykuje zanurzenie się w wirtualnym świecie, gdy w każdej chwili może zostać zabity?

Konieczne stanie się wejście na ostatni poziom gry Labirynt Śmierci. Po drodze Leonid koptuje swój mały oddział: ekscentrycznego bogacza Czyngiza, hakera słusznie nazywanego Maniakiem, małolata Pata i osobnika o wdzięcznej ksywce Padlina. Przy okazji okaże się, że tajemnicza broń nie jest najważniejszym i jedynym zagrożeniem dla obecnego status quo Głębi.

Łukjanienko wykorzystuje klasyczny motyw zbierania drużyny i wyciska z niego, co tylko się da. Na pierwszy rzut oka mamy do czynienia z kryminalną intrygą, osadzoną w wirtualnym świecie, nietrudno jednak dostrzec drugie dno, w którym Łukjanienko zdaje się być moralizatorem, grzmiącym do nas z ambony. Bardzo dobitnie pokazuje, co przynosi bezrefleksyjne korzystanie ze zdobyczy technologii, przy okazji bezlitośnie piętnuje współczesnego człowieka, który z pomocą nowinek technicznych odcina się od świata rzeczywistego − coraz bardziej samotny, coraz bardziej nieszczęśliwy. Utopia po raz kolejny nie przynosi ukojenia… Przy okazji dostaje się także rzeczywistości, której nieciekawe oblicze powoduje, że coraz więcej ludzi ucieka w różne używki: narkotyki, alkohol czy też wirtualne światy, które eksplorowane są kosztem życia "tu i teraz". Udało się także w wiarygodny sposób ukazać problem uzależnienia, nie tylko na przykładzie Leonida. Na wszystko to patrzy Łukjanienko z punktu widzenia mieszkańca Rosji, dzięki czemu powieść miejscami czyta się jak literaturę obyczajową, choć scen z życia codziennego jest zdecydowanie mniej, niż na przykład w trylogii o Nocnym i Dziennym Patrolu.

Trochę za dużo tutaj moralizatorstwa i zadęcia, patos miejscami bywa nieznośny, a Leonid, kreowany na Ostatniego Sprawiedliwego, śmieszny. Na szczęście Łukjanienko potrafi tworzyć wiarygodnych, skomplikowanych i niejednoznacznych bohaterów, którzy w trakcie trwania powieści wielokrotnie nas zaskakują. Podobał mi się także motyw desperackiej próby ocalenia Głębi, która, choć niedoskonała, była najbliższa prawdziwej utopii. I to wydaje się najważniejsze w powieści rosyjskiego pisarza − nie fajerwerki akcji czy też śmieszne już dzisiaj opisy wymagań sprzętu komputerowego: gdy skoncentrujecie się na tym ile giga bajtów ma dysk komputera Leonida, coś wam umknie.
7.0
Ocena recenzenta
8.2
Ocena użytkowników
Średnia z 5 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 4
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Fałszywe lustra (Фальшивые зеркала)
Cykl: Labirynt odbić
Tom: 2
Autor: Siergiej Łukianienko
Tłumaczenie: Ewa Skórska
Wydawca: MAG
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 11 września 2009
Oprawa: twarda
Format: 125 x 195 mm
ISBN-13: 978-83-7480-144-7
Cena: 29,99 zł



Czytaj również

Ząb czasu
Książki też się starzeją
Labirynt odbić - Siergiej Łukjanienko
Inny Łukjanienko
- recenzja
Szósty Patrol
Oblicza Zmroku
- recenzja
Szósty Patrol
Zjednoczeni we wspólnym celu
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.