» Recenzje » Dziedzictwo Jadeitu

Dziedzictwo Jadeitu


wersja do druku

Świat się zmienia, ludzie się zmieniają, a Klan Bez Szczytów wciąż na szczycie

Redakcja: Aleksandra 'yukiyuki' Cyndler

Dziedzictwo Jadeitu
Saga o Zielonych Kościach Fondy Lee rozpoczęła się w bardzo dobrym stylu za sprawą Miasta Jadeitu, lecz środkowy tom trylogii, Wojna o Jadeit, zawiodła mnie z racji zauważalnego spadku tempa akcji i słabo zarysowanego wątku głównego. Zamykające ten cykl Dziedzictwo Jadeitu nie różni się wcale tak mocno od poprzedniej książki, ale ostatecznie wypada znacznie lepiej w oczach czytelnika – a teraz omówię, z czego konkretnie to wynika.

Lata mijają, a konflikt między Klanem Bez Szczytów a Klanem Góra wciąż nie wygasł, nawet jeśli nie jest to oczywiste dla mieszkańców Kekonu. Nie dochodzi już zbyt często do rozlewu krwi na ulicach, ani do prób zamachów na wysoko postawionych członków obu organizacji, lecz rywalizacja o to, który z klanów podporządkuje sobie ten drugi, dalej trwa w najlepsze. Obie strony zdecydowały się na bardziej subtelne metody, takie jak rozgrywki polityczne, wzmacnianie swoich wpływów poza granicami Kekonu, czy też dywersyfikacja swoich działalności, wykraczających poza dotychczasowe wspieranie lokalnych biznesów. Wszystko powoli się zmienia – nie tylko same klany i otaczająca je rzeczywistość, ale też sami ich członkowie, których podejście do opartej na czci dla jadeitu kultury ewoluuje wraz z upływem lat w często trudnych do przewidzenia kierunkach.

Dziedzictwo Jadeitu to najdłuższa z do tej pory wydanych powieści Fondy Lee, licząca sobie ponad siedemset pięćdziesiąt stron. Choć mogłoby się zdawać, że pisarka ponownie mogła ugrzęznąć w matni, jaką było pisanie w Wojnie o Jadeit o średnio istotnych wydarzeniach, to tym razem znacznie lepiej poradziła sobie z zadaniem połączenia ze sobą poszczególnych wątków w zgrabną całość. Istotny wpływ ma na to fakt, że fabuła recenzowanej powieści obejmuje największy przedział czasowy, jakiego do tej pory mogliśmy doświadczyć w tym cyklu. Choć między początkiem pierwszego tomu a końcem drugiego minęło w świecie przedstawionym kilka lat, to już w Dziedzictwie… obserwujemy losy Klanu Bez Szczytów na przestrzeni dwudziestu lat, co daje znacznie większe pole do popisu w pokazywaniu, jakie są konsekwencje podejmowanych przez niego działań.

W dalszym ciągu za największą zaletę tej serii uważam to, w jaki sposób są pisani jej bohaterowie – umiejętności pisarki w kreowaniu rozbudowanych sylwetek postaci na całe szczęście nie zmalały w miarę rozwoju cyklu, dzięki czemu właśnie teraz, mając dostęp do wszystkich trzech tomów, możemy w pełni docenić to, jak zmieniały się ich osobowości, motywacje i metody działania. Za największe osiągnięcie Fondy Lee uważam to, z jaką łatwością udaje się jej nakłonić czytelnika do sympatyzowania się z protagonistami, pomimo tego, że często ich uczynki są niemoralne i okrutne. Powtórzę tu, co już pisałem w jednej z poprzednich recenzji jej dzieł – kekońskie wartości mogą być pod pewnymi względami podobne do tych, jakie nas otaczają w prawdziwym świecie, lecz gdy już natrafimy na wyjątki, to są one wstrząsające. Autorka nie próbuje tu jednak w oczywisty sposób moralizować, zamiast tego pozostawiając czytelnikom decyzję o tym, czy grzechy popełniane przez niektórych z bohaterów na kartach tej książki da się w jakikolwiek sposób usprawiedliwić, czy też zło jest dalej złem niezależnie od tego, jak bardzo jest ono związane z przedstawioną w tej serii kulturą.

Saga o Zielonych Kościach to w dużej mierze saga rodzinna i nie inaczej jest w przypadku Dziedzictwa Jadeitu – o ile głównym motorem napędowym intrygi pozostaje rywalizacja z Klanem Góra, to nie brakuje tu też konfliktów osobistych rozgrywających się wyłącznie pomiędzy członkami Klanu Bez Szczytów. Co więcej, przyczyny poszczególnych sporów są tu dobrze uzasadnione wszystkim tym, czego dowiedzieliśmy się wcześniej o danych postaciach i wartościach, którymi się kierują. Nie ma tu miejsca na tanie chwyty mające wyłącznie na celu zapełnianie kolejnych stron, gdyż poszczególne fragmenty mozaiki budującej w naszej wyobraźni obraz Klanu Bez Szczytów są na tyle dobrze dopasowane do swoich miejsc w fabularnej układance objawiającej się stopniowo na kartach powieści, że w trakcie lektury możemy w pełni zrozumieć motywacje stojące za każdą z decyzji podejmowanych przez dane osoby, nawet jeśli z naszej perspektywy wydają się być one nierozsądnymi.

