» Recenzje » Dziewiąty dom

Dziewiąty dom


wersja do druku
Dziewiąty dom
Zapowiedzi oraz pierwsze recenzje Dziewiątego domu zapowiadały naprawdę interesujący debiut okrzepłej już w pisaniu Leigh Bardugo w nowym gatunku – horrorze. Mając już na koncie przygodowe i awanturnicze fantasy w ciekawym, żywym świecie, powinna dać radę. Co mogłoby pójść źle?

Niestety – sporo. Jak się bowiem okazuje nie tak łatwo stworzyć trzymającą w napięciu i zaciekawieniu historię grozy, dostatecznie powolną, by budować atmosferę stopniowego narastania zagrożenia, ale nie dość, aby czytelnika po prostu znudzić. Fabularny pomysł na Dziewiąty dom, rozpatrywany w oderwaniu od samej jego realizacji, jest interesujący i ciekawy, z bohaterką, jaka bez problemu zdobyłaby naszą sympatię, wręcz chcielibyśmy, aby się jej udało. Niestety przełożenie teorii na praktykę nie poszło tym razem zgodnie z planem.

Alex Stern jest studentką Yale nie dlatego, że zdobyła doskonałe wyniki SAT, wykazała się niesamowitymi osiągnięciami w liceum czy dzięki wpływom rodziców. Nie – władze skrytego, okultystycznego stowarzyszenia Lete wyciągnęły ją z najgłębszej dziury, jaką mogła pod sobą wykopać, zainwestowały w jej odwyk i zapewniły miejsce na pierwszym roku studiów. Dlaczego? Ponieważ Alex widzi Szarych – duchy, które pozostały na ziemi, zamiast udać się w dalszą drogę, czego nie potrafi nikt inny ani w Lete, ani żadnym innym podlegającym im stowarzyszeniu działającym w Yale. To nowe życie, będące naprawdę ogromną szansą dla Alex, sprawia jej jednak wiele trudności – wielu rzeczy bowiem nie potrafi. Na przykład skoncentrować się na nauce albo w ogóle uczyć się i tego, czego wymagają od niej na studiach, i tego, czego wymaga od niej Lete. Jej życie staje się jeszcze trudniejsze, gdy w okolicach kampusu zostaje odnaleziona martwa dziewczyna, której śmierć nosi znamiona okultystycznego rytuału.

Brzmi interesująco, prawda? Sęk w tym, że Bardugo postawiła na narrację niechronologiczną i prowadzoną z dwóch punktów widzenia – Alex oraz jej mentora, Darlingtona, który (co wiemy z prologu powieści) znika w ciągu pierwszego roku pracy bohaterki dla Lete. Oba zabiegi miały zapewne pomóc budować zainteresowanie oraz atmosferę niepokoju, wynikającego z niewiedzy, co właściwie spotkało protagonistów powieści. Ostatecznie jednak dostajemy długie fragmenty wyjaśniające nam działanie świata (raczej z gatunku "powiedz" niż "pokaż"), przez co efekt jest odwrotny od przypuszczalnie zamierzonego. Przez pierwsze sto parę stron akcja nie tyle się wlecze, co w zasadzie stoi w miejscu – bardzo łatwo przez to albo zacząć przeskakiwać opisy czy całe fragmenty, albo po prostu zakończyć lekturę.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Sama protagonistka też zostawia sporo do życzenia. Mamy tu do czynienia ze straumatyzowaną przez duchy młodą kobietą, która uciekła w używki, aby już ich nie widzieć; a także była świadkinią brutalnego zabójstwa – i cudem sama wyszła z tego zdarzenia w całości. W trakcie narracji Dziewiątego domu prowadzonego z punktu widzenia Alex dość często czytamy o tym, jaka to wyjątkowa i bezwzględna była Alex-z-przeszłości i inni powinni być wdzięczni, że stara się być lepszą osobą. Co dokładnie oznacza ta wyjątkowość? Do końca nie wiemy. Alex, jaką poznajemy, to raczej tchórzliwe kociątko, które ktoś wpuścił do klatki z drapieżnikami – przez ponad jedną trzecią książki raczej ucieka, niż działa, a gdy w końcu zaczyna być bardziej aktywna, nadal robi to raczej zachowawczo i trudno w niej zobaczyć groźną przeciwniczkę. Dopiero w finale coś wreszcie zaczyna się zmieniać, dając nadzieję, że tom drugi okaże się lepszą lekturą.

Największym problemem Dziewiątego domu jest, niestety, sposób, w jaki powieść ta została napisana. Szkoda, że Bardugo nie wyciągnęła wniosków z podobnie opartej na budowaniu napięcia (choć nieco innego rodzaju) dylogii Szóstka wron. Tam udało jej się połączyć przyciągające uwagę elementy akcji z najpotrzebniejszymi informacjami o świecie przedstawionym bez długich, nudnych i żmudnych ekspozycji, jakie znajdziemy w tej historii. A tak dostajemy książkę z dolnej półki średnich powieści.

Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
4.5
Ocena recenzenta
4.25
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Dziewiąty dom (Ninth House)
Cykl: Alex Stern
Tom: 1
Autor: Leigh Bardugo
Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Wydawca: Mag
Data wydania: 25 listopada 2020
Liczba stron: 480
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-836-6712-01-0
Cena: 39,00



Czytaj również

Dziewiąty dom
Yale i opowieści dziwnej treści
- recenzja
Żywoty świętych
Śliczne, ale tylko dla fanów
- recenzja
Grisza #3. Zniszczenie i odnowa
Nie taka wielka epopeja
- recenzja
Grisza #2. Oblężenie i nawałnica
Korumpująca władza
- recenzja
Gra środkowa
Siły natury w ciało przyobleczone
- recenzja
Skrzydlate opowieści
Pusta poezja
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.