» Recenzje » Diabły

Diabły


wersja do druku

Nie takie Diabły straszne

Redakcja: Agata 'aninreh' Włodarczyk

Diabły
Joe Abercrombie zdecydowanie zasłużył na miano jednego z najważniejszych twórców fantasy ostatnich dwóch dekad. Pochodzący z Wielkiej Brytanii pisarz  dziewięć powieści i zbiór opowiadań osadzonych w uniwersum Pierwszego Prawa, a w międzyczasie przygotował także skierowaną do młodszych czytelników trylogię Morza Drzazg. Teraz z kolei przyszła pora na zupełnie nową powieść, niezwiązaną z którymkolwiek z poprzednich dzieł – zobaczmy więc, czy Diabły pozwoliły Abercrombiemu na pokazanie czegoś nowego.

Europę czekają mroczne czasy – wszystko wskazuje na to, że ludożercze elfy, już kiedyś pokonane w trakcie wielkiej krucjaty, zaatakują raz jeszcze. Z tego powodu urzędująca w Niebiańskim Pałacu kardynał Ziżka ma plan, jak zakończyć schizmę między kościołami wschodnim i zachodnim i przygotować się na nadchodzącą wojnę. W nieprawdopodobnych okolicznościach odnalazła się bowiem Alex, młoda spadkobierczyni trojańskiego Wężowego Tronu, która z pewnością wsparłaby odpowiednio zasłużonych sojuszników. Droga do Troi jest jednak długa i niebezpieczna, a na życie dziedziczki, która spędziła całą młodość na ulicy jako drobna złodziejka, czyhają jej spragnieni władzy kuzyni, gotowi na wszystko, byle tylko ją wyeliminować.

Życia Alex będą strzec pod dowództwem kompletnie nieprzygotowanego do takiej roli brata Diaza członkowie Kaplicy Świętej Konieczności, skazańcy, mający odpokutować swoje przewiny w trakcie służby dla Papieżycy. Elokwentny wampir, skryta elfka, żywiołowa wilkołaczka i obdarzony ogromnym ego nekromanta wspierani przez zmęczonego życiem rycerza oraz zadziwiająco doświadczoną najemniczkę być może są jedynymi, którzy mogą ochronić dziewczynę – pod warunkiem że najpierw sami nie pozabijają się nawzajem.

Poprzednie dzieła Abercrombiego cechowały się dość naturalnymi proporcjami, jeśli chodzi o snucie opowieści, malowanie sylwetek postaci oraz budowę świata przedstawionego. W przypadku Diabłów prędko można zauważyć, że tym razem autor kierował się przede wszystkim chęcią zapewnienie czytelnikom dobrej zabawy, co widać po ilości akcji i humoru na kartach książki. Były one wprawdzie obecne też w innych jego powieściach, lecz w zupełnie innych proporcjach. Zamiast grimdarku otrzymujemy tym razem historię w stylu Suicide Squad lub Strażników Galaktyki wymieszaną z Piratami z Karaibów, jeśli chodzi o rozrywkowość, widowiskowość oraz absurdalność niektórych sekwencji.

Drobną zmianę da się tez ujrzeć w kontekście kompozycji – Abercrombie pisał dotychczas spójne trylogie albo pojedyncze powieści, oferujące w pełni zamknięte historie. Diabły natomiast stanowią pomost między tymi dwoma podejściami i nawet jeśli są pierwszym tomem nowego cyklu, to wszystkie najważniejsze wątki domyka już teraz, a sequele będą opowiadać o nowych przygodach wprowadzonych tu bohaterów. Wprawdzie bardzo łatwo dostrzec sugerujące kierunek rozwoju dalszych historii mrugnięcia okiem do czytelników, ale jeśli ktoś będzie kapryśny i zakończyć znajomość z tym cyklem już po pierwszej powieści, to wciąż otrzyma dzieło zapewniające rozwiązania niemal wszystkich postawionych tu pytań.

Światotwórstwo jest tu raczej proste, ale pomimo tego przykuwa uwagę – znajdziemy w Diabłach realia średniowieczne, ale z magią, krwiożerczymi elfami i garścią istotnych oraz pobudzających wyobraźnię zmian w znanej nam historii. Dla przykładu – mesjaszem zbawiającym świat była kobieta, która zginęła łamana kołem, Kartagina zniszczyła Cesarstwo Rzymskie, Troja zwyciężyła w wojnie z Grekami, gdzieś tam daleko istniała (lub może dalej istnieje) Atlantyda, a krucjaty były wypowiadane przeciwko krwiożerczym elfom, których zbliżający się powrót spędza sen z powiek najważniejszym członkiniom Kościoła. Na razie dostaliśmy głównie przedsmak potencjalnie interesujących motywów, jakie mogą zostać rozbudowane później.