Lepiej niż w przypadku środkowej części trylogii pisarka poradziła sobie z samą kompozycją fabuły. Raz jeszcze zamiast stosunkowo prostego wątku głównego otrzymujemy tu ciąg luźno związanych z działalnością klanów epizodów z ich historii, dotyczących przede wszystkim prób poszerzenia ich działalności poza granice Kekonu i poza wykorzystywanie mocy płynącej z jadeitu tylko i wyłącznie w celu dokonywania aktów przemocy. Tym razem jednak nie dość, że poszczególne wątki wypadają bardziej interesująco, niż w poprzednim tomie, to na dodatek wyraźniej zasygnalizowano, czemu są one istotne w kontekście rdzenia całej tej opowieści, co widzimy szczególnie dobrze w przypadku finałowej części Dziedzictwa Jadeitu. Dość często zdarza się, że początki serii są najlepsze, a im dalej w literacki las, tym trudniej jest poprowadzić intrygę w kierunku udanego zakończenia, ale Fondzie Lee udała się ta sztuka – moim zdaniem Dziedzictwo… jest bowiem najlepszą z powieści należących do Sagi o Zielonych Kościach, na co  niemały wpływ ma satysfakcjonujący finał opowiadanej nam historii o Klanie Bez Szczytów.

Nie jest on idealny (w końcu niewiele rzeczy jest), lecz w ostatecznym rozrachunku prezentuje się on na tyle dobrze, by wybaczyć książce jej drobne niedoskonałości. Ktoś krytyczniej nastawiony do recenzowanej tu pozycji mógłby argumentować, że poszczególne fragmenty układanki wskakują na swoje miejsca w nieco zbyt wygodny dla autorki sposób, przez co dramaturgia wydarzeń nie osiąga takiego poziomu, jakiego można było się spodziewać w trakcie lektury, ale ja ująłbym to w inny sposób. To, czemu zakończenie jest takie, a nie inne, jest bowiem efektem końcowym wynikającym z wielu drobniejszych wydarzeń i konfrontacji, których byliśmy świadkami wcześniej. Stanowi ono również kulminację lekcji, jakie bohaterowie przyswoili sobie na podstawie własnych doświadczeń, dzięki czemu zwieńczenie opowieści zdaje się być w moich oczach najlepszym z możliwych – Fonda Lee włożyła w końcu sporo wysiłku w to, by wypadło ono przekonująco. Ogólnie jestem pod wrażeniem tego, jak wiele różnych wątków udało się zawrzeć w jednej tylko, nawet jeśli dość długiej powieści, unikając przy tym wrażenia przekomplikowania intrygi – fabuła ostatniego tomu jest pod względem kompozycji ambitniejsza, niż kiedykolwiek wcześniej dla tego cyklu, co dodatkowo wzbogaca wrażenia płynące z zapoznawania się z nią.

Nie spodziewałem się tego zaczynając lekturę, lecz ku mojemu zaskoczeniu Dziedzictwo Jadeitu okazało się być moją ulubioną książką fantastyczną przeczytaną od naprawdę długiego czasu. Po drodze były pewne potknięcia, ale koniec końców Saga o Zielonych Kościach zaimponowała mi tym, co lubię w powieściach najbardziej: żywymi, wielowymiarowymi bohaterami, kształtującymi intrygę na wskutek tego, kim są i jakie decyzje podejmują. Znajdziemy tu nie tylko klona Ojca Chrzestnego w wydaniu fantasy, ale stojącą mocno na swoich własnych nogach historię, która jest w stanie wzbudzić w czytelnikach autentyczne emocje, co jest tym większym wyczynem jeśli weźmie się pod uwagę, jak trudne, z racji życiowych ścieżek przez nie obranych, powinno być przejmowanie się losami postaci. Na pewno będę z żywym zainteresowaniem śledził dalszą karierę Fondy Lee – pozostaje tylko liczyć, że jej kolejne dzieło będzie równie rozsądnie przemyślane.

9.5
Ocena recenzenta
9.5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Dziedzictwo Jadeitu
Cykl: Saga o Zielonych Kościach
Tom: 3
Autor: Fonda Lee
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Wydawca: Mag
Data wydania: 27 września 2023
Liczba stron: 720
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788367793247
Cena: 75 zł



Czytaj również

Wojna o Jadeit
Zimna wojna zamiast wojny bez pardonu
- recenzja
Miasto Jadeitu
Klany, gangi, czy jest różnica, gdy leje się krew?
- recenzja

Komentarze


Johny
   
Ocena:
+1

Dzięki za recenzję, miło się czytało.

03-11-2024 21:14

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.