» Recenzje » Diaspora

Diaspora


wersja do druku
Diaspora
Greg Egan sięgnął po – wydawałoby się – wyeksploatowany pomysł, jakim jest podróż ludzi ku gwiazdom. Wizja kosmosu, dążenie do zrozumienia reguł nim rządzących, pytania o przyszłość gatunku ludzkiego oraz dbałość o techniczne detale przywodzą na myśl klasyczne powieści fantastycznonaukowe sprzed połowy wieku. Efektem jest bardzo smaczny kąsek dla miłośników hard SF.

W XXX wieku ludzkość uległa daleko idącym przeobrażeniom. W niczym nie przypomina już homo sapiens przełomu XX i XXI stulecia. Większość ludzi funkcjonuje jako cyfrowe byty skryte głęboko pod ziemią w odizolowanych polis, inni wybrali metalowe ciała robotów. Tylko niewielka grupa pozostaje w biologicznej postaci, zamieszkując osady będące ledwie echem dawno minionej świetności, ale nawet tutaj oddalono się od przodków za sprawą genetycznych modyfikacji. Jednakże wobec praw rządzących wszechświatem wszyscy są sobie równi i tak samo podatni na zagładę w wyniku kosmicznej katastrofy. Jedynym ratunkiem i szansą na zachowanie istnienia jest exodus ku nieznanym galaktykom.

W aspekcie fabularnym powieść nie prezentuje się okazale. Po stosunkowo krótkim wprowadzeniu czytelnika w proces powstania głównego bohatera autor dość szybko przechodzi do sedna powieści. Przewodnia historia, jaką stanowi przymusowa podróż ku gwiazdom, jest równocześnie jedynym istotnym wątkiem. Diaspora to bowiem głównie futurystyczna wizja ludzkiej cywilizacji podparta dużą dawką współczesnych teorii oraz wiedzy z zakresu astrofizyki. Aspekt naukowy powieści jest jej zdecydowanie największą zaletą, Egan bowiem świetnie porusza się pośród pojęć oraz zagadnień naukowych związanych z funkcjonowaniem kosmosu, jak choćby gwiazdy neutronowe, kolapsy grawitacyjne, cząstki elementarne czy też wpływ promieniowania na żywe organizmy. Autor przybliża możliwe – nawet jeśli bardzo mało prawdopodobne – zagrożenia wynikające z kosmicznych katastrof, pobudzając wyobraźnię czytelnika oraz uświadamiając mu, jak duży wpływ na Ziemię mogą mieć procesy zachodzące po drugiej stronie galaktyki.

Równolegle Egan wkracza w obszary będące obiektem hipotez oraz spekulacji. Fascynacja tunelami czasoprzestrzennymi i wnioskami postawionymi przez Alberta Einsteina oraz Nathana Rosena, uzupełniona o obecne teorie naukowe oraz wyobrażenia samego autora, buduje niesamowitą wizję podróży międzygwiezdnych oraz eksploracji wszechświata. Druga z pasji autora, dotycząca rozwoju sztucznej inteligencji, genetyki oraz percepcji rzeczywistości, także wywarła znaczący wpływ na powieść. Kwestie cyfrowych bytów, elektronicznej jaźni, wynikającej z niej potencjalnej nieśmiertelności są dla Egana nie mniej ważne od samego kosmosu. Celem wzmocnienia wizji autor posługuje się wieloma neologizmami, których znaczenie wyjaśnia w indeksie. Na tle podniosłych tematów pomniejsze, praktyczne zagadnienia schodzą na dalszy plan. Pytania o przyczyny tak daleko idącej metamorfozy gatunku ludzkiego, sposób funkcjonowania polis, źródła energii, metody wytwarzania niezbędnych narzędzi (nanomaszyny, statki kosmiczne etc.) to rzeczy bez większego znaczenia, zwłaszcza w obliczu potęgi kosmosu. Egan nie zawraca sobie głowy detalami niesłużącymi bezpośrednio jego dziełu.

Podobnie sprawa wygląda z bohaterami powieści, w znakomitej większości bytami cyfrowymi. Protagoniści tylko z pozoru wpływają na przebieg wydarzeń, tak naprawdę pozostając w cieniu kosmicznych procesów, które wymuszają określone zachowania. Nieciekawe prezentują się również relacje pomiędzy postaciami, często sprowadzone do kolejnych dyskusji (skądinąd idealnie wpisujących się w klimat powieści). W efekcie Diaspora nie pozwala zaprzyjaźnić się z bohaterami, nie wywołują też oni u czytelnika żadnych emocji.

Lawirowanie pomiędzy paranaukową wizją a wymyślonym nazewnictwem odbija się na rytmie lektury powieści. Po pierwsze, aby w pełni cieszyć się dziełem, należy mieć pod ręką chociażby najbardziej podstawową encyklopedię, do której można zajrzeć w celu zrozumienia opisywanych procesów kosmicznych. Dawno nie spotkałem się z rzeczą tak wymagającą, skomplikowaną oraz piekielnie trudną w odbiorze, toteż wielce pomocny jest słownik pojęć stworzonych i wykorzystywanych przez Egana. Po drugie, przeładowanie informacjami może wywołać u czytelnika poczucie zmęczenia oraz zniechęcenia, zwłaszcza gdy statyczne i bardzo abstrakcyjne z perspektywy laika opisy spowalniają tempo akcji niemalże do zera. W tych trudnych chwilach powieść przed odłożeniem na półkę chroni jedynie fantastyczna wizja autora.

Wydaje się, iż Mag nieprzypadkowo sięgnął po Diasporę. Po niewątpliwym sukcesie czytelniczym Ślepowidzenia wydawnictwo opublikowało powieść starszą (premiera miała miejsce jeszcze w 1997 roku), lecz utrzymaną w podobnej konwencji. Obie pozycje łączy nietuzinkowa wizja przyszłości, obie podejmują także – chociaż w różnym stopniu – tematykę eksploracji kosmosu oraz potencjalnego pierwszego kontaktu. Nie są to też pozycje łatwe w odbiorze, chociaż pod względem trudności lekturowej Egan zdecydowanie przebija Wattsa. I ostatecznie lektura obu pozostawia poczucie satysfakcji u czytelnika.

Diaspora nie jest książką dla szerszego grona czytelników. Trudna w odbiorze, przesycona naukową i paranaukową nomenklaturą potrafi zwyczajnie zmęczyć odbiorcę, który nie jest pasjonatem ciężkiego science fiction. Z drugiej strony powieść pozostawia poczucie satysfakcji udowadniając, iż hard SF nadal żyje, czuje się dobrze i ma oddane grono wielbicieli. Dla miłośników tego typu prozy jest to pozycja obowiązkowa, wszyscy pozostali powinni sięgnąć po lżejsze tytuły. 

8.0
Ocena recenzenta
8.75
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 5
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Diaspora
Autor: Greg Egan
Wydawca: MAG
Data wydania: 4 lutego 2015
Liczba stron: 304
Oprawa: twarda
Seria wydawnicza: Uczta wyobraźni
ISBN-13: 978-83-7480-528-5
Cena: 39 zł



Czytaj również

Zrodzony
Postapo bez pazura
- recenzja
Laguna
"A co wy byście zrobili?"
- recenzja
Brasyl
My czyli oni
- recenzja
Droga serca
Stąd do nicości
- recenzja
Diaspora
- fragment
Wurt
W tym szaleństwie jest metoda
- recenzja

Komentarze


wilkanet85
   
Ocena:
0

Zapowiada się genialna lektura. Dopisuję do mojej listy "do przeczytania" :)

07-04-2015 10:33

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.