Abecrombie zyskał przede wszystkim uznanie nie światotwórstwem, a talentem do kreacji interesujących, charyzmatycznych i moralnie niejednoznacznych bohaterów – takich również spotkamy w Diabłach. Jeśli znacie inne książki tego autora, to w najnowszej ujrzycie ich echa – rycerz Jakub jest zmęczony życiem jak Gnat i nienawidzi schodów jak Glokta, Baltazar ma wielkie mniemanie o sobie jak Jezal i Morveer, a Vigga to Logen w wersji żeńskiej, ale z dodatkiem hedonizmu oraz problemów z pamięcią. Nawet jeśli wydadzą nam się nieco wtórni, wciąż chce się im kibicować – to autorowi na pewno się udało, sam w trakcie lektury zaangażowałem się emocjonalnie w ich losy, choć faktycznie raczej o ich życie się nie obawiałem.

Mamy tu bowiem do czynienia z powieścią o mniejszej skali zagrożenia i zdecydowanie "lżejszą". Tak, na kartach znalazło się sporo czarnego humoru, przemocy, groteskowości oraz walk na śmierć i życie, ale natężenie dowcipów i bon motów, którymi przerzucają się protagoniści, wraz z absurdalnością pewnych scen sprawiają, że trudno tu o napięcie z prawdziwego zdarzenia. Raczej nie zależało na nim jednak Abecrombiemu, bo postawił raczej na zaprezentowanie nowego świata i bohaterów w rozrywkowym stylu, co mu się udało. Chyba największą zaletą Diabłów jest to, że nie zwracamy uwagi na narracyjne schematy, tak angażuje nas sama lektura – powieść została napisana z charakterystyczną dla autora lekkością i jest po prostu wciągająca.

Nie jest to książka dla każdego, a już na pewno rozczarowani mogą nią być ci czytelnicy, którzy będą oczekiwać powtórki z Pierwszego Prawa, jeśli chodzi dramaturgię czy złożoność intrygi. Niekoniecznie również do gustu przypadnie innym wysokie natężenie humoru i to, co rozbawi jednych, będzie drażnić innych. Zwłaszcza jeśli ktoś nienawidzi ogólnie definiowanej „Marvelowości” prozy, jakiej możemy tu doświadczyć. Mieszane odczucia mogą również wzbudzić antagoniści, w zdecydowanej większości karykaturalnie podli i niesympatyczni – odgrywają rolę niemiłych osób stojących na drodze do posadzenia Alex na tronie, lecz ich imiona zapomnimy w pięć sekund po ich pokonaniu.

Tego typu niedoskonałości nie wpłynęły jednakże na moje odczucia z lektury – od Diabłów nie mogłem się oderwać, co zdarza mi się coraz rzadziej wraz z kolejną przeczytaną książką. Po zakończeniu lektury Mądrości tłumu byłem już mocno zmęczony twórczością Abercrombiego i obawiałem się, że nie ma on  już nic więcej do zaoferowania; tym bardziej ucieszyła mnie jego najnowsza powieść, ponieważ pokazała, że wciąż potrafi zaintrygować, nawet gdy posługuje się schematami. Porzucenie większych ambicji przy pisaniu tej książki paradoksalnie wyszło twórcy na dobre, choć skłamałbym, gdybym stwierdził, że nie daję mu w tym momencie pewnego kredytu zaufania – to w końcu początek nowej serii. Pozostaje tylko przekonać się, czy autor równie dobrze poradzi sobie w kolejnej części.

8.5
Ocena recenzenta
9
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Diabły
Tytuł oryginalny: The Devils
Cykl: Diabły
Tom: 1
Autor: Joe Abercrombie
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Wydawca: Mag
Data wydania: 27 czerwca 2025
Liczba stron: 800
Oprawa: twarda
ISBN-13: 78-83-68240-57-3
Cena: 79 zł



Czytaj również

Szczypta nienawiści
Epoka postępu, epoka obłędu
- recenzja
Zemsta najlepiej smakuje na zimno
Każdy ma się za co mścić
- recenzja
Pierwsze prawo Abercrombiego - przekrojowo
Świat bez bohaterów
- recenzja
Ostre cięcia
Okruchy życia postaci starych i nowych
- recenzja
Ostre cięcia
Stępione ostrze
- recenzja

Komentarze


Ifryt
   
Ocena:
0

Co do lekkości tej powieści to bym nie przesadzał, zwłaszcza biorąc pod uwagę słodko-gorzkie zakończenie. To dalej jest grim dark, tyle że faktycznie z dużą większą ilością czarnego humoru i barwnymi bohaterami.

04-09-2025 11:36

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.