» Recenzje » Do błyskawicy podobne

Do błyskawicy podobne


wersja do druku
Do błyskawicy podobne
Gdyby dało się stworzyć przepis na dobrą powieść, to już dawno by to zrobiono. Z pewnością jednak można wskazać poszczególne elementy, które o jakości tekstu (szczególnie popkulturowego) decydują; są wśród nich na pewno światotwórstwo oraz galeria barwnych postaci. Wydaje się, że to właśnie sam proces tworzenia był dla Ady Palmer najważniejszy w jej książkowym debiucie. I dobrze, bo dało to fenomenalne efekty.

Mycroft Canner został usługowcem – za dawne przestępstwa pozbawiono go prawa do uczestnictwa w życiu politycznym oraz możliwości korzystania z publicznego transportu (w świecie, w którym klasycznie rozumiany transport prywatny nie istnieje); może dostać się tylko tam, gdzie zaniosą go własne nogi i jeść to, co ofiarują mu ludzie, dla których świadczy usługi. Tak się jednak składa, że z tych zaskakująco często chcą korzystać osoby na najwyższych szczeblach władzy, a to daje mężczyźnie doskonałą okazję do wzięcia udziału w wydarzeniach, które odmienią losy świata.

Nie trzeba wcale przeczytać tysiąca powieści fantastycznych, żeby stwierdzić, że ich zdecydowana większość to popisy epigoństwa – powoli ewoluującego, bo nie da się bez przerwy pisać o starciach efemerycznych elfów i brudnych od pyłu krasnoludów, ale wciąż nudnego i mało atrakcyjnego. Dlatego też każda historia wykazująca się określoną dawką kreatywności może stać się wydarzeniem. A czego jak czego, ale kreatywności w Do błyskawicy podobne jest od groma – a co najlepsze, rozciąga się ona na niemal wszystkie elementy tekstu.

Zaczyna się na niecodziennej wizji przyszłości, której kluczową właściwością jest to, że świat się skurczył; nie w sensie fizycznym, a czasowym – powstały darmowe środki transportu wystarczająco szybkie, aby w ciągu kilku godzin dostać się w dowolne miejsce na planecie. W konsekwencji doszło do głoszonej przez filozofów "śmierci większości", objawiającej się całkowitym niemal zaniknięciem państw narodowych. Te wyewoluowały do postaci Pasiek, siedmiu globalnych wspólnot, do których swobodnie dołączyć może niemal każdy, a które charakteryzuje to, jakich ludzi przyciągają: sportowców, naukowców, artystów czy przemysłowców.

Świat Palmer cechuje się absurdalnym wręcz bogactwem: czytelnik spotka androidy, ludzi odtwarzających osiemnastowieczny francuski dwór, badaczy pracujących nad terraformowaniem Marsa czy artystów tworzących ścieżki zapachowe do filmów. Ten rozmach może być momentami nieco przytłaczający, ale w ostatecznym rozrachunku gwarantuje doświadczenie niezwykle pełne, satysfakcjonujące – tym bardziej, że autorka nie skupia się tylko na czasach współczesnych bohaterom, pamiętając także o odwoływaniu się do fikcyjnej historii, równie bogatej. Co więcej, pewnym zaskoczeniem jest ogólny stan tego uniwersum. Współcześni odbiorcy przyzwyczajeni są do daleko posuniętej (zwykle ocierającej się o apokalipsę) dystopii; tymczasem Do błyskawicy podobne to fabuła w gruncie rzeczy optymistyczna, niemal utopijna. I dobrze – takie rzeczy, świeże i niosące nadzieję, czyta się niezwykle przyjemnie.

Świat ten wypełniają bohaterowie, którzy tworzą niecodziennie barwną klikę. Na pierwszym planie znajduje się narrator – człowiek teoretycznie wyrzucony poza nawias społeczeństwa za sprawą tajemniczej historii, a jednak, dziwnym trafem, pozostający bez przerwy w samym centrum wydarzeń. Palmer doskonale rozgrywa klasyczną kartę przeszłości, którą znają wszyscy poza czytelnikiem – za sprawą kolejnych nawiązań buduje niemal namacalne napięcie, a kiedy prawda wychodzi na jaw, nie zawodzi. Władcy Pasiek, jak można oczekiwać po panach świata, to postaci nietuzinkowe, fascynujące, choć bywają niekiedy jednowymiarowe. Rekompensuje to jednak gęsta siatka ich wzajemnych powiązań, która stanowi zarazem ciekawą metaforę władzy jako takiej – mimo że ludzie ci pochodzą z różnych kultur i środowisk, to jest w nich pewne niepokojące podobieństwo każące zastanawiać się nad rzeczywistymi różnicami między nimi. A przecież to tylko wierzchołek góry lodowej!

I w końcu fabuła, zaplanowana tak, jak najbardziej lubię, to znaczy – bez odrobiny pośpiechu, bez jakichkolwiek skrótów, bez ułatwień. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że Do błyskawicy podobne to książka długa i trudna w lekturze (nie ze względu na wybitnie skomplikowany język, lecz opisane wyżej bogactwo świata), co z pewnością niektórych odbiorców zniechęci. Żadne jednak czytelnicze doświadczenie nie zastąpi spotkania z taką powieścią: rozwijającą się powoli w całkowicie nieznanym kierunku, złożoną z dziesiątek pozornie losowych sytuacji, które nabierają głębszego sensu dopiero w odniesieniu do pozostałych. 

Każdy nałogowy czytelnik przyzna, że zakochiwanie się w książkach z czasem staje się zdecydowanie trudniejsze. Ja ten nieokreślony próg przekroczyłem dawno, dlatego też Do błyskawicy podobne stanowi dla mnie wielkie wydarzenie. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, ponieważ wniknąć w bogaty świat Ady Palmer nie jest łatwo, z pewnością nie będzie to też uczucie proste, bo powieść ma drobne wady (wszystkie wynikają z jego niezwykłego bogactwa, które niekiedy przemienia się w narracyjne gadulstwo) , ale to drobne skazy na niezwykłym dziele. Z palącą niecierpliwością czekam na drugi tom, pozostając cały czas pod wpływem uroku pierwszego.

9.5
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Do błyskawicy podobne
Autor: Ada Palmer
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Wydawca: Mag
Data wydania: 23 sierpnia 2019
Liczba stron: 480
Oprawa: twarda
Seria wydawnicza: Uczta Wyobraźni
ISBN-13: 978-83-7480-715-9
Cena: 45 zł

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.